rzeka Sufraganiec
niedziela, 20 października 2013
piątek, 18 października 2013
Co nagle, to po diable
O, świetny był rajd! Oczywiście
zwłaszcza dla tych, co lubią samotnie biec przez pola po asfaltowej drodze i
zastanawiać się, czy to kompas zwariował, czy ja. Przecież mam iść na północny
wschód, a ten pokazuje z uporem godnym lepszej sprawy, że idę na północny
zachód. Ale co tam, nie przejmujemy się, przecież gdzieś tam daleko w przedzie
pędzi kierownictwo, co tę trasę prowadzi i nawet rzekomo zatrzymuje się na
zakrętach (jak szkoda, że tego wcale nie widać, ale cóż, „nie ten, bo nie ten
już wzrok”).
poniedziałek, 14 października 2013
Spotkanie z przyrodą
W ostatnią niedzielę odważnie wyruszyliśmy
na wycieczkę, która pokazała nam różne oblicza przyrody w okolicach Występy.
Na początek była to przyroda zasłonięta
przez asfalt i ogłuszona monotonnym szumem aut. Tak było też i na końcu trasy –
chyba niedługo musimy zabierać ze sobą rolki, żeby jakoś łatwiej pokonywać te
coraz dłuższe odcinki pokryte pierwszej klasy asfaltem. No, dobrze – nie zawsze
klasa asfaltu taka wysoka, ale dla stóp to i tak bez różnicy.
niedziela, 13 października 2013
Mamy własne logo!
Kochani, rozwijamy się i nasza strona wzbogaciła się o własne logo. I to nie jakaś tam domorosła dłubanina. Poprosiłam o współpracę artystkę zagraniczną z Ukrainy i teraz możecie obejrzeć efekt jej pracy:
Autorką jest Nadia Rodkina współpracująca z firmą Gemari Film.
Jak wam się podoba nasze logo?
Moim zdaniem każdy może tu znaleźć coś dla siebie. Jedna osoba już się rozpoznała w sylwetce turysty, ja poznaję mój wielki plecak, a i "kijkowcy" też mają swój atrybut uwzględniony.
Autorką jest Nadia Rodkina współpracująca z firmą Gemari Film.
Jak wam się podoba nasze logo?
Moim zdaniem każdy może tu znaleźć coś dla siebie. Jedna osoba już się rozpoznała w sylwetce turysty, ja poznaję mój wielki plecak, a i "kijkowcy" też mają swój atrybut uwzględniony.
piątek, 11 października 2013
Zatopieni w jesiennym lesie między Jasieńcem a Starachowicami
No, wciągnęło nas – nie było innej
możliwości. Mieliśmy i tak szczęście, że nie było słońca, więc jeszcze jakoś
się wybroniliśmy, ale i tak barwy jesiennych liści oszołomiły nas i zachwyciły.
Żeby dorośli faceci szli drogą i co chwila się zachwycali lasem, to chyba nie
jest częste zjawisko. Ale miłe, szczerze powiem.
poniedziałek, 7 października 2013
Jak zniechęcić do turystyki pieszej, czyli wycieczka z Chęcin do Słowika
Zanim wyjaśnię tytuł, muszę powiedzieć,
że szliśmy przez dwa rezerwaty przyrody. Podlega tam ona ochronie, ale niestety
musi sobie radzić, jak potrafi. Nie zdziwię się, jak któregoś pięknego dnia
wysunie kły i pazury i faktycznie zacznie sama siebie chronić, bo my jesteśmy
bezsilni.
Teraz wyjaśniam. Otóż nasza wędrówka
zaczęła się od poszukiwania starego kirkutu w Chęcinach. Jest on ukryty w lesie
na zboczu Góry Zamkowej. Przedzieraliśmy się przez chaszcze, błądzili, ale w
końcu znaleźliśmy rozpadający się kamienny plotek a za nim stare omszałe macewy
– warto było tu zajrzeć, ten cmentarzyk ma nastrój i jest naturalnie piękny –
bez ingerencji ludzi.
macewy na cmentarzu żydowskim w Chęcinach
czwartek, 3 października 2013
Kilka ciekawostek z Ponidzia – wycieczka z Chmielnika do Piotrkowic
Ta wycieczka powinna się odbyć latem,
wtedy byłaby dłuższa i na pewno by nas tak nie wywiało. Ale i tak mieliśmy
szczęście, bo czasem wyjrzało słońce i deszczu nie było. A przy okazji
zwiedziliśmy obie tytułowe miejscowość i przeszli kilka kilometrów ładną leśną
drogą. Co mi zostało w pamięci?
Z Chmielnika przede wszystkim
operatywna sprzedawczyni warzyw, która formalnie zaciągnęła mnie do zamkniętej
z powodu remontu synagogi, przedstawiła jako swoją siostrę i kazała robić
zdjęcia. No to robiłam. A koledzy w tym czasie poszukiwali mnie po okolicy, ale
krewka niewiasta zabroniła kogokolwiek zawiadamiać.
synagoga w Chmielniku
Subskrybuj:
Posty (Atom)




