W pobliżu parkingu u podnóża Sosnowicy umieszczono kamienną
tabliczkę – drogowskaz z informacjami na jego temat. Są nawet dokładne
współrzędne geograficzne i ścieżka, która daje nadzieję, że przejdziemy kawałek
i już się spotkamy z Tobiaszem. Nic
bardziej mylnego. Ścieżka szybko zanika w lesie. Idziemy więc w gruncie rzeczy
na azymut, czyli tak naprawdę „na czuja”. Na szczęście las ładny, drzewa w nim
dorodne. Najpierw spotykamy stary buk z rozłupanym, omszałym pniem. To nie
Tobiasz, ale okaz godny zauważenia.