A
raczej pięcioro - takich, co Zawichost znają jedynie z codziennego komunikatu o
stanie wód na Wiśle. Przybyli, obejrzeli i nie mogli wyjść ze zdumienia, że
a) Zawichost
naprawdę istnieje,
b) jest tu
sporo do obejrzenia,
c) warto
było zajrzeć, a tak trudno się wybrać, bo nikomu to wcześniej nie przyszło do
głowy.
Ten,
który wpadł na genialny pomysł zajrzenia do Zawichostu dwoił się i troił, żeby
pokazać, ile się da, albo i więcej. No i on już znał Zawichost z dawnych lat.
Najpierw
miejsce oczywiste – Wisła i przeprawa promowa przez nią. Ożeż kurczę – duża
rzecz, ta Wisła. A prom taki niewielki. Ale radzi sobie. Nawet sporą grupę
motocyklistów przewiózł.
przeprawa promowa w Zawichoście