poniedziałek, 31 lipca 2017

Z wizytą w szlacheckich rezydencjach

Tak, czasem prosty obywatel dwudziestego pierwszego wieku wybierze się z taką wizytą. I nam się to przytrafiło  w słoneczną niedzielę. Zajrzeliśmy do kilku obiektów. 
Zacznijmy od pałacu. To późnobarokowy pałac w Czyżowie Szlacheckim zbudowany na sztucznym wzniesieniu na miejscu dawnego zamku zniszczonego całkowicie podczas wojen ze Szwecją. Pałac zbudowano dla kasztelana Aleksandra Zakliki Czyżowskiego w latach czterdziestych osiemnastego wieku. Był kilkakrotnie rozbudowywany. 

 pałac w Czyżowie Szlacheckim 

W okresie powojennym przechodził w ręce różnych (nieprywatnych) właścicieli. Tak się prezentował w latach osiemdziesiątych. 


Pod koniec lat dziewięćdziesiątych został sprzedany przedsiębiorcom z Mielca, którzy przekształcili go w hotel.
Trudno do niego trafić, bo ogrodzenie i brama wjazdowa niepozorne. Park wokół pałacu zadbany, z licznymi udogodnieniami wypoczynkowymi dla gości. 

dawna brama wjazdowa

gazon widziany z palacowego balkonu
 
A sam pałac, który bardzo chciałam zobaczyć, mocno mnie zaskoczył swoim wyglądem. Nie jestem zwolenniczką tego typu kolorystyki, jaka zdobi jego fasadę. 


Warto jednak zwrócić uwagę na imponujący portal z herbem topór. 

centralna część fasady z portalem 

kartusz wieńczący portal

Czytałam, że fronton pałacu zdobią rzeźby o tematyce mitologicznej. Nie jest ich wiele. 

jedna z rzeźb autorstwa Tomasza Huttera (wydaje mi się, że może to być Herkules)
 
Opuszczamy pałac w Czyżowie Szlacheckim  i udajemy się do pobliskich Pisar, które podobno przed wiekami miały wspólnego właściciela z Czyżowem. W dziewiętnasty wieku znajdował się tu drewniany dwór, który spłonął w latach osiemdziesiątych i na jego miejscu zbudowano murowaną „willę w stylu włoskim”. Wkrótce pałacyk sprzedano Leonowi Baczyńskiemu, który gospodarował tu aż do czasów wojennych, kiedy niemieckie władze okupacyjne przejęły majątek. Jego wojenne losy zasługują na krótką wzmiankę, bo nie tylko znajdowała się tu siedziba żandarmerii, ale w czasie ofensywy w styczniu 1945 roku we dworze stacjonowało dowództwo tego odcinka frontu, był tu też szpital i cmentarz polowy.

 dwór w Pisarach (obecnie szkoła)

Po wojnie zmieniał właścicieli, w końcu został przekształcony w szkołę. Za szkolnym ogrodzeniem można zobaczyć pozostałości zabudowań gospodarskich dawnego dworu.

podworskie zabudowania gospodarcze
 
Największe wrażenie wywarł na mnie dwór, który mogliśmy obejrzeć w Śmiłowie. Zbudował go w stylu barokowym pod koniec 18. wieku ówczesny właściciel Józef Wierciński. Jego zięć Cezary Baczyński dokonał przebudowy i tak mamy w Śmiłowie dwór klasycystyczny z mansardowym dachem. Po wojnie dwór, jak to w tamtym czasie często i niechlubnie bywało, popadał w ruinę dewastowany przez kolejnych użytkowników. 

 dwór w Śmiłowie w latach osiemdziesiątych

 i obecnie (elewacja frontowa z portykiem)

elewacja od strony ogrodu włoskiego z portykiem wgłębnym 

Obecnie jest własnością państwa Szczerbowskich, którzy odrestaurowali go z pietyzmem, udostępniają do zwiedzania nie tylko stary krajobrazowy park i ogród włoski, ale też i wnętrza. To idealne miejsce na upalne niedzielne popołudnie.

dziewiętnastowieczna aleja grabowa tworząca szpaler, który prowadzi do dworskiego stawu 

 osiemnastowieczny stół z piaskowca na podjeździe

oficyna dworska, w której znajdowały się kuchnie (obecnie poza terenem posiadłości)
 
Ten wpis chcę zakończyć opisem zaskakujących dla niektórych „rezydencji”. To miejsca wiecznego spoczynku.
Na cmentarzu w Przybysławicach możemy odwiedzić groby niektórych z wymienionych tu osób. 

nagrobek Cezarego Baczyńskiego
 
Pobliski kościół pod wezwaniem Przemienienia Pańskiego zbudowano staraniem córki Józefa Wiercińskiego (to żona Cezarego Baczyńskiego), która zrealizowała ostatnią wolę zmarłego ojca i  wykorzystała zgromadzone przez niego na ten cel fundusze. Jego nagrobek znajduje się w tym kościele. 

kościół w Przybysławicach (niestety zamknięty i nie wiedzieliśmy nagrobków i tablic epitafijnych w jego wnętrzu)  
 
Wróćmy na chwilę na cmentarz. Tu, w pobliżu neogotyckiej kaplicy grobowej Baczyńskich, napotkamy groby członków rodziny Witolda Gombrowicza. Tak, to tu spoczywają jego dziadek, ojciec i starszy brat - Janusz. 

kaplica cmentarna Baczyńskich

nagrobek Onufrego Gombrowicza - dziadka pisarza

grób Jana i Janusza Gombrowiczów
  
Przybysławicki cmentarz jest miejscem pochówku również innych znamienitych osób.



 te zdjęcia chyba nie wymagają podpisu

Jest jeszcze jeden cmentarz, o którym muszę wspomnieć. To cmentarz w Czyżowie, gdzie jest pochowana znana nam Jadwiga Prendowska z Mirca, która w czasie powstania styczniowego była kurierem Rządu Narodowego w Sandomierzu (tu o niej pisałam). Została ona pochowana w grobie ziemnym obok kaplicy grobowej Prendowskich.

kaplica cmentarna Prendowskich

zaniedbany grób Jadwigi Prendowskiej  (z trudem odczytaliśmy nazwisko) 
 
Znajdziemy tu również grób weterana powstania Antoniego Szelągiewicza, który walczył pod Wąchockiem, a służył w obozie Langiewicza, gdzie zajmował się "produkcją powstańczej broni", czyli przekuwał kosy. 

nagrobek Antoniego Szelągiewicza odrestaurowany przez rzeźbiarza Gustawa Hadynę 
   
I tak to pokazałam fragment naszej niedzielnej wycieczki. Miejsc, które obejrzeliśmy, było więcej. Relacje o nich później.

Zdjęcia – Edek i ja  

10 komentarzy:

  1. Dużo takich dworków zostało uratowanych przez prywatnych właścicieli od niechybnej ruiny.... Lecz takie zabudowania dworskie to przeweażnie dogorywają gdzieś w zaroślach bo nie są takie ciekawe jak sam dwór...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda tych zabudowań, można z nich zrobić jakiś pensjonat czy stadninę koni. Ale ileż to pieniędzy trzeba na inwestycje!

      Usuń
  2. Dworki mnie zawsze fascynowały... w latach siedemdziesiątych byłem z zakładem pracy na wykopkach buraków cukrowych a poczęstunek był w zaniedbanym dworku ówczesnej siedzibie PGR - było to gdzieś w sandomierskim ale gdzie ?
    Nawiasem mówiąc transport nas i poczęstunek był zdecydowanie kosztowniejszy niż nasza 3 godzinna robota...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taka to była forma wirtualnej nierzeczywistości w tamtych czasach.
      Sprawdzić, o który dworek mogło chodzić, to chyba teraz zbyt trudne jest. I po co grzebać w archiwach pegeerowskich?

      Usuń
  3. Na gorąco, tylko nagrobki - świetnie!!! Ja je mam na zdjęciacb i... Jakaś "pomrocznošć jasna" uniemoźliwiła mi przeczytanie tablic! (Pewnie podświadomie spodziewałem się oznakowania grobu, lub choćby współczesnych tabliczek).
    Znaczy kuksaniec w żebra otrzymany za zbytnią pewność siebie.
    Jak zawsze - Brawo Wy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bez problemu można odczytać jedynie tablicę na grobie dziadka, poza tym - człowiek podświadomie szuka tego typu nagrobka, eleganckiego, pańskiego. I nagle szok - w pobliżu nie ma innych tego typu, tylko te dziwnie zarośnięte groby z prawie nieczytelnymi tablicami. I to też Gombrowiczowie tu pochowani.
      Stanowczo jedna tablica przy cmentarnej bramie to za mało. No i zadbanie o groby po 10 latach już nie jest zauważalne. One formalnie wołają o zwykłe posprzątanie.

      Usuń
  4. Aniu, duży podziw i szacunek ... ,że tak ciągle chce Ci się CHCIEĆ..!! A Twoje opisy świętokrzyskich wędrówek - blogowa perełka. Serdecznie pozdrawiam całą ekipę "włóczęgów".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za dobre słowo. Pozdrowienia przekażę przy najbliższej okazji. Wszyscy czekamy na Twój powrót na tasy.

      Usuń
  5. No dobra, znów na gorąco (bo jak jest 35 kresek w cieniu na plusie i gotuje się obiad to trudno by pisać na zimno).
    Świetne te dwory, pięknie odrestaurowane (nawet jeśli pewne elementy zatrącają kiczem - ale ogólnie OK) super wypad w teren.
    Byliście samochodem?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owszem, niektóre elementy nawet mocno zatrącają. I weź pod uwagę, że nie wszystko pokazałam. Ale warto było pojechać i przekonać się naocznie, co nam się podoba, a co mniej.
      Wyjazd był samochodem, bo pieszo nic byśmy nie zdziałali - brak sensownych połączeń. Poza tym za jakiś czas zaprezentuję inne miejsca, o które zahaczyliśmy. Było tego chyba z 10 "sztuk".

      Usuń