niedziela, 5 maja 2019

Wiosenny spacer po Kielcach

Tego wpisu miało nie być, bo spacer zupełnie prywatny, z przyjaciółmi. Ale pomyślałam, że jednak spróbuję zmierzyć się z tematem. I nie będzie to wpis w stylu „10, 15, 25 … miejsc w Kielcach, które powinniście zobaczyć”. Mnie się te miejsca wydały warte pokazania podczas dwudniowego pobytu. Można wybrać wiele innych i też będzie ciekawie. Albo ciekawiej. 😊
Poruszaliśmy się po centrum miasta. Pieszo. I nie padliśmy ze zmęczenia. Wniosek – Kielce są przyjazne dla spacerowiczów. Wiele tu zieleni, ławeczek i niewielkich restauracyjek. Nietrudno też uniknąć samochodów.
Nasz kwatera główna znajdowała się w pobliżu Kieleckiego Centrum Kultury, na osiedlu z czasów socrealizmu, stąd też zaczynaliśmy i tu kończyliśmy spacery.
Pierwszy obiekt na trasie to pomnik pszczoły. Tak bym napisała jeszcze ze dwa lata temu. Teraz wiem, że trzeba uściślić – to pomnik pszczoły miodnej. Spotkanie z nim to specjalny ukłon w stronę wilmy, która pasjonuje się pszczołami i otworzyła mi oczy na różnorodność ich gatunków (Blog o pszczołach - tu link). Trzeba przyznać, że w otoczeniu pomnika ustawiono kilka tablic informacyjnych z prezentacją ciekawostek o pszczołach miodnych, pszczolinkach, murarkach i innych.

kielecki pomnik pszczoły miodnej autorstwa Stefana Dulnego

 najistotniejszy detal - bohaterki pomnika
 
Od pomnika przechodzimy obok obecnego budynku rektoratu Uniwersytetu J. Kochanowskiego i filharmonii w kierunku placu Wolności, gdzie wpadamy prosto na pomnik marszałka Józefa Piłsudskiego na kasztance. 

obiekt w stylu socrealizmu (tego jeszcze na blogu nie było!) - dawna siedziba KW PZPR, obecnie Rektorat UJK

 inny świat historii i architektury - budynek Filharmonii im. O.Kolberga 

przy pomniku J. Piłsudskiego (autor - Paweł Pietrusiński)

W pobliżu kusi Muzeum Zabawy i Zabawek. Nie powiem, i jedno i drugie wypróbowaliśmy. Fotorelacja z gier i zabaw do archiwum prywatnego. 

dziewiętnastowieczny budynek - siedziba muzeum 

nowy napis przy żabce - dawniej proszono "Nie siadać na żabie" 😋

Przechodzimy przez Skwer Stefana Żeromskiego, gdzie przed laty straszył Pomnik Wdzięczności (wiadomo komu). Teraz w centrum skweru znajduje się pomnik Armii Krajowej „Jodła” autorstwa profesora Kućmy. W jego odsłonięciu w roku 2005 uczestniczyli żyjący jeszcze wtedy oficerowie AK, m.in. gen. Antoni Heda „Szary”. 

pomnik Armii Krajowej (Czy zauważacie zarys jodły we wnętrzu pomnika?)
 
Kolejne interesujące lub mniej ciekawe obiekty znajdujemy przy ulicy Jana Pawła II. Muzeum Lat Szkolnych S. Żeromskiego nie wzbudza zainteresowania, za to dworek Laszczyków z efektownie kwitnącą magnolią wydaje się ciekawy. Zbudowany w roku 1788 przez starostę biskupiego jest jedyną zachowaną drewnianą perełką w mieście. Łamaliśmy sobie głowy nad tym, kim byli owi Laszczykowie. Dopiero teraz dogrzebałam się w Internecie (tu link) do informacji, że Kazimierz i Julia Laszczykowie z okolic Równego zakupili dworek w roku 1911, potem przechodził na własność ich spadkobierców aż do roku 1973. Obecnie mieści się tu jeden z oddziałów Muzeum Wsi Kieleckiej. 

tablica na ścianie Muzeum Lat Szkolnych S. Żeromskiego 

dworek Laszczyków

kwiat magnolii

Teraz wypada zwiedzić kielecką katedrę, czyli bazylikę katedralną Wniebowzięcia NMP. To okazała barokowa świątynia, która robi wrażenie zarówno z zewnątrz jak i wewnątrz. Żeby nie zanudzać szczegółami, zwrócę uwagę na kilka ciekawostek. 

bazylika katedralna Wniebowzięcia NMP

dzwonnica, której dolna część pochodzi z 17,. a górna z 18. wieku 

 
barokowy ołtarz główny 

figura MB z Dzieciątkiem wykonana z galeny wydobytej przez Hilarego Malę

 szesnastowieczny obraz MB Łaskawej

Na północnej ścianie katedry w zamurowanym portalu bocznym znajdujemy unikalny „elementarz” ufundowany przez przewodniczącego Komisji Edukacji Narodowej prymasa Michała Poniatowskiego z alfabetem, wzorcami miar i prawdami wiary.

zamurowany portal z czarną marmurowa tablicą, którą łatwo przegapić, a nie wolno, bo to prawdziwa perła 

fragment napisu z tablicy (Znaliście te wszystkie litery?)
 
Mały odpoczynek na Placu NMP i można zwiedzać Muzeum Narodowe. Tym razem jednak – nie. Muzeum w remoncie, na szczęście jedna fasada bez rusztowań, można pokazać. 

 Plac NMP

dawny Pałac Biskupów Krakowskich 

No i ogród włoski przy pałacu jest otwarty dla zwiedzających. A w ogrodzie akurat kwitną na potęgę drzewka jabłoni. Zaczynamy więc nasz barokowy spacer po alejkach wyznaczonych ściśle geometrycznie, jak w 17. wieku



wiosenny ogród

i jeszcze jeden detal 
 
Za murami ogrodu Wzgórze Zamkowe, gdzie łączy się historia miasta z nowoczesną sztuką.

Wzgórze Zamkowe - Instytut Dizajnu i Ośrodek Myśli Patriotycznej i Obywatelskiej 
 
Przechodzimy obok dawnego kieleckiego więzienia z jego tragiczną wojenną i powojenną historią, z Murem Pamięci, na którym umieszczono fotografie więźniów wypalone na porcelanowych płytkach. Ci ludzie stracili życie w egzekucjach na terenie więzienia lub zostali za swoją działalność patriotyczną wywiezieni na egzekucje gdzieś w świętokrzyskie lasy.

 Mur Pamięci 

 kilka z wielu fotografii przekazanych do muzeum przez krewnych ofiar

Kolejny obiekt to pokazywany już na blogu Pałacyk Zielińskiego, potem park i kierujemy się ku Placowi Artystów. W parku spotkanie z najbardziej kielecką z kieleckich rzeźb – „Przysięgą miłości” w miejscu zwanym Źródłem Biruty, czyli tam, gdzie podobno spotykali się Marcinek Borowicz z pierwszą młodzieńczą miłością - Birutą, a wszystko to miało miejsce w mieście nazwanym w „Syzyfowych pracach” Żeromskiego Klerykowo.  

wieżyczka pałacyku "Plotkarka"

 mam słabość do fontann, a tę w kieleckim parku im. Staszica lubię najbardziej 

rzeźba autorstwa Ryszarda Wojciechowskiego "Przysięga miłości", czyli Biruta  (kilka lat temu żona rzeźbiarza, która pozowała do tej rzeźby, odwiedziła Kielce i bardzo się cieszyła, że dzieło nadal zdobi kielecki park)
 
Na Placu Artystów moi goście wreszcie mogą poznać legendarną historię Kielc, a to za sprawą tablic informacyjnych sprytnie umieszczonych wokół rzeźby przedstawiającej Kiełka, czyli dzika z legendy o księciu Mieszku. Zbłądził on w tych okolicach (wtedy były to leśne ostępy) i dzięki pomocy św. Wojciecha, który objawił mu się we śnie i stworzył źródło z ożywczą wodą, odzyskał siły i mógł powrócić do swojej drużyny. Po drodze znalazł kły wielkiego zwierza – pewnie dzika. I tak powstała rzeka Silnica, a potem na owym miejscu założono osadę, która dała początek miastu.   

 Kiełek - rzeźba Bolesława Michałka

jedna z płyt prezentujących legendę (płaskorzeźby Arkadiusza Latosa)  

kościół św. Wojciecha na miejscu legendarnego początku Kielc (najstarsza kielecka parafia)
 
Na zakończenie spaceru rynek, gdzie można posiedzieć na ławeczkach, zjeść lody z doskonałej lodziarni i zrobić zakupy w najlepszych delikatesach Społem, jakie pamiętam z dzieciństwa. 



Rynek 

Delikatesy muszą być, bo jedna z koleżanek określiła Kielce "miastem Społem i barów mlecznych"  

 święta Tekla na pożegnanie

I tak kończymy nasz popołudniowy spacer po Kielcach. Może pojawi się relacja z drugiego spaceru. Kto wie…

Zdjęcia – wilma i ja (dodałam kilka zdjęć zrobionych przy okazji innych wycieczek do Kielc, bo tym razem koncentrowałam się na fotkach z ludźmi)



4 komentarze:

  1. Ileż tego... operacja na 12 godzin,dzięki za przypomnienie w niektórych miejscach nigdy nie byłem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście większość obiektów już była zamknięta, bo by to naprawdę trwało 12 godzin. A to dopiero jeden dzień. Drugi był nieco spokojniejszy, a trzeciego lało. :)

      Usuń
  2. O kilku klejnotach, choćby tej tablicy/elementarza nawet nie wiedziałem. Koniecznie trzeba do Kielc wrócić, oczy patrzeniem nacieszyć a nogi spacerem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba, trzeba. A niedługo otworzą dawny Pałac Biskupów po remoncie i dopiero będzie pięknie!
      PS Kilka ciekawostek kieleckich mam schowanych na specjalne okazje. ;)

      Usuń