sobota, 14 maja 2016

O jedno zdjęcie za daleko

Zeszliśmy z Chełmowej Góry w Pokrzywiance Górnej. Nie uwierzycie, ale dyskutowaliśmy zawzięcie o teatrze i sensie życia. W rozmowę wkradł się nagle nieprzyjemny dźwięk. W czasach mojego dzieciństwa mówiło się: „A, to u Szwedowej meble przesuwają”. Nie wiem, co się mawiało u was, ale to po prostu pierwsze, jeszcze odlegle, pomruki burzy. Nie przejęliśmy się nimi jakoś specjalnie, zwłaszcza, że po naszej prawej stronie wyłoniły się widoki na okolicę – na południu Pasmo Jeleniowskie, na północy pola Pokrzywianki, a na północnym wschodzie ona – pierwsza sinoniebieska chmura. Daleko była, nic specjalnego.

widok z Pokrzywianki na Łysogóry

widok na Pasmo Jeleniowskie 

pola na północ od Pokrzywianki 
 
A we wsi tyle przyjemności – a to piesek radośnie się przymila, a to gospodyni zachęca do sfotografowania krzewu w jej ogródku. No i te pola kolorowe.

samotna studnia z widokiem na góry

łany rzepaku


pola na południe od Pokrzywianki 

Edwardowi jakoś tak nagle się przypomniało, że kiedyś to na tej trasie był wąwóz lessowy. Ciekawe, co z nim teraz. Ano nic – jest. 

 wychodnia lessu przy szlaku

Za wąwozem wieś Grzegorzowice z popadającymi w ruinę zabudowaniami podworskimi i pięknie położonym na zalesionym zboczu góry kościołem z romańską rotundą. U podnóża góry pada ważne pytanie: „Czy będziemy zwiedzać kościół?” Na odpowiedź wpływa coraz częstsze pomrukiwanie nadciągającej burzy. Rezygnujemy. Może następnym razem…

kościół w Grzegorzowicach

zabudowania podworskie w ruinie 

Wspinamy się ścieżką czarnego szlaku na przeciwległą górkę i wędrujemy wśród zbóż. Teraz pola Pokrzywianki widzimy z innej perspektywy. Zaś sina chmura zasnuwa już więcej nieba. 

nadciąga burza


a na zachodzie jeszcze niebo spokojne

W Grzegorzowicach rzuca się w oczy ładny dom (dworek jakby), to dworek Lachowicze. Mijając go pomyślałam „Warto wejść, dowiedzieć się czegoś więcej, bo dworek na szlaku kulinarnym”. Zatrzymuję się wiec i robię zdjęcie. Już wiem – nie wejdę, chmura nad dworkiem mówi więcej niż cała opowieść. 

dworek Lachowicze w Grzegorzowicach
 
Przyspieszamy, bo sina chmura zmienia zabarwienie na granatowe. I wiatr się zrywa. Pomruki głośne i bliskie. 

truskawkowe pole w przygotowaniu
 
Docieramy do Starej Słupi, skąd mamy iść do Nowej. Kolega Ed zatrzymuje się na rozstajach dróg za szkołą i zadaje kolejne ważne pytanie: „Czy chcecie iść dalej szlakiem, czy skracamy trasę, bo tu za 800 metrów mamy szosę i przystanek?”. Odpowiedź łatwa do przewidzenia – trasa skrócona.
I tylko jeszcze jeden krótki postój w miejscu, gdzie spod gałęzi potężnej jabłoni widać Święty Krzyż. „Ale tu mają widoki!” mówi Andrzej, no to i ja lecę zobaczyć. 

widok na Święty Krzyż ze Starej Słupi 

chmury burzowe coraz bliżej (i nie tylko one)

Kiedy wracam do ulicy widzę go – pekaes do Kielc jedzie. Na szczęście koledzy już przy szosie i zatrzymują pojazd, a ja biegiem dopadam do otwartych drzwi. Kierowca zaczekał, bo w Ostrowcu, z którego jechał, burza z ulewą już szalała.
I tak to, mimo tego tytułowego zdjęcia, dotarliśmy szczęśliwie do domu. Podliczenie długości trasy wykazało marne 12 kilometrów. Do Nowej Słupi i dalej dojechaliśmy komfortowo, a nie dowlekli się kompletnie przemoczeni. I to największy plus. 


Zdjęcia – Edek i ja

8 komentarzy:

  1. Mówiłaś,że mnie komary obsiądą a ja tylko dostroiłem się do kwitnącego rzepaku

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację. Szkoda tylko, że nie ma zdjęcia Ciebie w rzepaku. Chociaż, kto wie, może jesteś, tylko wtopiłeś się w otoczenie?
      A komarów jeszcze nie ma. Oby i dalej nie było.

      Usuń
  2. Pola wyglądają fantastycznie... lepsza gleba,to i coś się na niej dzieje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I gleba dobra i perspektywa. No i ten rzepak - król majowego koloru na polach.

      Usuń
  3. Akurat dzisiaj podziwiałem te same pola i Pokrzywiankę, patrząc jednak od strony Pasma Jeleniowskiego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie, czekam na relację.

      Usuń
  4. Piękna ta ziemia - aż się chce... tańczyć niczym Dawid!
    Fajnie macie z tymi lessami - u nas tylko iły - popatrzeć można, ale wejść straszna, bo to i ślisko i bez ubłocenia po pachy człek nie wyjdzie.

    ps. u nas się mówi że "aniołowie w kręgle grają" ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kielecczyzna ma różne ziemie. Nie wszędzie takie piękne lessy. Okolice naszego Skarżyska to raczej same nieurodzajne tereny - teraz ugory przeważają.
      Powiedzonko o aniołach zapamiętam. Urocze.

      Usuń