czwartek, 5 listopada 2026

Jesteś tym, co nosisz, czyli dwie wystawy w Kielcach

We wtorek obejrzałam dwie niewielkie, ale bardzo interesujące wystawy. Obie prezentują ubrania. I każda z nich niesie dodatkowe przesłanie. 
Pierwsza ma miejsce w MIZA Gallery Domu Mody MIZA (tu link do jego strony). Wystawa nosi tytuł „W garderobie Izabeli Łęckiej” i na tę wieść każdy myśli, że obejrzany kostiumy z najnowszych ekranizacji „Lalki”. 
 

poniedziałek, 26 października 2026

Na ulubionych ścieżkach spacerowych Kielczan

Planując trasę nie spodziewałam się tego, że okaże się ona tak masowo uczęszczana przez spacerowiczów. Zapewne duży wpływ na to miała ciepła i słoneczna pogoda w niedzielę. A i okolica niebrzydka zachęca do spacerów. 

widok z Grabiny

czwartek, 22 października 2026

Jesienny spacer w Puławach

Dzień, który wybraliśmy na ten spacer, nie był rewelacyjny, ale był dniem tanich biletów na pociąg. 
Słońce gdzieś się schowało, od rana mżył drobny deszczyk. Ale skoro już byliśmy w Puławach trzeba było jakoś zagospodarować czas. 
 

poniedziałek, 19 października 2026

Nie tylko zamek w Oporowie

Kiedy szukałam ciekawych obiektów w pobliżu Kutna, znalazłam na mapie Oporów. Internetowe informacje o nim zachwalają późnogotycki zamek w tej miejscowości otoczony dużym parkiem. Historia budowy zamku jest związana z rodziną Oporowskich herbu Sulima, którzy rozpoczęli budowę fortalicji w XV wieku. 
 

sobota, 17 października 2026

Co jest w tym Kutnie, no, co jest w tym Kutnie … *

Odpowiem od razu – w Kutnie jest obiekt, dla którego zaplanowałam cały wyjazd we wrześniu. I to obiekt nie byle jaki, a „Cud Polski 2025” w województwie łódzkim. Jest nim pałac podróżny Augusta III, nazywany Pałacem Saskim, zbudowany w na rozkaz króla w roku 1750 według projektu Johana Martina Waltera. 
 
pałac ma nawet własną klapę włazu kanalizacyjnego

piątek, 16 października 2026

Lubianka jesienią

W zimny czwartkowy poranek wybraliśmy się do Starachowic nad Lubiankę. Było pochmurno i taka pogoda utrzymała się do końca wycieczki. Zgodnie z planem wyruszyliśmy najpierw nad dopływ Lubianki szlakiem rowerowym. Ten, nazywany przeze mnie Marysiem, całkiem ładnie się prezentował, choć jego otoczenie nadal zielone.