sobota, 29 marca 2014

Kielecki kącik kulturalny


28 marca w Filharmonii Świętokrzyskiej odbyła się inauguracja 22. Świętokrzyskich Dni Muzyki. Jeśli ktoś nie zna lub uważa, że nie lubi muzyki współczesnej, koniecznie powinien wybrać się choćby na jeden z koncertów. Muzyka zaskoczy was swoją oryginalnością i bogactwem brzmienia. Spróbujcie, na stronie filharmonii znajdziecie program i na pewno coś sobie wybierzecie ciekawego. 

 sala filharmonii podczas przerwy

Koncert inauguracyjny rozpoczęła „Lamentacja dla recytatora i orkiestry symfonicznej” Pawła Buczyńskiego. Kompozytor osobiście nadzorował wykonania, recytator – Grzegorz Damięcki odczytywał z wielkim zaangażowaniem fragmenty „Kazań sejmowych” Piotra Skargi, a muzyka podkreślała myśli wyrażone słowem. Dla mnie najbardziej poruszająca była aktualność tekstu sprzed wieków, myślę, że powinno się ten utwór zaproponować naszym posłom do wysłuchania i to najlepiej nie raz. 
Drugim utworem był „Koncert fortepianowy” Andrzeja Panufnika. Niech mi się tu zaraz zgłosi ten, co zna twórczość tego kompozytora, bo ja miałam z nią styczność pierwszy raz w życiu. Mam nadzieję, że nie ostatni, bo w tym roku przypada setna rocznica urodzin kompozytora i pewnie jego utwory będą się przewijać w repertuarze filharmonii. A, moim zdaniem, właśnie na koncercie można je najpełniej przeżyć.  

 orkiestra przed rozpoczęciem koncertu - potem szlaban na zdjecia

Oprócz muzyki filharmonia przygotowała też kilka imprez towarzyszących w postaci na przykład wystaw. Mnie się udało w miarę dokładnie obejrzeć wystawę „Muzyczne impresje” prezentującą prace uczniów kieleckiego „plastyka”. Bardzo ciekawa i różnorodna wystawa – na jednym poziomie rzeźby, kilimy, rysunki, malarstwo; na innym – prace wykonane techniką grafiki komputerowej. Uważam, że trzeba jeszcze raz się tam wybrać i w spokoju obejrzeć wszystkie prace, że nie wspomnę o innych wystawach i instalacjach.

wystawa "Muzyczne impresje"

prace pochodzącej ze Skarżyska uczennicy liceum plastycznego - Małgosi Żmudy - ta druga została uhonorowana zamieszczeniem w programie festiwalu, a jest inspirowana "Sonatą księżycową" Beethovena (w rzeczywistości wyglądają wspaniale, ja tylko nie umiem zrobić lepszego zdjęcia, a chciałam je pokazać)

A, żeby nie był to tekst nazbyt „wzniosły” zakończę akcentem przyziemnym – przed lub po koncercie warto zajrzeć do kawiarni na małe „co nieco”. Nie napiszę, co to za kawiarnia, żeby nie robić reklamy, ale pokażę, co tam można dostać "na ząb".


PS – nie o całym koncercie napisałam, ale nie jestem krytykiem muzycznym, mam prawo sobie coś wybrać, a coś pominąć. 

PS2 - czy warto kontynuować wątek kulturalny, czy raczej czytelników to nuży?

Zdjęcia mojego autorstwa

4 komentarze:

  1. Na kulturę... musi się znaleźć zawsze miejsce.
    Czy na talerzyku jest rzodkiewka ? - przepadam. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A nie, winogronko. Też zdrowe.

      Usuń
  2. Nie jest nudno. Zawsze i my możemy "rzucić okiem" na kulturę . :)

    OdpowiedzUsuń