sobota, 22 lipca 2017

Książ Wielki – duże wyzwanie dla turystów

Zdawać by się mogło – niewielka wioska, główny zabytek widoczny z szosy, czego tu jeszcze szukać.
Rzeczywiście główny zabytek Książa – późnorenesansowy pałac zwany zamkiem na Mirowie wznosi się majestatycznie na wzgórzu, a drogę do niego wskazują drogowskazy. No to idziemy.
Pałac wzniesiono dla biskupa krakowskiego Piotra Myszkowskiego według projektu wybitnego włoskiego architekta Santi Gucciego pod koniec 16. wieku. Nawiasem mówiąc Gucci zmarł właśnie w Książu w roku 1600.
Pałac prezentuje się nieźle – ma dekoracyjne blanki, ściany zdobione w stylu włoskim (rustyka się to nazywa), ryzalit, który nawet podwyższono podczas przebudowy w 19. wieku. Udało nam się nawet zajrzeć do wnętrza pałacu, w którym mieści się (jeszcze) szkoła rolnicza, bo w wakacje nikt nie pilnował wejścia. 

zamek w Książu Wielkim

ryzalit z blankami

wieżyczka

wnętrze
 
Ciekawe wrażenie sprawiają dwa pawilony umieszczone symetrycznie przy pałacu – jeden po remoncie, drugi zaniedbany. Mają one renesansowe podcienie, dobrze zachowane portale i okna. Niestety – drzwi zamknięte i nie można zajrzeć do środka. 

dawna biblioteka

portal

dawna kaplica

podcienie kaplicy

Pałac otacza duży ogród (może to jednak park) z pięknymi lipowymi alejami, pozostały resztki parkowego muru, a u stóp zamkowego wzgórza ładne stawy.

jedna z ozdób wieńczących parkowy mur  

lipowa aleja

 nenufary w stawie

Pałac „zaliczony”. Co teraz? Zabytki sakralne, czyli dwa kościoły. Piętnastowieczny kościół pod wezwaniem św. Wojciecha przy głównej ulicy wsi i starszy od niego kościół św. Ducha należący niegdyś do zakonu augustianów. Oba mają za sobą okres przekształcenia w zbory kalwińskie, ale wyszły z tego obronną ręką.  
Sprawdźmy, jak się prezentują. Kościół św. Wojciecha murowany, rozbudowywany w 17. i 20. wieku, obok zabytkowa drewniana dzwonnica. Udało nam się na chwilę wejść do wnętrza, obejrzeć ołtarz główny z renesansowym obrazem Matki Bożej z Dzieciątkiem. Ja, oczywiście, podziwiam barokową kaplicę św. Anny. W pośpiechu nie zauważamy nagrobków Tęczyńskich.

kościół pod wezwaniem św. Wojciecha

 nawa główna
 
kaplica św. Anny

jej wnętrze

 dzwonnica
 
Wyruszamy na poszukiwanie drugiego zabytkowego kościoła. O, ten jest dobrze schowany, nijak się do niego nie podejdzie, ogrodzony płotem, zza którego próbujemy zrobić zdjęcie. Gotycki kościół był kilkakrotnie przebudowywany, z pierwotnego kościoła zachowała się część prezbiterium i zakrystia. Augustianie po kasacie zakonu opuścili Książ pod koniec 19. wieku, wśród krzaków można zauważyć dosyć zniszczony budynek (może to osiemnastowieczne zabudowanie klasztorne?).


poaugustiański kościół Świętego Ducha

kościelny portal
 
Potem udajemy się na cmentarz w Książu. Podobno jest tam pochowany ostatni przedstawiciel zakonu – ksiądz Śliwiński. Nie udało nam się znaleźć jego grobu – miejscowi zupełnie nie wiedzą, czy na cmentarzu są jakiekolwiek stare nagrobki. Znajdujemy jedynie mogiły z czasów wojny. No i położoną centralnie kaplicę grobowa Hallerów, którzy byli właścicielami  dworu w Mianocicach.

kaplica grobowa Hallerów


mogiły wojenne 

rzeźby nagrobne
 
Poszukiwania robią się coraz trudniejsze,  ale nie poddajemy się łatwo. Edward za wszelką cenę próbuje odszukać ślady średniowiecznego grodziska. Duże wyzwanie. Błąkamy się tak bardzo, że „śpiący królewicz” pod sklepem, chyba dochodzi do wniosku, że ma zwidy – tyle razy przechodzimy koło niego. W końcu mieszkańcom udaje się przekonać Edwarda, że żadnych pozostałości nie znajdzie, bo wszystko jakoby zarosło. Przyjmujemy to za dobrą monetę, żeby już nie przechodzić dziesiąty raz koło nieszczęsnego sklepu.

stary dom zamiast grodziska (tu mieści się zakład fryzjerski)

pomnik 
 
Teraz może obejrzymy ruiny synagogi i kirkut. Może tak, a może jednak nie. Dach synagogi zawalił się jakiś czas temu i ruiny zabezpieczono. Tak to teraz wygląda.

ruiny synagogi


otwory okienne

A kirkut? Nie będę pokazywać ogrodzonego płotem zarośniętego chaszczami obszaru. Bo to, zdaje się, był kirkut w Książu. Na nim Niemcy dokonywali egzekucji Żydów z tutejszego getta. Teraz nie sposób znaleźć tu jakiekolwiek ślady cmentarza.
Rezygnujemy wiec z dalszego spaceru po Książu i udajemy się na spokojny placyk, aby odpocząć i poczekać na bus. A w drodze powrotnej podziwiamy małopolskie krajobrazy i niebo pokryte niewielkimi chmurkami.
Warto było przyjechać w te dosyć od nas podległe rejony.

Zdjęcia – Edek i ja

8 komentarzy:

  1. Książ Wielki... ale nie aż tak wielki jak tamten - dobrze,że się tu coś dzieje.
    Łaziłem dość dawno tymi ścieżkami,nadzorując modernizację sieci n/n ,ale wtedy zabytki mało interesowały - dopiero gdy sam jestem zabytkiem,to bym podziwiał.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, do zabytków się dojrzewa.
      Zaś prawie zabytkowe efekty Twojej pracy są widoczne na kilku zdjęciach.

      Usuń
  2. Książ i jego otoczenie ma klimat (gdyby droga DK7 szła bokiem to już całkiem), polecam jeszcze m.in. Książ Mały, Rzędowice, Mianocice, czy ciekawy kościół w Słaboszowie - http://jurapolska.com/foto_wycieczki16/08092016_16.jpg Ogólnie okolica jest ciekawa, choć wg mnie raczej na rower niż do chodzenia. Pochodzić warto po murawach kserotermicznych np. w okolicach Racławic / Dosłońca.

    A tak na marginesie - coraz bliżej Jury się zapuszczacie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za wskazówki, jak kolej pozwoli na dojazd, to kiedyś skorzystamy.
      Druga uwaga bardzo słuszna. Już nawet mapę kupiliśmy. ;)

      Usuń
  3. ruiny zabezpieczono ale na remont pewno się nie zapowiada... Powinno się wstawić chociażby tablicę z informacją o kirkucie i czasem wykosić teren... A macewy tam jakieś są?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zabezpieczenie takie jak to mówią "dupokryjka", żeby nie gadano, że go nie ma. Na terenie kirkutu tablica prawdopodobnie jest, ale tak zardzewiała, że nieczytelna. Czyli pewności brak. Nie próbowaliśmy się przedzierać przez krzaki, więc o macewach nie mam pojęcia.

      Usuń
  4. W tym zamku zdaje się jest jakaś szkoła?! Tak to pamiętam. Kilkanaście lat temu oba pawilony były zaniedbane, teraz choć jeden wyładniał. Zabytków sakralnych nie zwiedzaliśmy (były w planie wyłącznie zamki).
    My ostatnio szukaliśmy (równie skutecznie) grobów rodziny Gombrowiczów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoła jeszcze jest, ale krążą plotki o powrocie dawnych właścicieli i nikt nic nie wie. Były wakacje - wejście stało otworem nikt nie przechodził, ani nie zapraszali, ani nie wyganiali.
      W najbliższym czasie wyruszamy w okolice rodzinne Gombrowicza. Może coś się znajdzie.

      Usuń