poniedziałek, 27 sierpnia 2018

Szydłów – tu trzeba wrócić


Miasto powstało w czternastym wieku. Otaczają je średniowieczne mury wybudowane w czasach króla Kazimierza Wielkiego. Miały wtedy ponad kilometr długości. Mało brakowało, a nie oglądalibyśmy ich dzisiaj, bo na początku 19. wieku wystawiono je na sprzedaż. Kupujący mogli nabywać fragmenty murów do rozbiórki na kamień budowlany. Całe szczęście nie udało się sprzedać wszystkiego. Ba, większość murów się ostała. 

fragment nurów miejskich z Bramą Krakowską 

Najlepiej zachowane są mury miejskie nad rzeka Ciekącą. Można obejść je od zewnątrz i wewnątrz. Podczas spaceru wokół murów szukałyśmy z koleżankami wejścia do jaskini Zguba pod Zamkiem. A pracownica informacji turystycznej odradzała… I rzeczywiście – zbocze zarośnięte, wejście do jaskini raczej też.  

 mury miejskie od strony zamku

 te same mury w roku 1980

skały u podnóża murów (jak widać dostęp niemożliwy) 

 a tak było w 1980 r.

Spacer wewnętrzną stroną murów to zupełnie inne wrażenia – można obejrzeć z góry Plac Zamkowy, a na nim poczet królów polskich, czyli grupę drewnianych rzeźb wykonanych przez artystów podczas Międzynarodowego Pleneru Rzeźbiarskiego odbywającego się w Szydłowie. 

wewnętrzna strona murów miejskich z widokiem na Plac Zamkowy, Skarbczyk i poczet królów polskich

Z murów jest również widok na zamek zbudowany w czasach Kazimierza Wielkiego, który w późniejszych czasach bywał nawet siedzibą dworu królewskiego. No i zamek jest jednym z powodów, dla których należy znów przyjechać do Szydłowa – w tej chwili jest otoczony rusztowaniami. Trwa jego remont.  Podobnie wygląda sytuacja z wieloma obiektami w mieście.

 fragment zamku najmniej opleciony rusztowaniami

architektoniczne detale

Jak ja tam kiedyś wlazłam? (rok 2004)

 budynek Bramy Zamkowej w remoncie

kartusz herbowy z czasów króla Zygmunta III  i tablica informująca o tym, że zamek został odbudowany po potopie szwedzkim przez Józefa Załuskiego 

Skarbczyk, w którym mieści się muzeum, również w remoncie. Część ekspozycji oglądamy w tak zwanych Piwnicach Kazimierzowskich, czyli pozostałości zamku, na której wybudowano szkołę. 

 Skarbczyk - chwilowo nieczynne muzeum

Możemy podziwiać eksponaty pochodzące z wykopalisk archeologicznych, a także makabryczne wyposażenie sali tortur. Jest nawet zabawnie do momentu, kiedy do widza dociera ogrom cierpień, jakie zadawano skazańcom podczas tortur. 

 jeden z makabrycznych eksponatów

W drugiej sali piwnic prezentowane są judaika przeniesione tu na czas remontu szydłowskiej synagogi. Wśród nich umieszczono pracę Gustawa Zemły „Wrota do przeszłości” – płaskorzeźbę ze scenami biblijnymi. 

fragment ekspozycji przeniesionej z synagogi (po lewej stronie "Wrota do Przeszłości")

jedna z płaskorzeźb - nietrudno rozpoznać wieżę Babel  

Skoro już wspomniałam o synagodze, to spróbuję ją pokazać. Zbudowano ją w szesnastym wieku, czyli mamy do czynienia z późnym gotykiem. I choć to bożnica, to jednak trochę wygląda na budowlę obronną. Nic dziwnego, znajdowała się tuż przy murach miejskich. Ten fragment murów nie zachował się dobrze, a po pobliskiej Bramie Wodnej nie ma śladu. 

synagoga, a przed nią figury znanych Polaków 

synagoga 38 lat temu

fragment murów miejskich za synagogą
 
Jedyną dobrze zachowaną bramą miejską w Szydłowie jest Brama Krakowska, która przeszła solidną odbudowę tuż po wojnie, a najnowsza renowacja miała miejsce w roku 2011. Można teraz wdrapać się na nią po kamiennych schodkach. Nawet taki mikrus jak ja da radę, chociaż niektóre stopnie dostosowane do wyższych osób. 

 Brama Krakowska w r. 1980

rok 2004 (brama prawie się nie zmienia, za to jej otoczenie i owszem)

brama AD 2018

brama od środka

Czym jest ludzka drobina wobec takiej potęgi historii?

przyparta do muru

Z trzeciej bramy – Opatowskiej ostał się niewielki fragment. Ta brama, podobnie jak Wodna została rozebrana na budulec w dziewiętnastym wieku. Szkoda.

tyle zostało z Bramy Opatowskiej
 
Niedaleko tej bramy, już za murami ówczesnego miasta (Szydłów jeszcze jest wsią, ale od 1 stycznia 2019 otrzyma znów prawa miejskie) znajdował się od początku 16. wieku późnogotycki kościół pod wezwaniem św. Ducha. Do kościoła dobudowano dwa skrzydła szpitalne. Wiele lat służył on chorym i potrzebującym, choć w 18. wieku uderzenia pioruna zniszczyło jego dach. Teraz to niestety ruina, obecnie w trakcie renowacji.

prace przy kościele Świętego Ducha
 
Przy murach obronnych miasta znajduje się kościół farny pod wezwaniem św. Władysława z czasów króla Kazimierza Wielkiego. Jest to jeden z kościołów ufundowanych przez króla w ramach pokuty za zabicie wikariusza wawelskiej katedry Marcina Baryczki, który ośmielał się krytykować rozwiązłe życie króla. Cóż, ksiądz przypłacił życiem ostre słowa, a Szydłów zyskał kościół, który służy mieszkańcom od wieków. 

 widok na kościół św. Władysława zza murów miejskich 

ten sam kościół widziany z nieco innej strony w roku 1980
 
Świątynia jest zbudowana z cegły, ale jedna jej strona jest tynkowana. Nie wiem, dlaczego. Może to na skutek przebudowy, bo kościół spłonął częściowo w siedemnastym wieku i został potem odbudowany, co spowodowało zatracie jego pierwotnego gotyckiego charakteru. Przywrócono mu go podczas kolejnej odbudowy w okresie powojennym.


kościół św. Władysława


jego gotyckie portale
 
Trudno jest sfotografować wnętrze stojąc na progu kościoła, bo cały widok zasłania jeden z filarów, na których spoczywa sklepienie. Wnętrze jest dosyć ciemne i skromne, ale ciekawe.

 jeden z filarów

ołtarz główny

oltarz boczny 
 
W otoczeniu tego kościoła można też zauważyć kilka ciekawostek. 

dzwonnica kościelna, o której powiadają, że została przekształcona z dawnej baszty obronnej, ale to podobno plotka

figura św. Barbary

ruiny dawnej "wikariówki"   

Pora jeszcze zajrzeć do najstarszego szydłowskiego kościoła – to gotycki kościół pod wezwaniem Wszystkich Świętych. Niestety – nie do wnętrza, a tam odkryto niedawno bezcenne polichromie. Rozumiem, że trzeba je chronić przed działaniem światła i niemądrymi zwiedzającymi i dlatego bez szemrania oglądamy kościółek z różnych perspektyw z zewnątrz. Otacza go grupa wyrzeźbionych w drewnie apostołów.


kościół Wszystkich Świętych 

jeden z jego portali

święty Bartłomiej

Chrystus
 
Samo wzgórze, na którym stoi kościół też warte dokładniejszego poznania. Ma interesującą wychodnię skalną, w którą wrastają korzenie drzew. No i dwie jaskinie. To Groty Zbója Szydły. W nich to legendarny zbój przechowywał kosztowności zrabowane podróżnym. Kiedy jednak zbój porzucił niegodne życie, przeznaczył swe skarby na zbożny cel – założył osadę i zbudował kościół na wzgórzu. W tej sytuacji wyszłyśmy z jaskiń tak samo niebogate, jak do nich weszłyśmy – skarbów brak.

wychodnia skalna

korzenie wrastają w skałę

Jakim cudem to drzewo utrzymuje się na skale?  

wejście do Groty Zbója Szydły I 

 jej wnętrze

wejście do Groty Zbója Szydły II 
 
Słyszałyśmy o jeszcze jednej jaskini nazywanej Jaskinią z Zielonym Filarem, ale podobno dostęp do niej niemożliwy, to i nie szukałyśmy jej.
Chyba już  większość historycznych miejsc w Szydłowie zaprezentowałam. Pora zajrzeć na Rynek. Jego płyta ładnie odnowiona, znalazły na niej miejsce nawiązujące do historii obiekty – drewniana studnia i tak zwana „klatka błaznów” – narzędzie wymyślnych tortur. 

studnia

klatka błaznów
 
Pozostaje pytanie: a ratusz? No, nie wiem. W centrum Rynku stoi niezbyt urodziwy budynek zbudowany na zabytkowych fundamentach dawnego ratusza. Prezencja – średnia. Ale za to we wnętrzu jest ukryty skarb. Nieduży i raczej nowy sklep, w którym można kupić szydłowski specjał – śliwki. Świeże, suszone (raczej wędzone – pyszne i aromatyczne!) i w czekoladzie. Podobno niedługo ruszy sprzedaż śliwowicy. 

 rynek z "ratuszem" w roku 1980

w sklepie (tu link do strony)

Wybaczcie rozmiary tego wpisu, ale trudno było cokolwiek pominąć.
Jednego nie da się opisać – aromatu wędzarni i wędzonych śliwek, który snuje się jak dym niektórymi uliczkami. To trzeba zobaczyć i poczuć osobiście.

widok na miasto - 1980

dawna zabudowa obecnie
 
Zdjęcia: Teresa i Edek – archiwalne, Ela i ja – współczesne  

8 komentarzy:

  1. Jak byłem, jaskinię z Zielonym Filarem szukałem ale nie znalazłem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nas skutecznie zniechęciła pracownica informacji turystycznej.
      Może jak odnowią wszystkie mury, wezmą się za wycięcie chaszczy przy jaskiniach i wtedy się znajdzie.

      Usuń
  2. Brama i autorka się nie zmienia mimo upływu kilkunastu lat...
    Fotoreportaż jest pasjonujący...
    Zabytek zasługuje na renowację,jest piękniej niż kilka lat temu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zabytki w Szydłowie coraz młodsze się robią. I dlatego będę sprawdzać na stronie gminy informacje o terminach zakończenia prac, żeby znów tam zajrzeć. Ale i teraz warto odwiedzić Szydłów.
      Autorka przynajmniej strój podróżny zmieniła. ;)

      Usuń
  3. Zgadzam się z Jal'em - świetnie się trzymacie!

    Trzeba tam powrócić, choćby po to by móc jak Ty swoje zdjęcia sprzed lat skonfrontować z obecnymi.

    Widzę że sporo się tam dzieje, dobrze to, ale i niepokój budzi, bo Szydłowiec to "Polskie Carcassonne" i nie chciał bym by po tych murach gdzie dawniej widziałem biegające dzieci mieszkańców, snuli się tylko zblazowani turyści, a monitoring by wystraszył miejscowych żuli spod GS (byłem, widziałem taki totalny GS z wejściem zamykanym na kratę pomalowaną farbą olejną koloru "milicyjnego").

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzieci na murach mimo wakacji nie było, bilet trzeba kupić. Ale są i odcinki "dzikich" murów i tam też nikogo. Dzieci teraz trochę inne.
      Ja się najbardziej boję, żeby zamku w taki niebieski kolorek nie "walnęli" jak szkołę. Ale to na pewno niemożliwe, bo pieczołowicie remontują.
      Ogólne wrażenie ciszy i senności panuje w Szydłowie.

      Usuń
    2. Ta cisza i senność - to chyba od dziesięcioleci...

      Usuń
    3. Były momenty, że mi się Dukla przypominała. Tam panował podobny senny nastrój.

      Usuń