czwartek, 3 sierpnia 2017

Jeszcze raz nad Wisłą



Było sobie nad Wisłą ważne miasto, które nie miało murów obronnych. A w jego okolicy kupcy przeprawiali się przez rzekę. I cło pobrać należało. Jak w tej sytuacji zapewnić bezpieczeństwo? Zamek warowny wystawić należy. Zamek wybudowano – podobno to zasługa Kazimierza Wielkiego. Trwał ten zamek na stanowisku, aż w końcu popadł w ruinę (nie zgadniecie – w czasie potopu szwedzkiego). Sterczą teraz resztki jego dumnych ścian, a uważne oko może się nawet dopatrzyć wieży. 

 zamek wygląda jak zza krzaka

wieża?

Zamek oddzielony jest wąwozem od miasta – to Solec nad Wisłą. Tę rzekę i nadwiślańskie łąki można podziwiać z czegoś w rodzaju tarasu widokowego przy soleckim kościele farnym pod wezwaniem Wniebowzięcia NMP. 

Wisła w pobliżu Solca 

Kościół zbudowano w stylu gotyckim, lecz był oczywiście później przebudowywany. Nie udało się nam wejść do środka, ale i tak parę ciekawostek mamy "na celowniku". 

 kościół farny w Solcu

kamienna chrzcielnica z roku 1624

późnorenesansowy ołtarz główny z obrazem przedstawiającym Wniebowzięcie NMP (ok. r. 1600)

boczne drzwi z licznymi śladami po kulach z czasów różnych wojen

W najbliższym otoczeniu kościoła zauważamy zabytkową dzwonnicę, nieco dalej dziewiętnastowieczną plebanię.

dzwonnica

 plebania wśród zieleni
 
Przechodzimy na plac Bolesława Śmiałego, a tu można obejrzeć osiemnastowieczny dom z podcieniami, który pierwotnie służył jako dom komendarza, czyli świeckiego administratora parafii. Obecnie mieści się tu Gminny Ośrodek Kultury. 


Komendaria

 podcienie
 
Na placu znajduje się też kamień upamiętniający nadanie Solcowi przez króla Kazimierza Wielkiego praw miejskich w roku 1347.  

   
Nieopodal duma miasta – murowany ratusz z czasów Królestwa Polskiego. 


Kolejny adres na naszej trasie to ulica Łoteckiego. Może czytelników zainteresuje, kim był patron tej ulicy – to Zygmunt Łotecki, były legionista, dyrektor Seminarium Nauczycielskiego w Solcu w okresie międzywojennym.
W tej sytuacji nikogo nie zdziwi fakt, że przy tej ulicy znajduje się najstarsza solecka szkoła – obecnie Zespół Szkół Ponadgimnazjalnych, a dawniej wspomniane  seminarium nauczycielskie. Szkoła w ubiegłym roku obchodziła jubileusz 150-lecia.


Najlepsze zostawiłam na koniec. Otóż owa szkoła mieści się w budynku zlikwidowanego klasztoru reformatów. I oczywiście przylegają do niej inne zabudowania poklasztorne, w tym budynek, w którym mieści się Szkolne Schronisko Młodzieżowe. 

tu by się zanocowało...

w klasztornym ogrodzie (nas nie wyganiano)
 
Jest tu też barokowy kościół poklasztorny pod wezwaniem św. Stanisława. Mieliśmy wielką nadzieję zajrzeć do jego wnętrza, bo zbliżała się godzina jedynej odprawianej w nim Mszy św. Niestety, trafiliśmy na czas festiwalu muzycznego i kościół był zamknięty. Nic to, zaprezentuję zdjęcia zrobione przez koleżankę w ubiegłym roku.

brama, której nie mogliśmy przekroczyć

kartusz herbowy 

 dziedziniec (pod arkadami znajdowały się dawniej stacje Drogi Krzyżowej)

fasada kościoła

 wnętrze z wczesnobarokowym ołtarzem głównym z obrazem przedstawiającym patrona świątyni 

kościół i zabudowania klasztorne

Jest jeszcze jedno miejsce przy ulicy Łoteckiego, które warto odwiedzić – to cmentarz parafialny. W jego centrum wznosi się interesujący kościół pod wezwaniem św. Barbary. Podobno na miejscu tego kościoła odprawiał nabożeństwo sam biskup Stanisław Szczepanowski.
Sam wygląd kościoła jest również nietypowy, bo ta świątynia jest częściowo modrzewiowa (to starsza cześć), a częściowo murowana (dobudowana w roku 1768). 


 kościół św. Barbary

Wokół kościoła mogliśmy obejrzeć wiele interesujących nagrobków. Nie wszystkie mają czytelne napisy, ale i tak łatwo się domyślić, że spoczywają tu najwybitniejsi mieszkańcy Solca i okolicy.




I na tym koniec zwiedzania Solca.

Zdjęcia – Teresa, Edek i ja

5 komentarzy:

  1. Bardzo interesujące spojrzenie na Solec:) Bywam tam czasami. Ostatnio wdrapałem się nawet na zbocze zamkowe. Myślę, że jakbym się uparł i był trochę grubiej ubrany, to obejrzałbym te ruiny od wewnętrznej strony:)
    Okolica jest też ciekawa, ze względu na osobę św. bpa Stanisława i sądu nad nim o dobra Piotrawin (czy Piotrowin wtedy). W Raju (a może to Kolonia Raj) jest opuszczony kościółek, przerobiony na kaplicę - ponoć w miejscu, gdzie z Piotrawina bp Stanisław przeprawił się suchą stopą na drugi brzeg Wisły idąc na sąd https://goo.gl/photos/8wkSWccFCQjbvCgX7

    Poza tym jadąc rowerem polną drogą w kierunku Przedmieść Dalszych mijałem zniszczony cmentarz żydowski (jedna macewa), oraz interesujący i stary krzyż.
    A kiedyś przy punkcie widokowym była wiklinowa makieta zamku:)
    https://goo.gl/photos/8wkSWccFCQjbvCgX7

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Historię o Piotrowinie znam, ale szef wyprawy miał inny plan i nie zaglądaliśmy tamte okolice.
      Cmentarz żydowski z jedną macewą - szkoda...
      jak sie ma napięty plan zwiedzania z czegoś trzeba rezygnować.

      Usuń
  2. W/g naszych notatek mam ten zamek "zaliczony" ja wszak nic nie pamiętam więc coś jest nie tak z notatkami,albo mnie już wujo Alzcheimer odwiedza.
    Czyli trzeba będzie powtórzyć (albo odwiedzić) Solec znów.

    OdpowiedzUsuń
  3. O już sobie przypomniałem, byliśmy u stóp ruin i to przejazdem,stąd takie marne wspomnienia. A nie wiedząc co ciekawego jest w Solcu po prostu ominęliśmy go. Nasza strata. Na szczęście do odrobienia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tego typu straty są do odrobienia, oczywiście póki ruiny stoją jako tako.

      Usuń