niedziela, 29 lipca 2018

Dwie ulice i promenada


Były to najważniejsze ulice w początkach istnienia uzdrowiska. 
Józef Szalay zachęcał właścicieli domów przy tych ulicach, aby  jakoś je wyróżniali, jeśli chcieli przyjmować kuracjuszy. Może nie były to wille tak wystawne, jak jego własny pałac czy nowe wille budowane w tym czasie. Ale zapewniały dobre warunki pobytu.
Teraz też nie wyglądają spektakularnie. Zwłaszcza po wszelakich remontach i przebudowach.
Szalay wpadł na świetny pomysł – domy otrzymały nazwy i stosowne tabliczki. Możemy je podziwiać spacerując ulicami Szalaya i Główną.   
Pierwszy dom z taką tabliczką zobaczyłam podczas mojego pierwszego pobytu w Szczawnicy. Dziwnym trafem nie zwróciłam wtedy uwagi na inne. Myślałam, że jest taki tylko jeden. Oto on: 

Zachowała się ładna stara snycerka, a tabliczkę widać?


Wbrew tytułowi wybierzmy się również na ulicę Zdrojową, gdzie już w tym roku bez trudu wypatrzyłam jadłodajnię "Pod siekierkami" z "szalayowską" tabliczką.  



Wszystkie pokazywane poniżej tabliczki wypatrzyłam przy wspomnianych w tytule ulicach. Jak się dowiedziałam, duża część tych tabliczek została ostatnio odnowiona i cieszy oko świeżością. Zobaczcie kilka.





 konik dziwnie podbiega od schematu graficznego 






Jest też sporo mniej lub bardziej zniszczonych tabliczek, czekających na renowację. 






No i trafiłam na jedną niebywałą. Właściciele są dumni, że znaleźli ją na strychu domu i mogli zaprezentować. Była jednak tak zniszczona, że zamiast czekać na renowację, sami o nią zadbali pokrywając oryginał folią z nadrukowana kopią. Można i tak…


Tak czy inaczej wszyscy pozwalają na sfotografowanie tabliczek, chętnie o nich rozmawiają. Warto je pokazać na blogu, bo niektóre nie rzucają się w oczy.


 tabliczka na domu, w którym 18.1.1907 r. urodził się Michał  Słowik - Dzwon, poeta i pisarz, współzałożyciel m.in. Muzeum Pienińskiego

rozczulająca nazwa; tak zdrobniale, żeby nie urazić

i coś dla takich włóczęgów jak my 

Niezależnie od wartości spaceru wspomnianymi ulicami dużo przyjemniej przejść nowym szczawnickim deptakiem nad Grajcarkiem.




Budowę promenady zakończono w roku 2011. Jest przeznaczona dla pieszych, ma też ścieżkę rowerową nazwaną imieniem Anny i  Artura Wernerów. Doktor Werner był założycielem klubu sportowego „Pieniny”. Oboje położyli liczne zasługi dla mieszkańców Szczawnicy.



 grób Wernerów na szczawnickim cmentarzu

Promenada ma nie tylko miejsca do spacerów i jazdy na rowerach. Są tu też ławeczki, punkty gastronomiczne, urocze zakątki do odpoczynku, boiska i przyjemne mostki ułatwiające przechodzenie z brzegu na brzeg Grajcarka.

jest mostek - muszą być kłódki 

 zielony zakątek do wypoczynku

 
A na samym końcu promenady, przy ulicy Pienińskiej 4 trafiamy do iście bajkowego miejsca. To galeria sztuki „Krzywa Jabłonka” połączona ze „sklepikiem potrzeb kulturalnych”. Można tu obejrzeć i nabyć urocze dzieła sztuki – obrazy malowane tradycyjnie i na szkle, rzeźby, wyroby tradycyjnego rzemiosła. Dobry duch galerii – pani Anna Madeja serdecznie zaprasza, każdego oprowadza, miło gawędzi o sztuce. 

tu mieści się galeria 

jej strażnik



 w galerii

Trafiłyśmy tu na wernisaż wystawy Adama Rokowskiego „Rysunki z gór”. 

artysta i jego prace
 
W tym miejscu kończę mój spacer po Szczawnicy. Nie wszystko warte obejrzenia udało mi się zobaczyć i pokazać na blogu. Może to i lepiej – będzie po co wracać.

Zdjęcia – Zosia i ja

2 komentarze:

  1. Jejuuuuuu
    Cios nokautujący w moją dum własną. Wiesz że nigdy na te tabliczki nie zwróciłem uwagi?! Ale wstyd i obciach!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja pamiętałam jedną sprzed siedemnastu lat. Wtedy ją zobaczyłam ostatniego dnia pobytu, ale zapamiętałam. Teraz zasięgnęłam języka w muzeum uzdrowiska, a potem to już ruszyłam na łowy z aparatem. W słońcu i w deszczu. Bo to za długie ulice na jedno przejście. A i tak na pewno coś przegapiłam, bo one są niezbyt widoczne - ukryte pod balkonami albo okapem dachu.

      Usuń