poniedziałek, 21 sierpnia 2017

W Dukli zajrzeliśmy prawie w każdy kąt

Już sam wjazd do Dukli to spore przeżycie – wita nas aleja akacjowa złożona z 213 drzew. Jakie inne miasto ma taki wjazd? Nie wiem.

akacjowa aleja przy wjeździe do Dukli

sobota, 19 sierpnia 2017

Samochodowy zawrót głowy


Cóż innego może spotkać zwykłego piechura, kiedy zetknie się z eleganckimi autami w wieku spokojnie przekraczającym jego własny? 


czwartek, 17 sierpnia 2017

Upał – trzeci uczestnik wędrówki

Podobno w środę miało być ok. 28 stopni. Jak dla mnie – w porządku. Rano raptem 10, więc zamiast krótkich spodenek zabieram sweterek.
Wysiadamy w Kijach. Jest ciepło. Nawet bardzo. W miłej temperaturze podziwiamy barokowy kościół pod wezwaniem Świętych Apostołów Piotra i Pawła, który powstał na początku XVII wieku, ale zachowały się fragmenty pierwotnego romańskiego kościoła, które można zauważyć spacerując wokół świątyni – to odsłonięty kawałek muru i okienka w prezbiterium oraz romański portal. 

romański portal

poniedziałek, 14 sierpnia 2017

Jak zdobywaliśmy Babią Górę

Z poświęceniem, bo pogoda nie chciała z nami współpracować. Jak tylko wysiedliśmy z busa, zaczęło kropić i tak kropiło z mniejszymi i większymi przerwami przez większość trasy.
Zapytacie, gdzie wysiedliśmy? Tuż za granicą Kielc. Lekko się cofnęliśmy i mieliśmy świetną drogę przez las, którą zmierzaliśmy na południowy wschód. 

cała trasa przed nami

sobota, 12 sierpnia 2017

Kilka sakralnych ciekawostek z ostatniej wycieczki

Zacznę niezgodnie z tytułem – pierwsza ciekawostka nie pojawiła się na trasie wycieczki. Ale bardzo pasuje. To wieś Piotrawin niedaleko Solca nad Wisłą. Do niej to zmierzał biskup Stanisław Szczepanowski, kiedy odprawiał mszę w Solcu.
Wydaje mi się, że większość czytelników doskonale zna historię sporu o tę wieś, którą biskup kupił od rycerza Piotra Strzemieńczyka, a po jego śmierci został oskarżony przez krewnych tegoż o bezprawne zagarnięcie ziemi. No i przybył biskup do kościoła, w którym rycerz był pochowany, wskrzesił go, a kiedy cudownie wskrzeszony potwierdził sprzedaż, mógł spokojnie wrócić do grobu.

czwartek, 3 sierpnia 2017

Jeszcze raz nad Wisłą



Było sobie nad Wisłą ważne miasto, które nie miało murów obronnych. A w jego okolicy kupcy przeprawiali się przez rzekę. I cło pobrać należało. Jak w tej sytuacji zapewnić bezpieczeństwo? Zamek warowny wystawić należy. Zamek wybudowano – podobno to zasługa Kazimierza Wielkiego. Trwał ten zamek na stanowisku, aż w końcu popadł w ruinę (w czasie potopu szwedzkiego został zniszczony, potem był odbudowywany, ale i tak przegrał walkę z czasem). Sterczą teraz resztki jego dumnych ścian, a uważne oko może się nawet dopatrzyć wieży. 

 zamek wygląda jak zza krzaka

środa, 2 sierpnia 2017

W Zawichoście przybyło pięć

A raczej pięcioro - takich, co Zawichost znają jedynie z codziennego komunikatu o stanie wód na Wiśle. Przybyli, obejrzeli i nie mogli wyjść ze zdumienia, że
a) Zawichost naprawdę istnieje,
b) jest tu sporo do obejrzenia,
c) warto było zajrzeć, a tak trudno się wybrać, bo nikomu to wcześniej nie przyszło do głowy.
Ten, który wpadł na genialny pomysł zajrzenia do Zawichostu dwoił się i troił, żeby pokazać, ile się da, albo i więcej. No i on już znał Zawichost z dawnych lat.
Najpierw miejsce oczywiste – Wisła i przeprawa promowa przez nią. Ożeż kurczę – duża rzecz, ta Wisła. A prom taki niewielki. Ale radzi sobie. Nawet sporą grupę motocyklistów przewiózł. 

 przeprawa promowa w Zawichoście