czwartek, 26 marca 2026

Improwizowany spacer w koneckich lasach

W środę wiało. Wiatr był zimny i dominujący. Słońce gdzieś się schowało. A my nie zważając na warunki pogodowe wyruszyliśmy na trasę. Leśną. Bo w lesie wiatr mniej dokucza. Wybór padł na las w okolicy Piły. 
 

poniedziałek, 23 marca 2026

90 kilometrów na stulecie

Do podanej w tytule liczby nie przywiązywałabym się nadmiernie, bo co jakiś czas oscyluje ona od 90 do 100. Cóż ona oznacza? To długość trasy Głównego Szlaku Świętokrzyskiego. Dodam, że jest on znakowany kolorem czerwonym. Znamy się z nim dobrze od lat, wiemy, że co jakiś czas jego przebieg bywa zmieniany – czasem dostosowujemy się do zmian, czasem ich nie zauważamy wierni utartym nawykom. W tym roku nasz stary znajomy obchodzi jubileusz stulecia wytyczenia jego pierwszej trasy. Dokonali tego w roku 1926 dwaj miłośnicy Gór Świętokrzyskich – Edmund Massalski i Kazimierz Kaznowski. Wtedy szlak prowadził z Kielc do Nowej Słupi.

gdzieś na szlaku

sobota, 21 marca 2026

Na spotkanie z wiosną

… wybrałyśmy się z koleżanką w pierwszym dniu astronomicznej wiosny. Poranek był jeszcze chłodny, ale słoneczny. Liczyłyśmy na to, że Wiosna też do nas dołączy. Wysiadłyśmy na stacyjce w Marcinkowie, skąd udało nam się podejść nad Kamienną. 
 

czwartek, 19 marca 2026

Na niebieskim szlaku ze Świętej Katarzyny do Bodzentyna

Nie jestem w stanie policzyć, ile razy przemierzałam ten szlak. Nie jest to istotne. Ważne jest to, że go lubię. Większość naszej grupy też go lubi i dlatego ucieszyła mnie prośba o wycieczkę tą trasą. 
 
na szlaku

czwartek, 12 marca 2026

poniedziałek, 9 marca 2026

Zaplanowałam spacer ze Starachowic do Wąchocka

Może nie wszystko poszło zgodnie z planem, ale najważniejsze zrealizowaliśmy – było niespiesznie, spokojnie i miło. Pogoda nieco zawiodła, ale szło się tak przyjemnie, że nawet odrobinę wydłużyliśmy naszą trasę – z planowanych 10 kilometrów zrobiło się 12 i nikt nie narzekał. 
 

czwartek, 5 marca 2026

Przedwiośnie na iłżeckich polach

Wybraliśmy się na trasę, którą szliśmy prawie sześć lat temu (tu link). Oczywiście, nie jest identyczna, ale pewne porównania same się nasuwały. Tamta wycieczka była jesienią, a ta wiosną – wniosek – puste pola w obu wariantach. Wtedy szliśmy do Prędocina, teraz wystarczyły nam pola Kotlarki jako granica. No i tamtym razem przegapiliśmy pewien interesujący obiekt, teraz więc był on głównym  punktem programu.