czwartek, 24 maja 2018

Korzystajcie z pociągu do Sandomierza!

Zwłaszcza teraz, przed sezonem turystycznym. Taki pociąg kursuje na trasie Kielce – Sandomierz w środy do końca czerwca. Jest wprawdzie nieco zakamuflowany jako pociąg z przesiadką w Ostrowcu, ale nie ma żadnej przesiadki. Tylko kilka minut postoju na stacji. A potem kontynuacja luksusowej podróży. Bez tłoku, w miłej atmosferze.
Nasza grupka opuszcza pociąg w Dwikozach. Wyruszamy na spotkanie z przygodą i innymi niż znane nam pejzaże. 

 stacyjka Dwikozy

kościół pod wezwaniem św. Andrzeja Boboli i św. Antoniego Pustelnika

Naszym pierwszym celem jest zdobycie Panieńskiej Góry tuż za miastem. To niewielkie wzniesienie jest mocno strome i porośnięte głównie trawą – wdrapujemy się od trawki do trawki lekko trawersując zbocze. 
Legenda głosi, że pod ustawionym tam kamiennym krzyżem jest pochowanych 300 panien zamordowanych przez Tatarów.  Nasi koledzy cywilizowani, więc wdrapuję się tam bez obaw o życie. 

krzyż na Panieńskiej Górze 
 
Góra jest objęta ochroną jako użytek ekologiczny ze względu na porastającą ją roślinność stepową. Nam rzuciły się  w oczy malutkie krzaczki wisienki karłowatej i krzewy róż. 

 gałązka wisienki karłowatej

dzika róża

No i widoki na okolice są z tej góry naprawdę rozległe. A poza szczytem rozciągają się pola uprawne i sady, miedzy którymi maszerowaliśmy w kierunku Gór Wysokich. 

 miejsce z widokiem

na polnej drodze w stronę Gór Wysokich 

W tej wsi znalazłam świetną drogę na południe. Okazała się do końca świetna. Z tym, że tan koniec nastąpił w połowie zejścia. Potem przedzieraliśmy się przez chaszcze i pokrzywy po szyję (moją).
Wyszliśmy za Dwikozami na asfaltową szosę w innej części Gór Wysokich u podnóża wzniesienia, z którego tak mozolnie schodziliśmy.

przydrożny krzyż w górnej części Gór Wysokich
 
kaplica z figurą Jana Ewangelisty w dolnej części wsi
 
Miałam w planie maksimum zwiedzanie kościoła i cmentarza w Górach Wysokich, ale zrobiło się dosyć późno i równie upalnie, postanowiłam przejść do realizacji planu minimum. Zajrzeliśmy tylko do ładnego wąwozu prowadzącego w stronę kościoła (notabene prowadzi tędy szlak jakubowy aż do Sandomierza). 

wąwóz łączący obie części wsi

Kolejnym punktem programu było odszukanie pozostałości dworu obronnego będącego własnością klasztoru benedyktynek z Sandomierza. To ruina baszty w miejscowości Nowe Kichary. W tej baszcie mieściła się kaplica pod wezwaniem Świętych Rocha i Jacka. Przyszło nam trochę się pokręcić po wsi, ale ruina odnaleziona. Ba, nawet wcisnęliśmy się przez niezbyt bezpieczny otwór do wnętrza, żeby sfotografować pozostałości malowideł i wsporników nieistniejącego już sklepienia.


 ruiny baszty

wnętrze - może miejsce po ołtarzu

ściany i sklepienie niebieskie

W polach za wsią wypatrzyliśmy w oddali nasz kolejny obiekt – to kapliczka nazywana latarnią chocimską. Jeśli wierzyć legendzie te kapliczki (jest ich w okolicy cztery) wystawili rycerze, którzy wrócili szczęśliwie po bitwie pod Chocimiem (w roku 1673)  i tak oznakowali swoją drogę. Inna teoria głosi, że owe kapliczki były drogowskazami. Są też i inne opowieści, ale nie będę się zajmować roznoszeniem plotek.
Dość, że latarnia w Nowych Kicharach jest mocno zniszczona od uderzenia pioruna w latach trzydziestych ubiegłego wieku.

latarnia chocimska na skraju wsi
 
Drugą latarnię bez trudu odnajdujemy w Sandomierzu na terenie przy hotelu Sarmata w pobliżu Bramy Opatowskiej. Jest jeszcze jedna latarnia sandomierska – w sadzie szkoły ogrodniczej w Mokoszynie. Ostatnia znajduje się  w Nowym Garbowie. Z przyczyn logistycznych te dwie odłożyliśmy do przegródki z napisem „obejrzymy innym razem”.

latarnia chocimska w Sandomierzu
 
Pokażę jeszcze kilka widoczków z naszej polnej trasy do Sandomierza. Trasa polna, bo wśród pól, ale drogi raczej pokryte asfaltem.

jeszcze kilka kroków i koniec asfaltu

droga wśród pól i sadów

 sandomierski pasiak

przez wąwóz

niebo nad polami
 
No i jeszcze kilka typowych sandomierskich miejsc. Te już były wspominane na blogu pięć lat temu (tu link).

kamienica Oleśnickich

ratusz

kościół p.w. św. Michała Archanioła  
 
Oczywiście nie byłabym sobą, gdybym poprzestała na typowych obiektach.
Tym razem dotarliśmy do miejsca po cmentarzu żydowskim przy ulicy Suchej. Został on założony w latach dwudziestych dziewiętnastego wieku. Uległ zniszczeniu w czasie drugiej wojny światowej. Miały tam też miejsce makabryczne wydarzenia związane z likwidacją sandomierskiego getta.
Po wojnie z zachowanych macew utworzono pomnik w kształcie piramidy. Sporą część terenu cmentarnego przeznaczono pod budowę internatu pobliskiej szkoły. 

pomnik na żydowskim cmentarzu w Sandomierzu


macewy
 
I jeszcze jedna ciekawostka. Tę zobaczycie w pobliżu Bramy Opatowskiej. To jedna z czterech rzeźb balansujących Jerzego Kędziory. Przedstawiają one czterech braci flisaków, którzy spławiali drewno Wisłą. Teraz życie ich rozdzieliło i szukają się przy pomocy sygnałów wysyłanych lusterkami. Sami znajdźcie lusterko sandomierskiego flisaka. 

czy zauważyliście jednego z "Czworaczków flisaka"?


oto on - balansuje na sandomierskim niebie

Pozostali bracia znajdują się w Baranowie Sandomierskim, Puławach i Kazimierzu. Legenda i rzeźby powstały w roku 2017 z okazji obchodów Roku Wisły.
I tu kończę relację z naszej podróży koleją do Sandomierza.
Korzystajcie z okazji i wymyślcie własną podróż.



Zdjęcia – Edek, Janek i ja

2 komentarze:

  1. Świetny pomysł! Marsz w takim terenie to czysta radość.
    Latarnie/kapliczki ewidentnie w stylu dawnych drogowskazów.
    Tych "linoskoczków" nie znałem, koniecznie do zobaczenia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tym terenie są jeszcze i inne niespodzianki - będą pokazane w najbliższym czasie.
      Co do "linoskoczków" - mam w archiwum zdjęcia z wystawy w Orońsku w 2011 roku. I chyba pokażę ten materiał w wolnej chwili. Tylko skąd brać wolne chwile latem?

      Usuń