środa, 12 czerwca 2019

Na tropie ostańców

Chyba każdy łatwo zgadnie, gdzie się udaliśmy tropić ostańce. Na wszelki wypadek uściślam – północne rejony Jury Krakowsko-Częstochowskiej. 

ostańce wapienne w grupie Skał Mirowskich

poniedziałek, 10 czerwca 2019

Potęga żywiołu

Wymarzyłam sobie to spotkanie z żywiołem już jakiś czas temu. Nie myślałam tylko, że będzie to tak spektakularny żywioł. Żadna relacja, nawet film, nie jest w stanie oddać wrażenia.
Cóż to za żywioł? Woda! Masy wody przewalającej się w wodospadzie Renu w szwajcarskiej miejscowości Neuhausen am Rhein. Znalazłam informację, że średni przepływ wody w tym miejscu wynosi latem 600 m3 na sekundę. Nie sposób sobie tego wyobrazić.
Pierwsze spotkanie z wodospadem to rzut oka z pociągu (ostatnie zresztą też – w drodze powrotnej). Prezentuje się nieźle.
Ze stacyjki w Neuhausen am Rhein podobno można zjechać do wodospadu windą, ale akurat trwają jakieś prace remontowe na peronie i trzeba zejść tę odrobinę przyjemną uliczką na dół.
Od razu trafiamy na pierwszy punkt widokowy, z którego rozciąga się widok na górną część wodospadu, dwie skały na rzece, o które rozbijają się masy wody i zamki na obu brzegach Renu. Zdjęcia wydają się nieostre, bo w powietrzu unoszą się miliardy kropelek wody. I tak będzie cały czas. Z tym, że raz mniej, raz więcej tych kropelek. 

 wzburzone wody Renu, po lewej stronie zamek Laufen

niedziela, 9 czerwca 2019

Od Moskali on zginał, oj to krakus był gracki! *

Znamy datę jego śmierci, trochę wiemy o jego życiu, wiele więcej informacji krąży w legendach i opowieściach. A już podanie jego prawdziwego nazwiska to spory problem.

czwartek, 6 czerwca 2019

Tym razem szlak niebieski

Kiedy ostatnio wracaliśmy busem z Chęcin, zauważyliśmy rozkład jazdy, z którego jasno wynikało, że możemy tym busem śmiało pojechać rano do owej miejscowości. No dobrze, pojechać można, ale co dalej? Gdzie pójść, żeby mieć zapewniony przyzwoity powrót do domu?
I tu się napatoczył szlak niebieski. Już ładnych kilka lat nie zaglądaliśmy na jego odcinek w okolicach Chęcin.
W środę wysiedliśmy z naszego busa i ruszyli szlakiem niebieskim w stronę Pasma Zelejowskiego. 

widok z dolnego rynku na zamek

poniedziałek, 3 czerwca 2019

Zrywamy z tradycją

Dotychczas nasze wycieczki odbywały się w niedziele i środy, ale postanowiliśmy zerwać z tą tradycją. A wszystko przez kapryśną pogodę.
Po mokrej środzie, nastąpiła poprawa pogody i należało to wykorzystać. W piątek bus dowiózł nas do Zbijowa Dużego. Stamtąd drogą asfaltową podążyliśmy w stronę Mirowa. Mieliśmy okazję sprawdzić, jak się mają pomnikowe dęby dawno przez nas nieodwiedzane.

piątek, 17 maja 2019

Skąd wypływała zamożność Kazimierza?

Zapewniał ją w szesnastym i siedemnastym wieku handel zbożem. A ten mógł się rozwijać dzięki rzece, którą zboże przywożone do Kazimierza spławiano dalej na północ. 

 Wisła - rzeka, której Kazimierz Dolny wiele zawdzięcza 

czwartek, 16 maja 2019

Architektoniczne perełki też lubimy

Najbardziej lubimy oglądać, podziwiać i fotografować. Opisywać już nie. Dlatego tę ostatnią czynność muszę wykonywać indywidualnie. Ale chętnie przyjmę współpracownika na zasadzie wolontariatu. Zgłoszenia proszę wysyłać przy pomocy formularza kontaktowego.
Oczekując na lawinę zgłoszeń biorę się do roboty.
Spędziłam niegdyś dwa tygodnie w Kazimierzu, który był spokojnym sennym miasteczkiem z oryginalnie ubranymi artystami zaludniającymi Rynek, gdzie rozstawiali sztalugi i całymi dniami malowali. A teraz? Gdzie ci artyści? 

Rynek widziany z Góry Trzech Krzyży