niedziela, 5 lipca 2026

Spacer po Oświęcimiu

Na początku wyjaśniam – spacerów było kilka, głównie po powrocie z porannych tras w okolicy Oświęcimia. Na potrzeby wpisu zbiorę je w całość. 
Naszą znajomość z miastem zaczęliśmy od wzgórza zamkowego. 
 

Górująca nad nim wieża została zbudowana na przełomie XIII i XIV wieku. 
 
 
Zanim się na nią wdrapaliśmy, zwiedziliśmy ekspozycję muzeum, które ma swoją siedzibę w zamku. Trudno określić, z jakiego wieku on pochodzi. Przeszedł, biedak, tyle pożarów i odbudów, że właściwie nie ma sensu wyliczać wieku każdej oddzielnej jego części. 
Ekspozycja muzealna prowadzi nas przez wieki historii niegdysiejszej osady, a potem miasta, ukazuje życie codzienne jego mieszkańców.
 




Wejście na zamkową wieżę jest sporym wyzwaniem dla kolan (dużo, dużo stopni drewnianych i  murowanych, niezbyt dostosowanych wysokością do krótkich nóżek).
 

Podchodząc mamy możliwość obejrzenia wystawy rzeźb Remigiusza Dulko z cyklu „Lustra”. 
 


Nagrodą za wdrapanie się na najwyższy poziom wieży jest spojrzenie na miasto z góry. 
 
 
Kościół, który widzieliśmy z zamkowej wieży, to świątynia pod wezwaniem Wniebowzięcia NMP, której początki można datować na XVI wiek. Wielokrotnie przebudowywana, stanowi mieszankę stylów. 
 
 
W jej wnętrzu zwróciliśmy wagę na barokowy ołtarz z obrazem przedstawiającym Wniebowzięcie. 
 

Między kościołem a zamkiem Basia zwróciła naszą uwagę na interesujący mural. To „Kontrabasiści” Edwarda Dwurnika. Z żalem muszę dodać, że na trasach naszych spacerów nie znalazły się kolejne murale znanych artystów. Muszą poczekać do kolejnego naszego przyjazdu do Oświęcimia. 
 
 
U stóp zamkowego wzgórza znajduje się jeszcze jeden obiekt wart zwiedzenia – to jedyna ocalała po wojnie oświęcimska synagoga. 
 
 

Zachowała się dlatego, że Niemcy urządzili w niej skład amunicji. Synagoga odzyskała swą dawną funkcję dopiero w roku 2000.
 

W jej wnętrzu zachowały się dwie oryginalne tablice.
 


Wraz z synagogą można zwiedzać wystawę muzealną „Oszpicin. Historia żydowskiego Oświęcimia”. Tu poznajemy historię żydowskich mieszkańców miasta.
 


Uważam, że oba zwiedzane przez nas muzea świetnie się uzupełniają. Planowałam również zwiedzanie muzeum w oświęcimskim ratuszu, ale ono jest czynne tylko do 16:00 i nie udało nam się zdążyć z powrotem z tras, aby je zwiedzić. 
 

Zajrzeliśmy za to na tutejszy rynek (niestety w trakcie remontu) z zabytkowymi kamieniczkami i rekonstrukcją starej studni miejskiej. Nie zapominajmy, że zjedliśmy w jednej z kafejek pyszne lody. 
 


Udało nam się obejrzeć (jedynie z zewnątrz) Zespół Klasztorny Dominikanów, który wprawdzie wygląda jak średniowieczny, jest jednak przebudowany i zawiera współczesne wyposażenie. Do kaplicy św. Jacka Odrowąża nie uzyskaliśmy wstępu. 
 

Zatrzymaliśmy się przy dwóch oświęcimskich pomnikach. 
 
Pomnik Niepodległości musiał być tak dziwacznie kadrowany, bo ławkę po lewej stronie zajmowali dwaj panowie
 
Grób Nieznanego Żołnierza
 
Nie planowaliśmy zwiedzania muzeum Auschwitz. Byliśmy tam w latach szkolnych i tamte wspomnienia są ciągle żywe i bolesne. Uznaliśmy jednak, że chcemy oddać hołd ofiarom obozów. Mogliśmy to zrobić przy zbiorowej mogile 700 więźniów Auschwitz zamordowanych w ostatnich dniach istnienia obozu zagłady. 
 


Znajduje się ona przy ulicy Więźniów Oświęcimia prowadzącej do Muzeum Auschwitz Birkenau. 
 

A teraz, jak to w życiu, może się okazać, że teren dawnego obozu znajduje się w pobliżu miejsca spokojnego, ba, wręcz terenu rekreacyjnego, nad rzeką Sołą. I może właśnie spacerem nad nią zakończymy nasze spotkanie z Oświęcimiem. Nad tą rzeką utworzono urocze bulwary spacerowe. 
 
 
Rozciągają się one między dwoma mostami – Piastowskim i Jagiellońskim. 
 
Most Piastowski
 
Są tam alejki spacerowe, duże połaci trawy, po której nikt nie zabrania deptać, łagodne zejścia do wody, miejsca do wędkowania, plażowania, ścieżki rowerowe, nawet coś w rodzaju galerii pod chmurką. 
 



Tam, gdzie kończą się bulwary, można wybrać się na ścieżkę edukacyjną Łęg Kamieniec. Zaznamy tam nieco dzikiej przyrody i odosobnienia. 
 


Na drugi brzeg rzeki możemy przejść specjalnymi kładkami dla pieszych i rowerzystów. Bardzo to wygodne i daje możliwość spojrzenia na rzekę i bulwary z innej perspektywy. 
 


I w tym miejscu rozstajemy się z Oświęcimiem. 
To również ostatni fragment relacji o majowym pobycie naszej grupy w Kotlinie Oświęcimskiej. Warto było tu przyjechać i zajrzeć w ciekawe miejsca. 
 
Zdjęcia mojego wyrobu     

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz