Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Przyroda. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Przyroda. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 30 czerwca 2022
niedziela, 21 marca 2021
W moim magicznym lesie
Nie za
górami, nie za lasami, ale całkiem blisko, prawie w mieście jest sobie las.
Mieszany. Często odwiedzany. Podobno gospodarczy. Dla mnie magiczny.
Gdzieś w
środku lasu wkraczam na Aleję Królewską. Prowadzi ona wśród jodeł –
strażniczek prosto do siedziby Króla Lasu.
sobota, 11 kwietnia 2020
Najbardziej wkurzające na wycieczce – subiektywny ranking
1. Deszcz. Bez dwóch zdań potrafi zepsuć każdą
wyprawę. Odzież przemoknie, buty nierzadko też. Parasolka nie wiadomo czy
bardziej wkurza, czy osłania od opadów.
pada
wtorek, 9 lipca 2019
Sztuka w Muzeum Drzew za miastem
Tym miastem
jest Rapperswil–Jona, z którego wyjeżdżamy autobusem nr 622 kursującym co pół
godzinki spod dworca kolejowego. Wysiadamy na przystanku prawie na odludziu,
kilka minut spaceru i jesteśmy w miejscu, do którego mnie zwiodła chęć
zobaczenia na własne oczy tych oto grzybów:
Sylvie Fleury "Mushrooms"
czwartek, 4 lipca 2019
Dziś Obice w promocji
Taką
informację przekazał nam kierowca busa, do którego wsiedliśmy. Grzech było nie
skorzystać, zwłaszcza że i tak tam się wybieraliśmy, ale żeby za 2 złote?! To
nas zaskoczyło.
Dojechaliśmy
do odpowiedniego przystanku i wyruszyli na trasę.
Co
ciekawego w Obicach? Za dwa złote na pewno coś się znajdzie.
pola Obic
poniedziałek, 1 lipca 2019
Po zwiedzaniu – spacer
Też tak
macie? Solidne zwiedzanie, powrót na kwaterę, krótki odpoczynek i zaraz by
człowiek gdzieś poleciał. Ja, niestety, cierpię na taką przypadłość. Na
szczęście w najbliższej okolicy Thalwil jest gdzie się wybrać na niedługi
spacer.
Gdzie by tu jeszcze polecieć?
czwartek, 27 czerwca 2019
Coś dla miłośników sukulentów
Na początku
ubiegłego wieku mieszkał w Zurychu Jacob Gasser. Niewiele o nim wiem oprócz
tego, że był hodowcą kaktusów. W roku 1920 postanowił rozstać się ze swoją
kolekcją tych roślin. Zapragnął sprzedać ją miastu, ale władze miejskie
niechętne były wydawaniu pieniędzy na takie fanaberie. Zbiorami zainteresował
się właściciel największego w owym czasie domu towarowego Zurychu – Julius
Brann, który w roku 1929 nabył kolekcję kaktusów pana Gassera. Nie miał jednak
widocznie ręki do roślin i po dwóch latach sprezentował ją miastu.
I tak
zaczęła się historia zbiorów sukulentów w Zurychu.
malutki fragment obecnych zbiorów
piątek, 21 czerwca 2019
Pośród pól pachnących zbożem rozmaitem
Tak
przebiegała nasza czwartkowa wycieczka.
Wystartowaliśmy
w Berezowie i już malutki odcinek skrajem lasu dał nam wyraźnie do zrozumienia,
że trasa nie może prowadzić lasem. Byliśmy atakowani przez wściekłe hordy
komarów.
cieciorka pstra wysycha po deszczu
poniedziałek, 17 czerwca 2019
Mainau – wyspa na Jeziorze Bodeńskim
Jak się
okazuje „płyniemy” Renem pod prąd, bo z Szafuzy przenosimy się na jezioro,
przez które ta rzeka przepływa. A tu, na przedmieściach Konstancji, wysiadamy z
autobusu i spacerowym krokiem kierujemy się do kasy, aby nabyć bilety i spędzić
na wyspie spokojne przedpołudnie.
Wyspa nie
jest duża – jej obwód wynosi około 3 kilometrów, a zameldowanych jest na miej
123 mieszkańców. Za to turystów przybywają tu corocznie miliony. Nawet w zwykły
powszedni dzień ze słabą pogodą dużo ich się tu kręci.
Jezioro Bodeńskie i linia brzegowa wyspy
środa, 22 sierpnia 2018
Sierpień w arboretum
Zdarzają
się miejsca, które warto odwiedzać wiele razy. I nawet nie trzeba długiej
przerwy między kolejnymi odwiedzinami, żeby miejsce inaczej wyglądało, pokazało
się z innej strony.
Takimi
miejscami są parki i ogrody.
O,
to już czytelnicy są przygotowani na powtórną w tym roku wizytę w arboretum
Marcule. W tym linku wspomnienie poprzedniej.
Głównym
bohaterem jest tym razem Marcel. To najstarsze drzewo w arboretum – dąb
szypułkowy. Rośnie na malowniczej polance, można go obejść ze wszystkich stron,
posiedzieć w pobliżu na ławeczce, miło spędzić czas.
sobota, 11 sierpnia 2018
piątek, 6 października 2017
Obchodzimy Ochodzitę
Nie
siedzą na niej już wprawdzie zbójcy, ale pogoda jest średnia, widoków się nie
spodziewamy, więc robimy obejście tej góry różnymi ścieżkami. Ze wskazaniem na
pokryte nawet asfaltem. Byle nie trawa, bo przez cały dzień pada.
widok na Ochodzitę z niebieskiego szlaku tuż za Koniakowem
czwartek, 27 lipca 2017
Bez planu
Taka
była wycieczka w środę.
Wyruszyliśmy
z Wąchocka na południe. Rzuciliśmy okiem tu i ówdzie, a potem opuściliśmy
jedyne miasto, które ma sołtysa.
dziewiętnastowieczna willa żydowskiego kupca Joela Halpera lub Halperta (spotkałam dwie wersje nazwiska)
poniedziałek, 24 lipca 2017
Na prawdziwkowym szlaku
Gdzie jest
taki szlak, zapytacie. Rasowy grzybiarz zatai taką informację, a ja się nią
podzielę.
To szlak
niebieski z Michniowa do Suchedniowa. Niestety, wszystkie prawdziwki są do siebie
mocno podobne, ale może mi uwierzycie, że było ich dużo różnych. No i dużych.
Pierwszego
wypatrzyłam już w lesie po zejściu z bitej drogi, którą teraz odnowiony szlak
prowadzi. Potem zdarzały się nawet całe prawdziwkowe rodziny.
zawsze chciałam przejść tą drogą, a szlak tędy nie prowadził, a teraz ...poniedziałek, 17 lipca 2017
Tędy jeszcze nie wędrowaliśmy
Ten tytuł
dotyczy pierwszej połowy trasy, a drugą
przemierzaliśmy chyba ze sto lat temu, czyli też prawie nówka.
A najlepsze
w niej jest to, że niewiele musiałam wymyślać, bo trasa na mapie zaznaczona
wyraźnie, jak mało która, drogi tak dobre, że aż głupio nimi iść. No i bardzo
podobną trasę przeszli zimą turyści z Klubu Turystyki Pieszej „Przygoda” z
Kielc. W relacji z tamtej wycieczki zobaczyłam kapliczkę, którą musiałam obejrzeć. No to
poszliśmy.
Start ze
Skorzeszyc przy skrzyżowaniu na Smyków. To znaczy, że na początku mieliśmy
trochę asfaltu. Ale tak tylko na marne 10 minut. Nie więcej.
kandydat na piechura
poniedziałek, 19 czerwca 2017
Niedzielna wędrówka przez Pasmo Masłowskie
Zaryzykowaliśmy.
Było duże prawdopodobieństwo, że nie zdążymy na przesiadkę w Bodzentynie i z
Masłowskiego nici. Ale trafiliśmy na skomunikowane busy – poczekał na nas! I
podwiózł na miejsce startu u stóp Wymyślonej.
Zaczynamy
wspinaczkę – ta łatwiutka, ale i tak zajmuje sporo czasu, bo widoki na okolice
przyciągają wzrok i zachęcają do postoju.
widok na Pasmo Klonowskie
niedziela, 11 czerwca 2017
Wszystko było źle zaznaczone
I nic się
na to nie poradzi. Ale mapę i tak mieć należy, bo człowiek ufa. Niestety,
czasem się zawiedzie. Tym razem mapa trochę nas wystawiła do wiatru.
Wyruszyliśmy
z Boksyckiej na północny wschód.
kozibród wielki, a na nim owad, ktorego nie potrafię nazwać
wtorek, 16 maja 2017
I znów kamieniołomy
Najpierw
miał być jeden, potem pomyślałam, żeby dodać jeszcze jeden w pobliżu, bo tam
już dawno nie zaglądaliśmy. I na blogu nie był pokazywany. A między nimi dwoma
przyplątał się jeszcze trzeci.
Ale
konkretnie – od listopada mamy zaległość w postaci rezerwatu Ślichowice, do
którego nie dotarliśmy z powodu deszczu (tu link). Teraz kursuje bardzo dogodny pociąg,
którym można dojechać prawie pod sam rezerwat, jest więc nareszcie okazja, żeby
„zaliczyć” Ślichowice. Ale głupio tak – prosto z pociągu do rezerwatu. Wypada
zorganizować małą rozgrzewkę.
Wysiadamy
więc na stacyjce w Górkach Szczukowskich i maszerujemy do kamieniołomu
Szczukowskie Górki (nie wiem skąd taki galimatias z nazwami, ale mapa tak
właśnie pokazuje, a i na stronie internetowej kopalni występują obie nazwy).
Jakie wrażenia? Kamieniołom częściowo oświetlony słońcem, częściowo w cieniu.
Widać, że czynny. Zaglądamy z góry
ostrożnie.
kamieniołom Szczukowskie Górki
wtorek, 9 maja 2017
Zaskakujący Żuków
Koledzy
wypatrzyli to pasmo na mapie Bieszczadów i zapragnęli je poznać bliżej. Uważne
obejrzenie mapy wskazywało, że pasmo nie powinno sprawiać szczególnych
trudności, bo wystarczy na nie wejść, a potem to już się idzie i idzie grzbietem
jak po stole. Ale to przecież Bieszczady – a nie będzie tam błota?
I tu się panom przypomniało, że kiedyś pokonywali fragment tego pasma i błoto napotkali porządne.
I tu się panom przypomniało, że kiedyś pokonywali fragment tego pasma i błoto napotkali porządne.
W tej
sytuacji uradzono, że przejdziemy tylko część pasma, a później skorzystamy z
niebieskiego szlaku, który je przecina i zejdziemy do Teleśnicy. Jedynie
najmłodszy uczestnik wyprawy postanowił zmierzyć się z błotem i przejść całą
centralną część pasma aż do miejscowości Żłobek.
Podjechaliśmy
więc zgodnie z planem do parkingu leśnego na południe od Ustjanowej Dolnej i
rozpoczęli nasze spotkanie z Żukowem.
Od razu nas
zaskoczył – zamiast błota rozłożył przed nami solidną drogę, tak zwany
koszmarny sen piechura, czyli asfalt. Cóż było robić? Pomaszerowaliśmy
asfaltem. To znaczy, mnie się wydaje, że to asfalt - kolega Ed jest zdania, że to jednak utwardzona droga. Niech i tak będzie - stopy nie lubią i takiej.
zamiast błota ...
niedziela, 7 maja 2017
W majowym lesie po deszczu
To miejsce
i czas akcji naszej niedzielnej wycieczki. Wybrane ze względów czysto
praktycznych i w nadziei, że jednak rzeczywiście będzie po deszczu, a nie w
czasie. Na starcie Irena solennie obiecała, że za pół godziny przestanie padać.
I przestało.
początek wędrówki jeszcze pod parasolkami
Subskrybuj:
Posty (Atom)






