poniedziałek, 16 maja 2016

Zimna Zośka z zimnym wiatrem

I to w pysk!* Wiało z zachodu, a my wędrowaliśmy z Bielin do Świętej Katarzyny, czyli na północny zachód. Wietrzysko dosyć nieprzyjemne, ale nie popsuło nam wycieczki.
Tym razem nie zwiedzaliśmy Bielin. Już porządnie zwiedzone. 
Powędrowaliśmy zatem bardzo przyzwoitą ścieżką szlaku rowerowego w stronę Porąbek i Kakonina. Drożyna prowadzi przez pola i okazała się nadzwyczaj sucha, bo wiatr wysuszył trawy – rosy brak.


pola na północ od Bielin 

samotny krzyż wśród pól 

w tle Łysogóry

 nasza grupka na szlaku
 
Poza tym wyszło na jaw, że te wszystkie truskawki, co je teraz sprzedają, to nie z Bielin, proszę państwa, na pewno nie. Tam dopiero pierwsze kwiaty na krzaczkach. Czyli spokojnie czekamy jeszcze ze 3 tygodnie na nasze truskawki. 

owoców jeszcze brak - ledwie gdzieniegdzie kwiaty

Szlak rowerowy doprowadził nas szosą do Kakonina.  

skrzyp bagienny nad dopływem Kakonianki 

 okolice Kakonina  

Ciąg dalszy trasy prowadził polnymi ścieżkami na skraju lasu u podnóża Łysogór. Mieliśmy więc widoki na pola, pasma górskie i wszelkiej maści strachy na wróble. Niestety, ilość nie przeszła w jakość – plastikowe towarzystwo raczej, nędzne. 

widok na pola w okolicy Porąbek 

 samotne drzewo

pole w wianuszku z byle jakich strachów

 widok na Dolinę Wilkowską  
 
I tak idąc sobie brzegiem lasu dotarliśmy do Świętej Katarzyny. Czasu na zwiedzanie nie mieliśmy, bo jeszcze trzeba było dostać się do Bodzentyna. 

pomnik Partyzantów Ziemi Kieleckiej przy szosie do Świętej Katarzyny (wiem - uroda wątpliwa)

kapliczka Jezusa Miłosiernego po drugiej stronie szosy

Ruszyliśmy dalej niebieskim szlakiem na Górę Miejską. Nie będę ukrywać – nie jest to jakaś szczególnie porywająca trasa. Ale swoje uroki ma. Ot, choćby takie przejście szeroką drogą wśród młodej zieleni i próchniejących starych drzew na początkowym odcinku.

 droga wśród zieleni



w Puszczy Jodłowej

pióropusznik strusi 

Potem stały punkt w postaci przejścia bagnistym terenem nad rzeczką Łysiczką i wreszcie zdobywanie szczytu Miejskiej. Dla niektórych to spacerek, inni w pocie czoła człapią na końcu. Ale i tak wszyscy zdobywają po raz nie wiadomo który ów nie taki znowu wysoki szczyt (426 m n.p.m.).

pomosty na bagnem, a dawniej to się brodziło w wodzie po kolana...  

chwila odpoczynku  

A potem to już tylko zejść do Bodzentyna (zachwyty nad pejzażem dozwolone) i koniecznie kupić lody. 

Co tam, panie, na horyzoncie?

widok na Bodzentyn

widok na pola szerzawskie

samotny kucyk
 
Jedni wsuwają lody, inni liczą kilometry (16,5), a wszyscy zadowoleni, że tak nam się ładnie ta wycieczka udała. Może było trochę chłodno, ale gdzie temu chłodowi do zimowego!

Zdjęcia – Edek i ja

* Przepraszam, jeśli kogoś uraża to słowo, ale to ulubione powiedzonko naszego nestora, Waleriana, będę je używać.

6 komentarzy:

  1. Znane ścieżki... pola wspaniałe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jedne ścieżki znane, inne nowe. Żeby nie było monotonii.

      Usuń
  2. Tym niebieskim szlakiem jeszcze nie wędrowałem, bo zawsze wydawał mi ,,mało porywający". Mam potwierdzenie. Ale podobają mi się te pomosty nad bagnem.
    Widoki na Bodzentyn i wzgórza piękne. Są tam rewelacyjne podjazdy na rower.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż, szlak jest chyba po to, żeby nim się dostać do innych miejsc. A kiedy brak pomysłów na trasę, to się pójdzie i nim, żeby nie chodzić stale tymi samymi ścieżkami.
      Kiedy schodziliśmy z Miejskiej Góry wyprzedzało nas wielu rowerzystów, ale i samochodziarze też byli, nawet liczniejsi.
      Okolice Bodzentyna to najlepsze miejsce do podziewania panoram Gór Świętokrzyskich. Tam z każdej górki inny widok i wszystkie atrakcyjne.

      Usuń
  3. U nas się mówi "piździ jak w Kieleckim" .. i coś w tym chyba jest ;-)
    W żeglarstwie mamy nieformalny "wmordęłind" więc "pysk" brzmi wręcz salonowo, przy tym wszystkim ;-)

    Fajna z Was ekipa!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podobne powiedzenie jest i u nas. Ale "wmordęłind" jest dla mnie nowością. Będę stosować, chociaż nie na wodzie, ale na lądzie też może ładnie pasować.

      Usuń