sobota, 15 czerwca 2019

Szafuza – miasto u stóp twierdzy Munot

Jeśli się już człowiek wdrapie na wzgórze Malm i z murów twierdzy spojrzy w dół, zobaczy Ren przepływający przez miasto z brązowymi dachami. Jakiś most, wieża kościelna. Ot, stare miasto, pewnie takie, jak te dachy, brązowe i nudne.

widok z murów twierdzy Munot na dachy Szafuzy (Schaffhausen)

 Ren spokojnie mija Szafuzę i zdąża ku wodospadom, a potem dalej i dalej
 
No to nie wchodźmy jeszcze na to wzgórze, tylko przejdźmy uliczkami Szafuzy. Może coś nam się spodoba?
Pod brązowymi dachami kryją się urocze renesansowe kamieniczki przecudnie ozdobione malowidłami. Wiele z nich ma mniejsze lub większe wykusze.



wykusze Szafuzy (podobne pokazywałam kilka lat temu w Sankt Gallen - tu link)
 
Spaceruje się uliczkami, które same bez pytania opowiadają o historii miasta i jego mieszkańcach – ulica Mieczników, Tkaczy, Złotników. Od roku 1411 cechy rzemieślnicze wpływały na rozwój miasta i jego bogactwo.

 kamienica cechu garbarzy

Obejrzyjcie kilka kamienic z najciekawszymi zdobieniami.
Oto, na przykład zbudowany w roku odkrycia Ameryki „Dom pod Rycerzem”. Jego nazwa związana jest z późniejszym właścicielem, rzecz jasna rycerzem, Hansem von Waldkirch. Ileż tam się dzieje na malowidłach fasady! Mamy i pochód triumfalny, i personifikacje (np. Kościoła), i postaci mitologiczne, i nawet portrety właściciela kamienicy oraz malarza gdzieś się znajdą. Patrzeć tylko trzeba.  A jest na co.

 kamienica "Pod Rycerzem"


detale

Przy dawnym rynku, gdzie prowadzono sprzedaż bydła, powstała późnogotycka kamienica ozdobiona w renesansie interesującymi malowidłami nawiązującymi do mitologii babilońskiej oraz greckiego antyku. To kamienica "Pod Złotym Wołem". 

oto jej bogato zdobiona fasada

 ozdobny portal 

jedna z postaci Sądu Parysa - Helena Trojańska 

Na miejscu dawnej baszty więziennej zbudowano kamienicę, która w nazwie i dekoracji nawiązuje do tego faktu. To dom "Pod Wielką Klatką" z efektownym malowidłem w centrum fasady. 

fasada kamienicy

centralna klatka

godna polecenia maksyma rycerska "Nie boję się i nie lekceważę mojego wroga." 

A tu znów inna, rokokowa kamienica „Pod Koziorożcem” ozdobiona wytwornymi sztukateriami. Wśród nich i ów tytułowy koziorożec, i boginka, i putta. A nawet efektowny wykusz dodano.

I co? Robi wrażenie?

koziorożec i putta - ciekawe zestawienie
   
Koniec z zanudzaniem opisami kamienic, za dużo ich jest do pokazania. Zwróćcie jeszcze uwagę na fantazyjne rzygacze wielu kamienic. Czyż nie przypominają smoków? 


 
Między kamienicami spotykamy też interesujące fontanny ozdobione drewnianymi postaciami w typowych renesansowych strojach, z uzbrojeniem z tamtej epoki i tarczami z herbowym zwierzęciem kantonu Szafuza (Schaffhausen). Misy fontann i kolumny, na których ustawiono figury wykonano z kamienia, a same postaci to malowane drewno. Przy czym oryginały znajdują się w muzeum, a na ulicach wystawiono ich wierne kopie.

to "Landsknechtbrunnen", czyli fontanna z postacią zaciężnego żołnierza z piką

 postać  wieńcząca fontannę zwaną Platzbrunnen, jej nazwa pochodzi od nazwy placu, przy którym stoi, to ważny plac miasta Fronwagplatz (to tu znajdowała się wieża z wagą miejską)

najstarsza, bo z roku 1609, Fontanna z Murzynkiem

 tę fontannę wieńczy figura samego Wilhelma Tella
 
Miasto otaczały niegdyś mury obronne. Pozostały po nich bramy miejskie – raptem dwie.

 Wieża Górna
 
A co mogę powiedzieć o kościołach? Trudno je sfotografować, bo ciasne uliczki uniemożliwiają odejście na odpowiednią odległość. 

kościół pod wezwaniem św. Jana (otwarty do zwiedzania, ale drzwi zamknięte chwilowo) 
 
Bez wątpienia najciekawszy jest zespół klasztoru benedyktynów pod wezwaniem Wszystkich Świętych i katedra pod tym samym wezwaniem. Można tu przejść krużgankami, zajrzeć do klasztornego wirydarza, pospacerować po klasztornym ogrodzie, zwiedzić muzeum (tu nie zaglądałyśmy, podobnie jak do pobliskiego muzeum zegarków).

strzelista wieża katedry i zabudowania klasztorne widziane z podejścia do twierdzy 

 ogród zielarski

klasztorne krużganki - na ścianach płyty nagrobne z odkrytej podczas prac remontowych krypty 

tak zwany "dzwon Schillera", czyli pęknięty dzwon, który zainspirował poetę do napisania wiersza "Das Lied von der Glocke" ("Pieśń o dzwonie") 

I wreszcie pora zdobyć twierdzę. Plan miasta sugeruje wejście od strony winnic – to wariant z najlepszymi widokami na miasto, ale schodki wąskie i strome.

początek podejścia

wieża twierdzy zdaje się być na wyciągnięcie ręki 

winnica na zboczu, w centrum zdjęcia wieża kościoła św. Jana 
 
Potem zwiedzamy wielki barbakan, bo taki kształt ma twierdza. We wnętrzu jest ciemno, oświetlają je tylko cztery otwory w sklepieniu.

 kazamaty twierdzy Munot

a w nich jej model

Najbardziej podoba mi się wejście na wieżę, które jest jednocześnie podejściem na górny dziedziniec twierdzy. Prowadzi ono szeroką brukowaną drogą wewnątrz wieży. A to dlatego, by można było wprowadzić na dziedziniec konie. 

 wnętrze wieży
Opuszczając twierdzę, możemy jeszcze dokładnie się jej przyjrzeć, zajrzeć do dawnej fosy, gdzie pasie się stadko danieli liczące tuzin osobników, wstąpić do pobliskiego parku i wreszcie zejść do miasta wygodnymi szerokimi schodami.

twierdza widziana z parku

jedna z kaponier w fosie


daniele są hodowane na terenie fosy od roku 1905, a samiec - przywódca stada nosi według tradycji imię prezydenta miasta 

pożegnalne spojrzenie na twierdzę
 
Na zakończenie zwiedzania Szafuzy chwila relaksu na kolorowej ławeczce przy jednej z ważniejszych ulic starówki. 


I pora wracać. 

Zdjęcia – Kasia i ja

6 komentarzy:

  1. Solidność, klasa, urok - szwajcarski kanon.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I po cichu dodam, że na ławce możesz usiąść z butelką piwa, wypić i nikogo to nie gorszy. A jakie mają urocze butelki - jak nasze oranżadówki sprzed lat...

      Usuń
  2. Świetnie napisane. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń