środa, 30 maja 2018

Dlaczego warto wybrać się do Młodzaw Małych?


Przede wszystkim, żeby odwiedzić miejsce, o którym piewca Ponidzia, Adolf Dygasiński, tak pisał: „Czym jest Rzym dla Europy, Częstochowa dla Polski, tym Młodzawy dla Ponidzia”. To sanktuarium Matki Bożej Bolesnej – piękny późnobarokowy kościół położony malowniczo wśród pól. Trzeba się do niego wspiąć na wzgórze, ale widok świątyni wynagrodzi wszelkie trudy. O, gdybyż się udało wejść do wnętrza, bo ono jest podobno jeszcze piękniejsze. 

wiem, należało pójść dalej, żeby oddać urodę położenia kościoła, ale miałam za mało czasu na "oglądanie kościółka"

Kościół powstał według projektu Kacpra Bażanki. Jego fronton z figurami Chrystusa i świętych wygląda imponująco. 

fronton kościoła pod wezwaniem Ducha Świętego i Matki Boskiej Bolesnej

 na szczycie figura Chrystusa, poniżej św. Jan Kanty i św. Florian, na najniższym poziomie św. Wojciech i św. Stanisław

barokowy portal
 
Na plac kościelny wchodzi się boczną bramką w ogrodzeniu, chociaż oficjalne historyczne wejście prowadzi przez barokową dzwonnicę – bramę. W ogrodzeniu znajdują się zamknięte na głucho kapliczki, które, jak się domyślam, mogą zawierać stacje Drogi Krzyżowej. 

dzwonnica (młodsza nieco od kościoła)

kapliczki w ogrodzeniu
 
Warto zauważyć też kapliczki słupowe w otoczeniu kościoła.  



kapliczki przy kościele 
 
Jeśli się tu wybierzecie, może uda wam się obejrzeć słynący cudami obraz MB Bolesnej w ołtarzu głównym i nagrobek Aleksandra hrabiego Wielopolskiego. Mnie się nie udało. Trzeba tu jeszcze raz zajrzeć. 
Sołtys wsi, człowiek świetnie zorientowany, radzi koniecznie obejrzeć figury kamienne wśród pól. Jak się okazuje, to barokowe rzeźby. Niestety, były nam nie po drodze. Zamiast tego pokażę wam inne – te znajdują się we wsi. Wiadomo – to nie barok, ale też i nie barak. Warto zobaczyć. 

błogosławiony Wincenty Kadłubek 

 święty Antoni 
 
We wsi jest też przedziwny lessowy wąwóz, który jakoś tak podejrzanie wygląda. Może jest on dziełem rąk ludzkich… 

wąwóz w Młodzawach Małych 
 
W pobliżu wąwozu znajdziecie miejsce, do którego przyjeżdżają całe wycieczki. To Ogród na Rozstajach – prywatny ogród państwa Zofii i Tadeusza Kurczynów udostępniany do zwiedzania w soboty i niedziele.
Ogród powstał w roku 1993, zajmuje powierzchnię jednego hektara i jest przemyślnie zagospodarowany. 

 Ogród na Rozstajach

Rośliny są sadzone w grupach tak, by zawsze jakiś gatunek na rabacie kwitł.  My trafiliśmy na okres kwitnienia irysów, maków, piwonii, orlików i bodziszków. 

rabata z irysami i makami 

bodziszek

 oryginalne piwonie

jeden z orlików
 
Azalie już się żegnały z barwnymi kwiatami, a funkie dopiero się szykują do kwitnięcia.

kępa azalii

funkie
 
Obejrzeliśmy kwitnące krzewy dyptamu jesionolistnego i bardzo oryginalną „igłę Kleopatry”. 

nietypowy, bo biały kwiat dyptamu

igła Kleopatry w centrum rabaty
 
Rabaty są umieszczone na kilku poziomach ogrodu, przez który prowadzą urocze ścieżki. Tak je zaprojektowano, że skrywają tajemnice tego, co za zakrętem. I ciekawość prowadzi odwiedzającego dalej. 

 co tam za zakrętem? 


kamienna ścieżka


podejście na najwyższy poziom ogrodu

W ogrodzie jest wiele interesujących drzew – rosną w malowniczych grupach lub stanowią mocny akcent w sąsiedztwie rabat kwiatowych. Teraz akurat kwitnie tulipanowiec i wreszcie mogłam się przekonać, że jego nazwa nie jest bezpodstawnym wymysłem. Cały jest obsypany uroczymi żółto-kremowymi tulipankami.  

same zielone drzewa, a każde w innym odcieniu zieleni

plączący wiąz sam się formuje w rodzaj parasola, jałowiec trzeba odpowiednio przycinać  

kwiaty tulipanowca

kielichowiec wonny


różnorodność szyszek  

Bez wody ogród ginie. W tym da się zauważyć przemyślne sposoby nawadniania – wśród zieleni są ukryte miejsca do podłączenia węża ogrodowego. Ale bardziej rzucają się w oczy i uszy szemrzące kaskady i oczka wodne z typową roślinnością wodną i bagienną.

oczko wodne z grzybieniami


 romantyczny mostek nad wodą

ogrodowa kaskada

 kolorowe rybki
 
Zmęczony zwiedzający może przysiąść na jednej z wielu ławeczek sprytnie rozmieszonych wśród zieleni. Duża ich część to dzieło właściciela ogrodu, który rzeźbi drewniane stwory. 

zaciszna ławeczka
 
 gęsiarka

drewniani strażnicy

Najniższy poziom ogrodu jest miejscem, gdzie w wolierach żyją kolorowe papugi i bażanty, po dachu spaceruje czarny bocian, a sympatyczna czarna łabędzica przybiega, żeby się przywitać. 

aleksandretta obrożna 

bocian czarny
 
Właściciele ogrodu dzielą się z gośćmi swoją wiedzą na temat roślin – nas oprowadzał pan Tadeusz. Można też nabyć sadzonki interesujących roślin z ogrodowej szkółki.  A po więcej dokładnych informacji o ogrodzie zajrzyjcie na jego oficjalną stronę (tu link).

pan Tadeusz Kurczyna z pasją opowiada o roślinach

te kaktusy zostają na miejscu, można nabyć mniejsze  

tyle tu roślin niezwykłych, a nasz rojnik też piękny, choć dobrze znany   
 
I co? Miałam rację pisząc w tytule, że warto przyjechać do Młodzaw Małych?

Zdjęcia – Teresa i ja
 

6 komentarzy:

  1. Suuuuper ogród:) Można prosić o oficjalną stronę ogrodu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mało precyzyjnie podałam te stronę, zrobię to jeszcze raz i link będzie bardziej widoczny.

      Usuń
  2. Młodzawy są piękne, świątków w bezpośrednim sąsiedztwie jest więcej, podobnie jak i wąwozów. O rzut kamieniem pomnik Republiki Pińczowskiej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z Młodzawami jest ten problem, że na wycieczce autokarowej nie mamy wpływu na to, co kierownictwo wycieczki zaproponuje. Trzeba się tam wybrać na pieszą wędrówkę.

      Usuń
  3. Oj warto warto!
    Tylko mam problem z tymi magnoliami całkiem jak azalie wyglądającymi...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za czujność. Od zawsze mam problem z rozróżnianiem azalii i magnolii. Już poprawiam błąd.

      Usuń