Miała to być powtórka z wycieczki, która odbyła się równo 5
lat temu (tu link do relacji). Ot, spokojny spacerek nad rzeką.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sołectwo Majków. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sołectwo Majków. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 17 października 2024
sobota, 17 czerwca 2023
Wysokie trawy nad Kamienną
Latem to norma. Trudniej podejść blisko rzeki. Woda
przedziera się jakby w zielonym kanionie. Warto i taką rzekę zobaczyć.
wtorek, 6 czerwca 2023
Anna relacjonuje z kopalni „Anna”
Dawno już do miejsc po owej kopalni nie zaglądałam. Wybrałam
się tam kilka dni temu. Akurat zanosiło się na deszcz. Oj, nie jest to dobra
pora. Nie jest. Komary okrutnie tną. Ale uznałam, że nie będę na nie zwracać
uwagi.
piątek, 25 czerwca 2021
sobota, 12 grudnia 2020
Ach, gdzie są niegdysiejsze śniegi!
Ten cytat z
wiersza Francoisa Villona w komentarzu Beskidnicka zainspirował mnie do wyprawy
w poszukiwaniu owych dawno minionych śniegów. Spędziłam miłą godzinkę nad
rodzinnymi albumami i oto on – niegdysiejszy śnieg w różnej postaci.
Na początek
jako element pejzażu. Ten pejzaż dziś już zapewne inny.
niedziela, 29 grudnia 2019
Zima na razie łagodna
Śniegu
sypnęło tyle, co kot napłakał. Mróz niewielki. Zachmurzenie całkowite.
Taki dzień
trafił nam się na ostatnią niedzielną wycieczkę tego roku. W tym okresie zwykle
wędrujemy tak, by zajrzeć na cmentarzyk w Mostkach. Nie jest tu łatwo o nową
trasę, ale zawsze coś się wymyśli.
Startujemy
w Marcinkowie. Taki tam nowy peron wybudowano, że ja od razu tracę orientację i
zamiast prowadzić w stronę rzeki, chcę maszerować do Wąchocka. Na szczęście po odjeździe
pociągu wracam na właściwą drogę.
tradycyjne pierwsze foto z wycieczek zaczynających się w Marcinkowie - widok Kamiennej z mostu
poniedziałek, 14 października 2019
Tak blisko, a takie nieznane
W niedzielę kilkakrotnie padało pytanie „dlaczego tu jeszcze nie byliśmy?” Właściwie nie
było żadnego racjonalnego powodu. Ktoś kiedyś powiedział, że podobno
niebezpiecznie tędy chodzić, bo … (wyjaśnienie jest tak nieprawdopodobne, że go
nie przytoczę).
A dlaczego
się tu znaleźliśmy? Z powodu relacji skarżyskiego przyrodnika pana Andrzeja
Staśkowiaka, który przeszedł, obejrzał, pokazał i rozbudził nasze
apetyty poznawcze.
to miejsce - kamieniołom w Parszowie
poniedziałek, 26 sierpnia 2019
Którędy do najbliższej jurty?
Jeśli
wysiedliście na przystanku w Wielkiej Wsi, to kierujcie się na północny zachód
– najpierw ulicą, a później polną drogą.
I tu
przyznam, że w tę drogę nie wierzyłam, chociaż mapa wskazywała, że jest, ale obawiałam
się, czy przebijemy się do niej przez zabudowania wsi. I co? I nic właśnie.
Droga jest wprawdzie ukryta sprytnie, ale bez problemu ją znaleźliśmy i
pomaszerowali w wybranym kierunku. Jak ją znaleźć? Proszę, oto podpowiedź:
Janek zauważył potężne liście katalpy, a przy okazji wypatrzyliśmy drogę w pola
piątek, 3 marca 2017
Na starych śmieciach
Śmieci tak
stare i tak często odwiedzane, że miłośników nowości proszę o zaprzestania
dalszej lektury tego wpisu.
borówka brusznica - hibernatus obudzony ze snu zimowego
niedziela, 28 sierpnia 2016
Szlak nas trafił i komary pokłuły*
No i mamy
podsumowanie wycieczki. Cóż więcej napisać po tak udanym wstępie?
Prawdę,
panie, prawdę.
Po pierwsze
– to nie ja wymyśliłam tę trasę; podpowiedział mi ją mój tatuś kochany. Miała
być przez las, żeby upał nie dokuczał. I faktycznie nie dokuczał
Po drugie –
nikt nas nie uprzedził, że zmieniono znakowanie szlaku czerwonego z Wąchocka. I
to tak gruntownie, że zgłupiałam kompletnie. Szlak jest tam, gdzie go nigdy nie
było.
Po trzecie
– nie wiemy, gdzie się ten szlak zaczyna, bo beztrosko dołączyliśmy do niego za
zalewem. Taki mieliśmy kaprys – przejść sobie innym niż zwykle brzegiem.
zalew sielankowo
poniedziałek, 25 stycznia 2016
Na całej połaci śnieg*
Nawet
sporo śniegu. Miękkiego, świeżego. Padało w nocy i nad ranem. Na początku
naszej wędrówki też lekko sypało. No i nasypało tyle, że niektóre obiekty
zmieniły swój wygląd i czasem trudno je było fotografować. No bo, jak
fotografować białe na białym? Żeby choć trochę słońca… A tu nic, szare niebo,
ale przynajmniej ciepło nam było.
Wystartowaliśmy
szybkim krokiem w Gadce – droga wśród białych pól nie zachęcała do zwolnienia
tempa – wiało. Krotki postój mieliśmy dopiero na skraju lasu przy pomniku
poświęconym bitwie batalionu BCH we wrześniu 1944 roku.
samotne drzewo na polanie w pobliżu pomnika
piątek, 28 sierpnia 2015
Z Wąchocka do Skarżyska
W niedzielę 23.sierpnia
czwórka turystów wyjechała autobusem "A" do Wąchocka.
Na trasę
wyruszyliśmy o 8.40 kierując się na Wąwóz Rocław. Niestety jest teraz zarośnięty
choć suchy. Po ok. 800 m wyszliśmy na zewnątrz od południowej jego krawędzi.
wyjście z wąwozu to nie jakaś tam łatwizna, o nie
środa, 12 sierpnia 2015
Zamiast …
Tak
się ostatnio zmieniła pogoda, że zamiast jednego słońca mamy chyba ze trzy. I
każde z nich praży.
rudbekia "golden glow" w roli słońca
wtorek, 23 grudnia 2014
Wigilia w Majkowie
Odbyła się w szkole w ostatnim dniu
przed feriami świątecznymi. Przygotowano ją perfekcyjnie. Wystarczyło wejść do budynku,
żeby poczuć nastrój świąteczny. Hole udekorowane drzewkami, lampkami i czym tam
się jeszcze dekoruje. Miło. Goście (a mógł przyjść, kto chciał – wigilia była
dla mieszkańców Majkowa) zostawiali okrycia w szkolnej szatni, mieli na sali
zapewnione wygodne krzesła. A sala jak wyglądała! Takie trzy w jednym: scena,
widownia i wielki stół nakryty białym obrusem i elegancko ozdobiony.
czwartek, 2 października 2014
Kopalnia Anna – trzecie podejście
Ta kopalnia była czynna przed laty w
pobliżu wsi Majków Anna (obecnie ulica Świętej Anny), wydobywano tu rudę, a
potem doły pokopalniane pozostały i z czasem wypełniła je woda, co dało nieduże
jeziorka. Jest ich kilka. Za każdym razem wyglądają inaczej. Lubię do
nich raz na jakiś czas zaglądać.
wtorek, 30 września 2014
Ach, nie wrócisz ty już, rzeko, rzeko... Coraz dalej płyniesz, coraz dalej...*
Długo myślałam, co i jak napisać w
tekście na Światowy Dzień Rzek, jakie zdjęcia pokazać, żeby się nie powtarzać,
bo tyle już rzek było na blogu. I na ratunek przyszła przyjaciółka moja, Poezja,
która skierowała mnie do Przeszłości.
Zasiadłam więc na kanapie ze starym
metalowym pudełkiem wyciągniętym z dolnej szuflady komody. I mogłam tak sobie
godzinami „patrzeć w płynącą wodę, śledzić nieustanny film czasu”**
Spotkałam grupę nieznanych mężczyzn
a może młodych chłopców odpoczywających nad rzeką, która już dawno odpłynęła, a
oni zostali na tej swojej wycieczce. (Mam podejrzenia, że pierwszy z lewej to mój tata, ale on siebie nie poznaje.)
niedziela, 31 sierpnia 2014
Szkoło! Szkoło! Gdy cię wspominam … *
Nadchodzi, jak co roku, ten dzień,
kiedy wszyscy mówią o szkole. I nie jest to pierwszy dzień wakacji. Dziś mogę
sobie pomyśleć o nim z sympatią i z nutką tęsknoty spojrzeć na moją pierwszą
szkołę. Była to Szkoła Podstawowa im. Stefana Żeromskiego w Majkowie.
Kiedy się tak teraz obok niej
przechodzi, można pomyśleć – ot, typowa tysiąclatka, nic nadzwyczajnego. Ale po
pierwsze, ma ta szkoła swoją historię, a po drugie – kto z młodych ludzi wie,
co to takiego ta tysiąclatka?
szkoła wiosną roku 2007
czwartek, 7 sierpnia 2014
Wszyscy pszczoły znają i kochają
No, może nie wszyscy, ale ja – tak.
Dlaczego? Bo wyrosłam wśród pszczół. Nie pamiętam lata z czasów dzieciństwa bez
użądlenia, ale mimo wszystko kocham pszczoły. Za cudowny dźwięk, jaki wydawała
kwitnąca w ogrodzie lipa, w której brzęczały setki pracowitych owadów, za świeży
miód prosto z wirówki, za mięciutki
wosk, który się wysysało, jak tylko dziadek odszedł od wirówki, a my z siostrą
odklejałyśmy nosy od szyby w drzwiach, przez którą obserwowałyśmy pracę dziadka
i wyciągałyśmy kawałki wosku. A cóż może być pyszniejszego niż chleb z masłem i
miodem popijany mlekiem prosto od krowy?
a buzię to sobie nie miodem wymazałam, czekoladę też lubiłam w dzieciństwie (ale blondynką byłam zawsze, nieprawdaż?)
czwartek, 19 czerwca 2014
Gdy słońce raka zagrzewa…*
…czyli wchodzi w znak raka, zaczyna
się lato. Z czym większości ludzi kojarzy się ta pora roku? Myślę, że z
wakacjami i słodkim nieróbstwem.
Dla mnie to wakacje „na krecie”,
czyli w moim ogródku, gdzie krety ryją przez okrągły rok i wciąż przybywa
kretowisk. Stąd ta nazwa. Słodkie nieróbstwo to ciągła walka z chwastami –
zawsze ją podejmuję, choć wynik w postaci przegranej jest mi znany od lat. Na
szczęście czasem pojawią się niebrzydkie kwiaty albo jaka zwierzyna przyleci i
robi się przyjemniej. A, byłabym zapomniała o plonach, toż to się samo pcha do
koszyka!
A więc na początek lata mały
przegląd radości ogrodniczki.
Pierwsze i najważniejsze kwiaty lata
to goździki kamienne – chodziło się swego czasu z całymi bukietami do szkoły na
zakończenie roku szkolnego. No i „diabełki” czyli pysznogłówki, które w tym
czasie zakwitają i wabią ziołowym aromatem. Początek lata w każdym szanującym
się wiejskim ogródku to również liliowce – kwitnie toto dosyć długo, do wazonu
się nie nadaje, ale jest, nawet uprawiać specjalnie nie trzeba.
jedna z wielu wersji kolorystycznych goździków kamiennych (brodatych)
środa, 28 maja 2014
Znasz-li ten kraj, gdzie cytryna dojrzewa?*
Nawet nie
wiedziałam, że znam. I nie spodziewałam się, że leży on tak blisko. Do czasu,
gdy podczas spaceru po lesie, gdzie niedawno trwał wyrąb, znalazłam plantację
dorodnej cytryny mocnej.
I pewnie amatorzy owego luksusowego owocu wspominając tę plantację, powtarzają inny fragment wiersza: „Tam był mi raj, pókiś ty ze mną była!”
Czemuż jednak porzucili
ślady swej uczty na wieczną rzeczy pamiątkę dla biednego lasu?
*A. Mickiewicz (naśladownictwo Goethego)
„Wezwanie do Neapolu”
Subskrybuj:
Posty (Atom)









