Pamiętacie
go? Bo ja, zdaje się, byłam w nim lekko zakochana. Oczywiście bez wzajemności.
„Zajęty
wodną służbą, pan porucznik rzadko bywał w Gdańsku, a jeżeli się tam pokazał,
to tylko na kilka godzin dla przelotnej uciechy; wtedy chodził najczęściej po
ulicy Długiej, która jest najludniejszą i najweselszą w Gdańsku…”
Długi Targ (kontynuacja Długiej) - i ludno i wesoło