poniedziałek, 14 grudnia 2015

Najlepsza wycieczka na deszcz

Zamiast moknąć w lesie lub polu wybraliśmy się do muzeum. Planowaliśmy tę wizytę od dawna, bo muzeum długo dosyć było w remoncie, ale za to teraz – pierwsza klasa. Gdzie byliśmy? W Muzeum Ludowych Instrumentów Muzycznych w Szydłowcu. Jeden tylko mankament miała nasza wyprawa – padało i zamoczyło mi obiektyw, czyli nie będzie pierwszego zdjęcia takiego, jakie powinno być. Siedzibę muzeum w całej odnowionej okazałości pokażę przy innej okazji.

wejście do muzeum (zdjęcie z innej wycieczki)
 
A co w środku? Przede wszystkim kompetentna i sympatyczna obsługa. Pani przewodnik jakimś cudem potrafiła okiełznąć naszą niesubordynowaną grupę i dzięki jej opowieściom dużo się dowiedzieliśmy.

Sień Radziwiłłów - ekspozycja tematyczna pokazująca kapele z rożnych regionów Polski  



pomysłowa prezentacja kapel i instrumentów

Ale na początku nie było różowo – rozpełzliśmy się po salach jak najprawdziwsza dzieciarnia. Na nasze usprawiedliwienie dodam, że te sale wyglądają elegancko i nowocześnie – instrumenty wyeksponowano fachowo i czytelnie, są bardzo dobrze opisane. Ba, nawet można posłuchać ich dźwięku (tego jednak nie próbowaliśmy, ale przy drugiej wizycie, to już zaszalejemy).

jedna z sal muzealnych
  
Czy tylko instrumenty muzyczne zobaczymy w tym muzeum? Nie. Ekspozycję wzbogacają odpowiednio dobrane obrazy, wielkoformatowe fotografie.
Zobaczmy teraz kilka instrumentów.
W Komnacie Radziwiłłów I zgromadzono membranofony, harmonie, chordofony. Jeśli komuś doskwiera brak fachowego wykształcenia muzycznego, to może po prostu obejrzeć burczybasy, bębny, kotły, skrzypce, mazanki, cymbały i tym podobne. I o każdym coś ciekawego usłyszy, co ułatwia zapamiętywanie. Czy wiecie, że skrzypce, mazanki i złóbcoki to zupełnie różne instrumenty i na porządnym weselu nigdy razem skrzypce i mazanki nie grały? Dlaczego? Zapytajcie pani przewodniczki. Ja nie wygadam, podobnie jak nie wydam tajemnicy najlepszej skóry na bębny.

róg naturalny z metalowym ustnikiem 

przedwojenne skrzypce, których autorem był mieszkaniec Skarżyska pan Barański 

a to osiemnastowieczne złóbcoki 

   
diabelskie skrzypce

harmonia ręczna

Staszek próbuje wydobyć dźwięk z burczybasu (bezskutecznie)

te drobiażdżki to też instrumenty muzyczne - gliniane gwizdki
   
W drugiej komnacie oglądamy aerofony oraz idiofony. I tu dowiemy się, czym są dudy i dlaczego to nie kobza, skąd się ta błędna nazwa wzięła. Tu dla miłośników dziadka Jacka z radiowej rodziny Poszepszyńskich prawdziwe stare "pierdziele", a niegrzeczni dowiedzą się, co to znaczy „popaść w tarapaty” i jaki to nieprzyjemny dla ucha dźwięk. 

siesieńki dwupęcherzowe z ustnikiem 

dziewiętnastowieczny kozioł weselny biały (w ekspozycji też czarne)

również dziewiętnastowieczny instrument - terkotka zwana tarapatą

rożki wierzbowe "pierdziele"
  
Muzeum ma również salę wystaw czasowych - to Komnata Rycerska z pięknym kominkiem. Jest tu prezentowana wystawa pod tytułem „Zobaczyć muzykę źródeł. Muzyka i ludowe instrumenty muzyczne w malarstwie polskim”. Bardzo to udana wystawa – można na niej obejrzeć obrazy, na których widać i „słychać” muzykę – trzeba się tylko uważnie wsłuchać, a usłyszymy. A potem to już tylko krok do roztańczenia się na wiejskim weselu. Na szczęście musieliśmy wracać na bus do domu i nie porwała nas ta muzyka wiejskich grajków.  

zabytkowy kominek



wystawa malarstwa
 
A jeśli chcecie się dowiedzieć więcej o muzeum, zajrzyjcie na jego stronę (tu link).


Zdjęcia – Edek, Janek i ja

2 komentarze:

  1. Miasta mają zamki,pałace,dworki... a u nas budka dróżnika. :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tego wniosek - trzeba zrobić wpis o budce. ;)

      Usuń