Miałam różne pomysły na tytuł tego
tekstu, ale ten najlepiej, moim zdaniem oddaje nastrój niedzielnej wycieczki.
Zresztą, sami ocenicie po przeczytaniu, czy dobrze wybrałam.
Pierwsza wersja była: „Człowiek strzela, Pan Bóg kule nosi, czyli jak nie
pojechaliśmy do Chlewisk”. Bo, rzeczywiście, planowałam przejście z Chlewisk do
Skarżyska, ale bus znów nas wystawił do wiatru i nie dojechaliśmy tam, skąd mieliśmy startować.
Zaczęła się więc „Wielka
improwizacja”, czyli szybka decyzja o zmianie planów, dowiezienie przez Irenę części uczestników
z Milicy i jedziemy do Parszowa, a stamtąd wędrujemy do domu.
cel wyprawy ginął we mgle