niedziela, 7 lipca 2019

Tu zaszła zmiana, czyli zaglądamy do dworu w Rzucowie

Nie jestem aż tak wiekową osobą, żeby pamiętać ten dwór z czasów jego przedwojennej świetności. Nie zaglądałam tam też, gdy działał tam dom dziecka w latach powojennych. Przypominam sobie, że jakoś tak w latach dziewięćdziesiątych przechodziliśmy przez Rzuców i oglądali jakieś dworskie zabudowania. Brak jednak dokumentacji fotograficznej.
Dwór próbowaliśmy obejrzeć w roku 2013. Wtedy to na bramie prowadzącej do parku dworskiego pojawiła się tabliczka z zakazem wstępu. Stąd takie, a nie inne zdjęcia z tamtego okresu. I z późniejszych wycieczek również.

 słupek bramy wjazdowej z datą rozbudowy dworu (zimowe zdjęcia z roku 2013)

brama wjazdowa

i dwór

a tak oglądaliśmy dwór w roku 2017

Ale nowi właściciele dworu stopniowo zmieniali dwór i jego otoczenie. Brama do parku może nie zawsze stoi otworem, ale jednak jest możliwość wejścia na teren parku i do dworu za zgodą właścicieli.
Dla mnie to duże przeżycie, zobaczyć otwarte drzwi na frontowym ganku.

dwór zaprasza do wnętrza
 
A przejść przez nie – to jakby zanurzyć się w innym czasie. I odkrywać tajemnice dworu. 


światło wpada do środka
 
Dwór miał szczęście, że nie uległ całkowej dewastacji. Fakt, całkowitej nie. Ocalało wiele pięknych detali drewnianej architektury.


rozety na sufitach

fragmenty fryzu

 zdobienie nadproża drzwi

klamka otwierająca okno

drewniane schody

Właściciele stopniowo remontują dwór, ale widać, że czeka ich jeszcze wiele pracy. Teraz możemy zobaczyć konstrukcję ścian wewnętrznych – część z nich murowana, część drewniana o ciekawej konstrukcji, która niesamowicie wygląda. 



wnętrza
 
Mnie zauroczyła weranda (chyba wpływ Czechowa) z oryginalnymi oknami i zejściem do parku.

na werandzie 

W tej części parku zaglądamy nad staw. Jego brzegi porastają drzewa i krzewy, co dodaje mu malowniczości. 


 nad dworskim stawem

Jeszcze rzut oka na dwór i dawny lamus nazywany „Wikaryjką” i pora opuścić gościnny dwór. 

frontowa fasada dworu


 dwór od strony stawu

elewacja boczna 

wyremontowany lamus dworski "Wikaryjka"
 
Zanim się pożegnamy chcę wam opowiedzieć o zmianach w życiu dworu, które obserwuję na jego Facebooku (tu link).
Dwór odwiedzają regularnie ułani ze Stowarzyszenia Ułanów im. mjr. Hubala, którzy tu zaczynają Rajd Konny Szlakiem mjr. Hubala. 

zdjęcie z tegorocznej inauguracji rajdu (fot. Krzysztof Szczepański) 
 
Fundacja We Dworze wydała oryginalny przewodnik po historii i zabytkach Rzucowa i okolic, który pokazuje najciekawsze miejsca warte odwiedzenia w tej okolicy.


wydaje mi się, że taka forma przewodnika zainteresuje zarówno dorosłych jak i dzieci

Właściciele zapraszają na majówkę we dworze, udostępniają wnętrza do sesji fotograficznych. 

majówka we dworze (fot. Norbert Jastalski)

sesja fotograficzna uczniów liceum z Szydłowca - fotograf  Piotr Piasta

jedna ze stylizacji Marty Łabędzkiej do zrobienia sobie foto we dworze  
 
Największa zmiana, jaka zaszła we dworze, jest może jeszcze trudna do zauważenia na pierwszy rzut oka, ale istotna – dwór ożył. 


Jeśli interesują was ciekawostki z historii dworu, zajrzyjcie na jego stronę – tu link. Tam też znajdziecie dane kontaktowe, a z Facebooka dowiecie się z wyprzedzeniem o planowanych imprezach.

Zdjęcia – Ela, Teresa, Edek i ja oraz podpisani pod zdjęciami z Facebooka ich autorzy

8 komentarzy:

  1. Ciekawy materiał... nie pytam jak się dostałaś do wnętrza,bo domyślam się że umówiłaś się uprzednio.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możesz pytać. Umówiłam się telefonicznie. Najłatwiej zastać właścicieli w weekendy, ale warto się wcześniej upewnić.

      Usuń
  2. Brawo Właściciele, brawo Ty za upowszechnienie tego pięknego i wracającego do życia miejsca.
    Ciekawe, czy będą zdrapywać tę wiekową farbę z okien i drzwi? Wszystko zależy od stanu drewna pod spodem. A w tym lamusie to chętnie zamieszkam :-). Weranda też mi się dobrze kojarzy. No i staw, woda... Ech, a u mnie nawet studnia wyschła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W lamusie zamieszkać można, są pokoiki dla gości. Nie zajrzałyśmy tam, bo trochę nam się zwiedzanie przeciągnęło. Ja przy okazji takich miejsc zawsze żałuję mojego największego życiowego błędu - braku prawa jazdy, a co za tym idzie, auta. Człowiek by częściej zajrzał.

      Usuń
    2. Ależ to można łatwo zmienić! Rób prawko :-)
      Ja mam, ale nie jeżdżę. Bo nie lubię. Wolę, jak mnie wiozą.

      Usuń
    3. Już będę trwać w tym błędzie, bo jestem strachliwym uczestnikiem ruchu drogowego i zapewne nie wyjechałabym poza plac manewrowy.

      Usuń
  3. Duża radość, bo nie zawsze zabytki mają tyle szczęścia. Oczywiście podziękowania dla właścicieli. A miejsce naprawdę ciekawe

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dużo pracy przed nimi, ale już wiele zrobione, obserwując to miejsce od lat widzę duże zmiany.

      Usuń