Taką sobie wypatrzyłam na mapie (oczywiście mapy.cz). Start
we wsi Hrádek (dojazd pociągiem
z Czeskiego Cieszyna, niedrogo). Meta w innej wsi z przystankiem kolejowym – Návsí. I mapa obiecuje sporo
możliwości spotkania z widokami. Na jedno nie zwróciłam uwagi – jeśli mają być
porządne widoki, musi być też porządnie pod gorę. Tak było, ale do wytrzymania.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Beskid Śląsko-Morawski. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Beskid Śląsko-Morawski. Pokaż wszystkie posty
sobota, 2 sierpnia 2025
wtorek, 29 lipca 2025
Na niebieskim szlaku z Dobrej do…
No właśnie – dokąd? To się okaże. Kolega Ed planował
dojechać do Dobrej pociągiem z Czeskiego Cieszyna, dotrzeć wspomnianym szlakiem
do stacyjki Pržno, stąd dojechać do Frydka-Mistka i
wreszcie w tym roku obejrzeć starówkę tego miasta. A jak było?
czwartek, 12 grudnia 2024
Na Wzgórzu Zamkowym w Cieszynie
Zacznijmy od legendy, według której Cieszyn założyli ucieszeni
spotkaniem trzej bracia – Leszko, Cieszko i Bolko, synowie legendarnego władcy,
Leszka III. Czy to błądzili po lesie, czy to polowali, czy może po prostu dawno
się nie widzieli i spotkali w miejscu nad źródłem, nie wiadomo. A raczej
wiadomo – nic takiego nie miało miejsca. Studnia, nazywana obecnie Studnią
Trzech Braci, była w rzeczywistości studnią bracką, czyli zakonną, należącą do
zakonu dominikanów. Sama zaś legenda o spotkaniu w tym miejscu trzech książąt
powstała dopiero pod koniec XIX wieku. Tak czy inaczej opowieść o historycznych
miejscach Cieszyna warto zacząć od miejsca legendarnego, jakim ta studnia bez
wątpienia jest. Więcej o niej i jej historii znajdziecie na stronach Cieszyna –
tu link.
wtorek, 14 maja 2024
Jakie niespodzianki zafundował nam Frydek-Mistek
W piątek wieczorem okazało się, że w sobotę rano jedziemy
pociągiem do Czech. Z mapką w telefonie zaplanowaliśmy małą wycieczkę. Ja,
oczywiście – miejsce z wodą, kolega Ed – góra. Poza tym samo miasto podobno
wielce urodziwe i z zabytkami. Oto, co wyszło.
piątek, 17 lipca 2020
Na czeską Łysą Górę
Ten wpis
jest tak archiwalny, że zdjęcia dołączone do niego to skany analogowych
odbitek. Ilość skromna. Jakość – sami zobaczycie.
Wyprawa na
najwyższy szczyt Beskidu Śląsko-Morawskiego (1324 m n.p.m.) miała miejsce w
sierpniu 2007 roku.
Łysa Góra widziana ze szczytu Smrk (o nim też może niedługo napiszę)
środa, 13 maja 2020
Taka sobie wycieczka
Wysiedliśmy
z pociągu w miejscowości Mosty koło Jablunkova. I od razu ruszyliśmy na trasę
najpierw wśród zabudowań, a potem lasem. Co tu powiedzieć? Słabo było. Mgła.
kolega Ed ginie we mgle
sobota, 9 maja 2020
Ropička, czyli uciekamy przed deszczem
Po spotkaniu z Radegastem Edward zaplanował wyprawę na kolejny podobno ciekawy
szczyt Beskidu Śląsko-Morawskiego – Kotař.
Wyruszamy
jak zwykle o wściekle wczesnej godzinie pociągiem z Czeskiego Cieszyna,
przesiadamy się na autobus i wreszcie w miejscowości Moravka wchodzimy na szlak
żółty w kierunku szczytu Velký
Lipový. Jest przyjemnie, wędrujemy najpierw przez łąki, a potem
lasem na wschód. Czasem prześwituje słońce.
Beskid Śląsko-Morawski o poranku
środa, 6 maja 2020
Radhošť, Radegast i radegast
Nazwy
podobne, ale jednak trochę różne.
Najpierw
spotkałam się z radegastem. Spotkanie nastąpiło w restauracji w Czeskim
Cieszynie. Radegast okazał się jasnym piwem z niezwykle grubą i solidną pianką na
wierzchu.
W mieście
często widać było reklamy tego piwa z dziwną postacią w logo. Ta postać to
słowiański bóg, któremu przypisuje się różne domeny. Jest nazywany bogiem
gościnności, urodzaju, słońca, obfitości, płodności. Sami wiecie, jak to jest z
tymi słowiańskimi bóstwami – na dobrą sprawę brak dokumentacji pisanej i trzeba
się wszystkiego domyślać. W dodatku stosuje się wymiennie nazwę Radegast z
nazwą Radhošť.
oto on - Radhošť (Radegast, Radogost)
sobota, 5 września 2015
Beskidzkie skałki (nie wszystkie, o nie)
Faceci
lubią konkrety (tak mi się przynajmniej wydaje) i może dlatego zauważają nie
tylko pejzaże, roślinki czy inne motylki, a potrzebują na trasie czegoś
solidnego. Cóż może być bardziej solidnego niż skała?
Niech
was więc nie dziwi, że poplotkujemy (to chyba domena pań, więc wtrącę moje trzy
grosze) na temat skałek, których zdjęcia podrzucił mi kolega Ed. Zdjęcia
pochodzą z wielu różnych wędrówek, pojawią się i zimowe.
Na
pierwszy ogień idzie Dorkowa Skała, która leży przy głównym szlaku beskidzkim –
czerwonym – pod wierzchołkiem Szarculi w pobliżu przełęczy o tej samej nazwie.
Dorkowa Skała i sztafaż dla lepszego oddania wielkości skały
Subskrybuj:
Posty (Atom)




