wtorek, 2 września 2014

O tym, jak szukaliśmy nowej drogi ze Stachowic do Krynek



Pojechaliśmy sobie do Starachowic, gdzie można było wysiąść z autobusu na przystanku i na tym samym poczekać pół godzinki na przesiadkę. Oczywiście tak nie było, bo pół godziny wystarczyło nam na zrobienie dwukilometrowego spaceru po mieście i obejrzenie skałek przy ulicy Armii Krajowej. Pamiętam te brudne skałki schowane za straganami targowiska, które oglądaliśmy parę lat temu. A teraz – nowe skałki! Wyczyszczone, pięknie wyeksponowane na estetycznym skwerku, można podejść, sfotografować całą długą na około 400 metrów ścianę, jedyna niedogodność – rosa na trawniku i buty mi lekko przepuściły. 




skałki w Starachowicach  

Dalej jedziemy miejskim autobusem do Michałowa, tu skromny kamień upamiętniający urodzonego w tej miejscowości znanego krajoznawcę, Edmunda Massalskiego, i pozostałości dziewiętnastowiecznej fabryki żelaza. To drugie jest raczej dla ludzi z wyobraźnią, bo te pozostałości to już resztki ruin. Ale jeszcze są!

tak uczczono 100 rocznicę urodzin Edmunda Massalskiego

budynek mieszkalny dla pracowników dawnej fabryki w Michałowie 

fragment ruin fabryki - obecnie część ogródka warzywnego 

 
oryginalny stary krzyż w Michałowie 

Po małej sesji foto wędrujemy solidną drogą na skraju lasu w okolicy wsi Kuczów, a potem docieramy do położonej tuż przy lesie niewielkiej wioski Lepak. I za wsią następuje początek eksploracji terenu – szukamy zaznaczonego na mapie pomnika w lesie. Ku mojemu zdziwieniu znajdujemy obiekt – nie jest to wprawdzie pomnik, ale kamienny krzyż. Nie wiadomo, skąd się wziął w środku lasu, kiedy powstał, bo napisy zatarło kilka solidnych warstw białej farby. 

za wsią Lepak 

śródleśny krzyż 
 
Według planu mamy wyjść z lasu porządną przecinką. Niestety sprawa się komplikuje. Przecinka tak jakby jest, ale nie ma mowy, żeby tam wejść, bo przejechały nią ciężkie pojazdy z wielkimi kołami. Efekt – rzeka błota, co po nocnym deszczu daje niezłą ślizgawkę. W tej sytuacji przedzieramy się przez las kierując się kompasem. Jest gorąco i duszno, komary tną niemiłosiernie, gałęzie czepiają się plecaka, a my bez chwili postoju idziemy przed siebie. I w końcu wychodzimy na drogę, która prowadzi do skraju lasu, a dalej znajdujemy polną ścieżkę do Jabłonnej.
Teraz to już spacerek do zalewu w Brodach, a potem szlakiem do Rezerwatu Skały w Krynkach. Tutaj to możemy nawet poszaleć z aparatami, bo las suchy i przebrzydłe komary nie dokuczają. 

zalew w Brodach Iłżeckich 

już widać pierwsze skałki


 niektóre skałki   

dziwo - drzewo

ściana wąwozu w pobliżu skałek

Z rezerwatu wychodzimy pomijając szlak i dzięki temu wspinamy się na łąkę z widokami na zalew, a potem maszerujemy przez Krynki w kierunku kościoła. I wreszcie go widzimy i możemy obejrzeć dokładnie. Oczywiście z zewnątrz, bo drzwi zamknięte na głucho. Tak sobie bez pośpiechu fotografujemy, a potem już tylko pozostaje dotrzeć niespiesznie na stację w Brodach.

coś nas obserwowało z ukrycia

 
kościół pod wezwaniem Wniebowzięcia NMP w Krynkach 

ozdoby drewnianej bramy


 
kamienne chrzcielnice przed kościołem

figura z 1904 roku 

Chrystus Frasobliwy prawdopodobnie z roku 1824 - obie figury przy ulicach w Krynkach

A co mówi ewaluacja? Założony plan zrealizowaliśmy, nowa droga znaleziona, można ją tylko na przyszłość lekko uprościć, żeby uniknąć problemów w lesie. Ale nawet w tej wersji nie jest trudna i z uwzględnieniem przejścia przez Starachowice wynosi 18,2 km, czyli nie jest ani długa, ani tym bardziej męcząca. 

O innej próbie dotarcia do Krynek pisałam w kwietniu. Zajrzyjcie, żeby porównać obie trasy. 

Zdjęcia – Edek j ja

4 komentarze:

  1. Piękne skały. Podoba mi się droga za Lepkami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skał jest dużo więcej, ale przecież nie będziemy wszystkich pokazywać. Niestety, już niektóre obsmarowane na kolorowo rysunkami.
      Droga rzeczywiście ładna, można się nią kiedyś przejść. Ciekawe, gdzie by nas zaprowadziła.

      Usuń
  2. Wycieczka jak się patrzy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jak się nie patrzy, to się ląduje w błocie.

      Usuń