czwartek, 15 czerwca 2017

Pójdziemy śladem cienia i szelestu*

Wybierzcie się z nami. Albo później powtórzcie naszą przechadzkę. Niekoniecznie taką samą, ale zajrzyjcie tam, gdzie my mieliśmy naszą „schadzkę spóźnioną” z Poetą i tymi, którzy o nim przypominają.

„…wraca po długiej rozłące –
(…) Wszystko – dawne,  niby na pewno…” **

Na początku TEN dom. Znamy go jako dom Sunderlandów. Stoi przy ruchliwej iłżeckiej ulicy. Na jego ścianie ta sama tablica pamiątkowa, co przed laty, a jednak inna – oczyszczona ze sztucznego kwiecia, które oplatało ją lata całe. Tu poeta spędzał wakacyjne miesiące, tu przeżywał wielką miłość. 

dom Sunderlandów (powstał w roku 1754 jako spichlerz, w kolejnym stuleciu mieściła się tu fabryka fajansu należąca do rodziny Sunderlandów, od 20. wieku to dom mieszkalny)

ten sam dom od podwórza


tablica pamiątkowa dawniej i obecnie 

nowość - tablice informujące o historii domu i związku Leśmiana z tym miejscem

Obok domu miejsce, do którego zawsze chciałam zajrzeć, sprawdzić, jak było w tamtym malinowym chruśniaku. W latach osiemdziesiątych było tak:

altanka w malinowym chruśniaku w latach osiemdziesiątych 20. wieku 
 
A w późniejszych latach ogródek zamknięty, zarośnięty i tylko zaglądanie przez płot. 

Jak było jeszcze dawniej, chyba wszyscy możemy sobie wyobrazić, bo każdemu jakiś fragment wiersza w głowie kołacze. Może ten:
Bąk złośnik huczał basem, jakby straszył kwiaty,
Rdzawe guzy na słońcu wygrzewał liść chory,
Złachmaniałych pajęczyn skrzyły się wisiory,
I szedł tyłem na grzbiecie jakiś żuk kosmaty. ***

A jak jest teraz? Jeszcze całkiem niedawno było tak:

altanka tuż przed remontem przeprowadzonym staraniem Iłżeckiego Towarzystwa Historyczno-Naukowego (zdjęcie skopiowałam ze strony Towarzystwa - tu link)

No, a wczoraj… W towarzystwie pana Pawła Nowakowskiego z Iłżeckiego Towarzystwa Historyczno-Naukowego przekroczyliśmy furtkę ogrodu. Drzewa może pamiętają Bolesława i Dorę, którym się wtedy, prawie sto lat temu, wydawało
Nikt nas nie widział - chyba te ćmy,
Co puszyścieją w przelocie.
I tak nam słodko, że tylko - my
Wiemy o naszej pieszczocie. ****

stare drzewa w ogrodzie na zboczu wzniesienia zwanego Sztynderką (może i nie mają stu lat, ale pozwólcie mi sobie to wyobrażać)
 
One widziały. Ale milczą. Milczy też wymownie tamta altanka, ze starym stołem, na którym może ukradkiem zetknęły się ich dłonie.

altanka po remoncie (pod płotem ogrodu nasadzono nowe malinowe krzewy)
 
A w oknie domu stoi lampa. Czeka na dzień, kiedy znów stanie się „hasłem naszym” (ich hasłem).

Lampa, gdy noc już zdąży świat mrokiem owionąć,
Winna zgasnąć w tej szybie, a tamtej zapłonąć.
Na znak ten oddech tracę.***** 

Za jakiś czas będzie można wejść do tego pokoju, wyjrzeć przez okno, zobaczyć Iłżę tak, jak oni ją widzieli, chociaż na pewno nie taką samą. Właściciel domu, pan Adam Bałuch, i rzeźbiarz, pan Norbert Jastalski, coś tam szykują. Poczekajmy.

Tymczasem możemy zajrzeć do  niedawno otwartej Izby Bolesława Leśmiana przy placu 11 Listopada. W rzeczywistości to nie jedna izba, a trzy ładnie stylowo zaaranżowane pomieszczenia, które oddają ducha epoki, kiedy żył poeta. Zgromadzone tu meble są autentykami z tamtych czasów,  biblioteczkę zapełniają stare słowniki, encyklopedie, które poeta tak lubił, są pierwsze wydania jego dzieł. Otaczają nas autentyczne bibeloty, nawet kwiaty w doniczkowe są typowe dla lat dwudziestolecia międzywojennego (ale doniczki owinięte papierem, to już wspomnienie z domu rodzinnego poety). Wśród przedmiotów znalazły się dary przekazane przez panią Krystynę Brzechwę, córkę Jana Brzechwy, brata stryjecznego Leśmiana. To między innymi obrazy kuzynki poety Celiny Sunderland, do której to w odwiedziny przyjeżdżał latem do Iłży i dzięki której poznał swa wielką miłość – Dorę Lebenthal. Jej to poświęcił cytowane przeze mnie wcześniej erotyki.

izba zaprasza

w saloniku

nad otomaną portrety Leśmiana i jego zony Zofii, a na drugiej ścianie obrazy Celiny Sunderland 

na sztalugach obrazy będące próbą odtworzenia kolorystyki obrazów Zofii Leśmianowej (zachowały się jedynie czarno-białe odbitki w książkach) 

tak mogło wyglądać biurko poety (na nim zdjęcia córek, a portret Dory dyskretnie obok zasłony)
 
Nie jest moim celem opisywanie burzliwych dziejów uczucia, które rozkwitło sto, a może 99 lat temu. Ono trwa nadal, żyje w poezji, żyje w Iłży.
Nie wierzycie?
No to zajrzyjcie do lodziarni przy wspomnianym już placu – jej urocze wnętrze to współczesny malinowy chruśniak, a w karcie deser lodowy „Tajemnik”. Czy jakikolwiek piechur może go sobie odmówić? Przecież „Jan swego nazwiska, Tajemnikiem zwany (…) najchętniej po lasach samotnikował, włóczęgą trudząc duszę i nogi.”****** może być jednym z nas, a może to nam gdzieś się w duszy tli chęć bycia, jak on? 

wnętrze lodziarni urządzone według projektu pana Norberta Jastalskiego

"Tajemnik" - klient sam wybiera lody wchodzące w jego skład, ale deser jest przygotowywany na zapleczu, żeby nie psuć niespodzianki ukrytej w jego wnętrzu 
 
Po drugiej stronie placu zaprasza cukiernia „Delicja”, w której niestety akurat zabrakło „znikomków”, ale w piątek będą. To kruche ciasto z malinowym (jakże by inaczej) dodatkiem.

z powodu chwilowego zniknięcia "znikomka" prezentuję zdjęcie oficjalne
 
"Znikomka" zabrakło, ale „mątewka”, którą Znikomek miesza „cień własny z cieniem brzóz kilku”******* jest. Można ją dostać w kwiaciarni pani Joanny Wolskiej przy ulicy Mostowej. To uroczy malutki bukiecik z malinowym goździkiem (jak chruśniak), otoczonym zielenią ogrodu i z ażurową wstążką – altanką. Śliczne to maleństwo bardzo jest wytrzymałe – przeszło ze mną trasę z Iłży do Jasieńca Iłżeckiego, wytrzymało podróż dwoma busami, a teraz uśmiecha się do mnie w małym wazoniku na stole.

w naszej grupie lekkie zamieszanie przed kwiaciarnią

"mątewka"  w iłżeckim lesie
 
Każdy z tych drobiazgów ma uroczą poetycką wizytówkę. Zaprasza do świata Leśmiana.  Podobnie jak plakaty projektu pana Jastalskiego, które można spotkać w mieście i w Internecie.



I na tym kończę moje dywagacje związane z Iłżeckim Rokiem Leśmianowskim. Ale ten rok się nie kończy, obfituje w mnogość imprez; część z nich już się odbyła, cześć jeszcze będzie. A to, co tu opisałam, zapewne zostanie w Iłży na lata. Zaglądajcie, próbujcie smaku poezji.

Więcej informacji o Iłżeckim  Roku Leśmianowskim na stronie Iłżeckiego Towarzystwa Historyczno-Naukowego (tu link) i Domu Kultury w Iłży (tu link).

Zdjęcia: pan Norbert Jastalski, Edek, Janek i ja


* B. Leśmian „Schadzka spóźniona”
** B. Leśmian „Bez tytułu”
*** B. Leśmian „W malinowym chruśniaku”
**** B. Leśmian „Tajemnica”
***** B. Leśmian „ Hasło nasze …”
****** B. Leśmian „Klechdy polskie. Jan Tajemnik”
******* B. Leśmian „Znikomek”

11 komentarzy:

  1. Piękny tekst Aniu. Rozpoetyzowany.

    Pomyśleć że byłem tak blisko... Samochód banalizuje podróż i strasznie ją zubaża.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Leśmian to czysta poezja. To i ja się poddałam nastrojowi.
      A z samochodu zawsze można wysiąść. Gorzej jest z autobusem - już wiele razy miałam ochotę zajrzeć do Dąbrowy Tarnowskiej, a tam przystanek na pół minuty.

      Usuń
  2. A niech cię, znowu mnie za serce chwytasz...
    Ale myślę sobie też: tu - zachwyt i olśnienie, tam - zawód i cierpienie. Ciekawe, czy żona się wypowiadała?
    Generalnie to wyznaję zasadę, że nie chcę wiedzieć nic o prywatnym życiu autora. Łatwiej się zachwycać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie - nie jest łatwo być żoną w takim układzie. Małżeństwo przetrwało, ale tylko ta trójka wiedziała, za jaką cenę. Czy zapłacili ją tylko dla literatury? Bo erotyki powstały na kanwie tego uczucia piękne.

      Usuń
  3. Też lubię patrzeć na Iłżę i okolicę przez pryzmat wierszy Leśmiana (albo odwrotnie do miejsc szukam odpowiedniego wiersza):)
    "W zakątku cmentarza" to dla mnie nekropolia przy kościele pw Najświętszej Maryi Panny (czy raczej Matki Boskiej Śnieżnej).
    "Mimochodem" to miejsce z pomnikiem pod Piotrowym Polem.
    "W nicość śniąca się droga" to wąwóz "Kluskowy Borek" (chociaż bardziej pasuje ogród za domem Sunderlandów:))
    Znalazłem też kiedyś "Niegdyś dom mój ochoczy".
    "W malinowym chruśniaku" - wiadomo, ale też chciałbym kiedyś zobaczyć na własne oczy. Póki co to jest to po prostu dom Sunderlandów od strony ulicy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, proszę - a taki się wydawałeś nowoczesny - GPS, Internet, a jednak natura wrażliwa jesteś. Dobrze - najgorzej to być jednostronnie monotonnym.
      Wąwóz "Kluskowy Borek" - nie znam, albo znam, tylko nie wiem, że tak się nazywa. Dawniej idąc od Zbijowa albo Mirca wchodziliśmy z pól do Iłży takim wąwozem przyjemnym, który z roku na rok coraz bardziej zarastał. Może to ten...
      W ogrodzie za domem Sunderlandów maliny już rosną, ani się obejrzysz, a chruśniak się wyłoni.

      Usuń
    2. Ten wąwóz to ciekawsza sprawa, bo skąd taka nazwa?:)
      http://osobliwosci.eduseek.interklasa.pl/~radziu/historia/ciekawostki.html
      Co do lokalizacji, to niech to będzie jego środek https://goo.gl/maps/qfaaM5iN3J42

      Warto pójść dalej do kościoła pw. Świętego Franciszka (po drodze, przy skrzyżowaniu polnych dróg stoi także ciekawa figura św. Jana)
      https://goo.gl/maps/69CPp3HsZKK2
      Czytałem, że w kościele Maryi Panny (MB Śnieżnej) jest płyta nagrobna czteroletniego Roberta, syna Patryka Gordona, co poświadcza szkockie osadnictwo w Iłży (okres potopu szwedzkiego).

      Co do Leśmiana, to zainteresowałem się przez muzykę - SDM, czy Bez Jacka, dopiero później dowiedziałem się, że ma związki z nieodległą Iłżą:)

      Usuń
    3. Parlando - jesteś świetny! Jak byś tak przez przypadek, coś wiedział o tej figurze św. Rocha nieopodal wejścia na zamek?

      Usuń
    4. Pisząc szczerze, to musiałem pogooglować, ale dalej nie jestem pewien... Znalazłem taki artykuł, ale czy chodzi o tę figurę?
      http://etnomuzeum.eu/Obiekty,340_figurka_sw_rocha.html
      Nie jestem pewien, gdzie ona mogłaby stać? Kojarzę kapliczkę na ulicy Podzamcze, niedaleko skrzyżowania, ale nie wiem co za figura jest w środku. Kojarzę, że przez jakiś czas była pusta, ale mogę się mylić:)
      Tutaj http://osobliwosci.eduseek.interklasa.pl/~radziu/przewodnik/kapliczki.html jest informacja, że
      "Przy ulicy Podzamcze przy wejściu na wzgórze zamkowe stoi figura przypominająca Światowita. Prawdopodobnie pochodzi ona z XVII wieku."
      (a takiej figury, to już w ogóle nie kojarzę:)).

      Usuń
    5. Już znalazłem fotkę tej kapliczki na podzamczu z widoczną płaskorzeźbą św. Rocha:) Czyli to będzie ten "świętowid", a skojarzenie takie pewnie ze względu na wnęki na ścianach kapliczki.
      http://www.kapliczki.turystyka.pl/ilza_.htm
      Tylko dziwne, że pan Bednarczyk nie napisał o patronie tej kapliczki. Chyba, że to nie zostało już przytoczone na podanej uprzednio stronie.

      Usuń
    6. Parlando - drugi wpis BINGO!!!

      Usuń