wtorek, 16 maja 2017

I znów kamieniołomy

Najpierw miał być jeden, potem pomyślałam, żeby dodać jeszcze jeden w pobliżu, bo tam już dawno nie zaglądaliśmy. I na blogu nie był pokazywany. A między nimi dwoma przyplątał się jeszcze trzeci.
Ale konkretnie – od listopada mamy zaległość w postaci rezerwatu Ślichowice, do którego nie dotarliśmy z powodu deszczu (tu link). Teraz kursuje bardzo dogodny pociąg, którym można dojechać prawie pod sam rezerwat, jest więc nareszcie okazja, żeby „zaliczyć” Ślichowice. Ale głupio tak – prosto z pociągu do rezerwatu. Wypada zorganizować małą rozgrzewkę.
Wysiadamy więc na stacyjce w Górkach Szczukowskich i maszerujemy do kamieniołomu Szczukowskie Górki (nie wiem skąd taki galimatias z nazwami, ale mapa tak właśnie pokazuje, a i na stronie internetowej kopalni występują obie nazwy). Jakie wrażenia? Kamieniołom częściowo oświetlony słońcem, częściowo w cieniu. Widać, że czynny.  Zaglądamy z góry ostrożnie. 

 kamieniołom Szczukowskie Górki 

tajemnicze ślady na jego dnie

A poza tym – pięknie tam pachnie, bo wokół kamieniołomu kwitną całe łany wilczomleczy, które wydają intensywny miodowy aromat.

wilczomlecz sosnka
 
Dalej miałam zamiar maszerować ścieżką wzdłuż torów, ale Edward zaproponował uatrakcyjnienie trasy i wybieramy spacer lasem u podnóża Machnowicy (góra taka, niezbyt wysoka). Za lasem ma być ścieżka wśród łąk. Tak wskazuje mapa. W terenie tych łąk jakoś niewiele, ale da się iść. No i napotykamy na swej drodze rzekę Sufraganiec. Trochę nas zaskoczyła, a to z powodu braku kładki. Trudno – po krótkiej naradzie zdjęliśmy buty i pokonali Sufraganiec w bród. Ostatecznie ciepło już jest, nikt się nawet nie przeziębił. 


 przeprawa przez Sufraganiec

Potem już było łatwiej – trochę dróg, trochę ugorów i już wchodzimy na Grabinę, której spora cześć jest nieczynnym kamieniołomem. Nie działa on już od połowy lat siedemdziesiątych, teraz można tu obserwować odsłonięcia wapieni dewońskich.  W tej sytuacji zatrzymaliśmy się na kilka minut i obejrzeli sobie i tan kamieniołom, chociaż już go kilka razy odwiedzaliśmy.

gdzieś tam na horyzoncie Pasmo Zgórskie 

widok z Grabiny na Kielce


kamieniołom Grabina

A tymczasem na skałach... 

mchy

trociniarka czerwica

przetacznik ożankowy

poziomka

pola na zboczu Dalni  
 
Potem jeszcze spacer ścieżkami polnymi i jesteśmy w Kielcach – osiedle spore nawet, raczej nowe. I w tym oto osiedlu znajduje się rezerwat przyrody nieożywionej (geologiczny) Ślichowice. To oczywiście dawny kamieniołom, a w nim możemy się na własne oczy przekonać, jak niezwykłe siły działają w naturze. Znajdujące się tu wapienie dewońskie uległy tak silnemu naciskowi płyt tektonicznych, że powstały tu interesujące fałdy leżące i obalone. Ed opowiada, że podobno ich zdjęcia umieszczane są we wszystkich podręcznikach geologii, takie to rzadkie zjawisko. Rezerwat nosi imię geologa – profesora Jana Czarnockiego, który przyczynił się do podjęcia ochrony tego fragmentu ścian kamieniołomu, w rezultacie uznano go za pomnik przyrody, a później utworzono rezerwat.

rezerwat Ślichowice - widok od wschodu na obalony fałd 

widok na tę ścianę z wnętrza kamieniołomu

 najbardziej znany fragment fałdu
 
Można tu przyjemnie spędzić czas na ścieżkach spacerowych, odpocząć nad jeziorkiem pokrywającym dno kamieniołomu. Nie warto jedynie powierzać nikomu żadnych sekretów, bo głos się tu bardzo niesie – siedząc nad jeziorkiem słyszeliśmy rozmowy zupełnie niewidocznych ludzi spacerujących gdzieś nad nami.

okolica rezerwatu


w rezerwacie
 
Cel wycieczki został zrealizowany, co dalej? To może jeszcze jeden rezerwat? Logika narzuca Sufraganiec. Wystarczy przejść kładką nad torami, potem w pobliżu elektrociepłowni i mamy las z rezerwatem. Po drodze mijamy górę Buk, ze zbocza której rozciąga się podobno świetna panorama Kielc. Nie oglądamy, bo zauważamy, że zostało niewiele czasu do odjazdu pociągu. Panoramę obejrzymy innym razem. Ale nie pędzimy na ślepo. O, nie. Na ulicy Gruchawka zauważam krzyż z figurą odwróconego Chrystusa. Czyli mamy kolejny do kolekcji, którą niedawno opisałam (tu link).

widok z kładki kolejowej 

figura na krzyżu w Gruchawce (oświetlenie i otoczenie - fatalne) 

pomnik na skraju lasu w Gruchawce  - stąd wyruszył do walki II Batalion 4 Pułku Piechoty Legionowej AK
 
Na rezerwat Sufraganiec mamy już niewiele czasu, przechodźmy więc tylko jego ścieżkami, ostatecznie nad strumykiem byliśmy niedawno (tu link).

w rezerwacie
 
Na pociąg czekamy ze dwie minuty – ledwie tyle, żeby zdążyć obliczyć długość trasy (15,8 kilometra). Wycieczka znów niedługa, ale nieuboga. Warto było zajrzeć w te okolice.

Zdjęcia – Edek i ja

11 komentarzy:

  1. Ależ Ciekawe te kamieniołomy, czytałem kiedyś o nich, koniecznie trzeba odwiedzić, w sumie to juz urabiam Marzenkę na wycieczkę do Kielc, to przy okazji może i to się uda. Wedrówki z tego nie bedzie, ale przynajmniej na własne oczy widzieć.
    ps. przeprawa w najlepszym łazikowym duchu!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ps. te ślady na dnie to może żerowanie szczezuj, albo innych małży?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podczas tej wycieczki policzyliśmy, że w Kielcach (na terenie miasta) jest 6 rezerwatów, w tym 5 geologicznych. Parę lat temu Edward poprowadził wycieczkę pieszą ze zwiedzaniem ich wszystkich jednego dnia. Można wytrzymać, ale jednak jest trochę do przejścia ulicami. Nie każdy to lubi. Autem - bez problemu. I przy okazji warto zarezerwować czas na zwiedzanie jaskiń na Kadzielni.
      Ślady na dnie zupełnie współczesne - raczej jakieś ptaszyska tamtędy łaziły w nocy, bo w dzień ludzie tu pracują. Ten pierwszy kamieniołom nie jest rezerwatem.
      Co do przeprawy - to aż mi się oczy zaświeciły na myśl o takiej przeprawie, bardzo lubię uczucie, kiedy po wejściu do wody zapiera mi dech z zimna, a potem robi się ciepło.

      Usuń
    2. Ja mam za sobą przeprawę przez Białą w lutym przy minusie na powietrzu i wodzie po ja.. znaczy wyżej kolan ;-) Ale też to kocham - wspaniała przygoda. Rezerwatów mnóstwo - jak tu nie lubić Kielc (był czas że nie lubiłem - człek był młody i głupi).
      Jak tam pijawki, bo u nas to takie wypasione że do rany przyłóż ;-) ?

      Szczeżuje to jak najbardziej współcześnie ślady zostawiają - ale fakt na większym ekranie (czytałem pierwotnie na smartfonie) widać że to ślady dinozaurów pierzastych ;-)

      Usuń
    3. Pijawek nie spotkaliśmy i mam nadzieję, że nie spotkamy, bo nieco mnie brzydzą.
      Ślady na dnie kamieniołomu tak czy inaczej niezbadane. I niech tak zostaną.
      No, pora na wyznanie - ja też lubię Kielce.

      Usuń
    4. Pijawka już na moim blogu.... TADAM!!!... nieżyczenie stało się rzeczywistością ;-)

      Usuń
    5. Widziałam. I niech tam zostanie. Jakoś nie mam ochoty na spotkanie z nią w terenie. ;)

      Usuń
  3. Ania na całkiem boso we wodzie... coś niesamowitego - jak zdrowie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, wszystko w porządku. Nie zaszkodziło mi. Nawet nie było najlżejszych oznak kataru.

      Usuń
  4. Napiszę coś czego w sumie pisać nie powinienem, ale mnie zdrzaźniła mocno część uczestników ostatniej wycieczki.
    Taka przeprawa i jak inne Wasze wycieczki to super mniej lub bardziej intensywne spacerki. A dla zdecydowanie przeważającej części współczesnej młodzieży i dzieciaków to walka o życie by była.
    Aktualnie przejście w takim Ojcowskim Parku Narodowym 5-6km z czego 3/4 po płaskim lub z góry to wyczyn jak przejście nie przymierzając z Kasprowego przez Świnice, Zawrat do Kuźnic.
    Z roku na rok jest coraz gorzej z kondycją i chęci do ruchu, mimo "renesansu" rowerów, biegania i mody na bycie "fit". Niestety to często tylko poza i gra pod fejsika czy inne media społecznościowe gdzie trzeba iść za modą.

    Jeszcze raz przepraszam ale rozpacz bierze jak się spogląda na zblazowaną młodzież...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tu nie ma za co przepraszać. Tak jest.
      Z tym, że młodzi szybko się męczą, ale potem błyskawicznie regenerują siły.
      Przez całe moje zawodowe życie miałam do czynienia z dziećmi i młodzieżą. Różnie bywało - miałam klasę, z którąa robiliśmy raz w miesiącu pieszą wycieczkę. Ci nawet w wakacje chodzili z wychowawczynią. Ale zdarzało się też, że nie było siły wyciągnąć uczniów do lasu.
      Kondycję do chodzenia zdobywa się chodzeniem. Rower i rolki dają inny rodzaj przygotowania fizycznego. Ale nich chociaż tym się zajmują. Wszystko lepsze niż siedzenie przed monitorem.

      Usuń