poniedziałek, 13 lipca 2026

Czarna Perła Europy

Tym sloganem reklamuje się Sztolnia Królowa Luiza w Zabrzu. Warto się tam wybrać, żeby sprawdzić, ile w nim prawdy. Od razu wyjaśniam – sztolnia jest częścią Muzeum Górnictwa Węglowego w Zabrzu. Na jego stronie (tu link) poznacie wszystkie należące do muzeum obiekty – wybór zależy od was i od czasu, który zamierzacie przeznaczyć na zwiedzanie. 
 
kupla - górnicze godło towarzyszy turystom podczas całej wycieczki; jej części to żelazko (kilof) i pyrlik (młotek)
 
Opiszę tylko to, co nasza skromna liczebnie grupka zobaczyła i przeżyła. Z bogatej oferty sztolni (tu link) wybrałyśmy Podziemny Spływ Sztolnią. Wycieczka trwa ponad dwie godziny i jest warta poświęconego czasu. 
Przed jej rozpoczęciem odbieramy bilety w budynku dawnej łaźni łańcuszkowej (zdjęć nie będzie – kręciło się tam mnóstwo dzieci), tam też spotykamy się z przewodnikiem, fasujemy kaski i wyruszamy na spotkanie z przygodą. 
Jak się okazuje, są dwa warianty trasy, ich uczestnicy spotykają się w umówionym miejscu i wędrują w przeciwnych kierunkach. Nasza grupa z fasonem zjechała pod ziemię uroczymi wagonikami. Trochę w nich wiało, bo dzień chłodny. 
 

Zresztą, pod ziemią utrzymuje się stała, dosyć niska jak na lato, temperatura. Warto się cieplej ubrać i koniecznie założyć wygodne buty na solidnej podeszwie. Pod opieką przewodnika wędrujemy podziemnymi korytarzami, słuchamy opowieści o historii kopalni (wciąż powtarzamy datę 1791 – rok rozpoczęcia jej budowy), która początkowo nosiła nazwę „Królewska”, a po śmierci królowej pruskiej, Luizy, została przemianowana na kopalnię „Królowa Luiza”. 
 
 

Poznajemy narzędzia pracy górników, dowiadujemy się, że w kopalni pracowały nawet dzieci. 
 
różne typy dawnych lamp górniczych
 
jeden z modeli pokazujących możliwość zjazdu pod ziemię 
 
Jak się okazuje, kopalnia zmagała się z licznymi problemami. Jednym z nich była wentylacja. Sposoby na jej poprawienie bywały nie zawsze w pełni bezpieczne.
 

Innym, bardzo istotnym było odprowadzenie wody z chodników kopalnianych.  
 

I tu w sukurs przyszła budowa lekko pochyłej sztolni. Jej budowa trwała wiele lat, nie udało się zrealizować pełnej zaplanowanej trasy, ale i tak przyczyniła się ona do poprawy warunków pracy w kopalni. Ba, służyła nawet do transportu węgla. 
 
tak wyglądał załadunek węgla na łódź
 
I teraz następuje spotkanie z największa atrakcją trasy – spływ łodziami przez dziewiętnastowieczne wyrobisko. Trasa, najdłuższa w Europie, liczy 1100 metrów. Łódź mieści się między ścianami wyrobiska, ale jest na tyle ciasno, że lepiej nie wystawiać palców na zewnątrz. Jest cicho i czasem ciemno. Na szczęście nie zawsze. Sklepienia wyrobiska rozbłyskują kolorowymi światłami, pojawiają się na nich postaci Skarbnika i Utopca, którzy opowiadają ciekawe historie. 
 

W innych miejscach obserwujemy tworzącą się szatę naciekową (jeszcze marne kilka tysięcy lat i obejrzymy tu stalaktyty jak w jaskini). 
 

Jeśli chcecie fotografować, mam radę – zajmujcie miejsce tuż za przewoźnikiem albo na końcu łodzi. W przeciwnym razie będziecie mieć takie marne fotki, jak moje, bo jadący przed wami wszystko wam zasłonią. 
Po wyjściu na powierzchnię wsiadamy do autobusu, który sprawnie dowozi nas na miejsce startu, gdzie czekają na nas kolejne atrakcje. Jedna z nich była niedostępna – to wejście na platformę widokową szybu Carnall i podziwianie widoków z niej. Cóż – padało… 
 

Druga za to w pełni działa. W maszynowni Szybu Carnall możemy podziwiać w ruchu maszynę parową z roku 1915. Umożliwiała ona obsługę klatek wyciągowych i wydobywanie na powierzchnię urobku kopalni. 
 


Teraz jest uruchamiana w określonych godzinach, kiedy można podziwiać pracę tej wielkiej i nadzwyczaj cichej maszyny, jej naoliwione tłoki, niezawodne detale, które wyglądają jak przemysłowa biżuteria. 
 


Po zakończeniu pokazu udałyśmy się na kilkunastominutowy spacerek w deszczu w kierunku zbudowanej w roku 1909 Wieży Ciśnień. 
 

Znajduje się tam interaktywna wystawa Carboneum, ze szczytu wieży można podziwiać chwilowo z powodu deszczu nieobecne widoki, ale jest też świetna restauracja, gdzie można zarezerwować stolik w szklanym wykuszu i zjeść obiad spoglądając na Zabrze. 
 

Do restauracji warto wjechać windą, ale zejść lepiej schodami, bo wtedy można spotkać postaci, którym zawdzięczamy całą naszą wycieczkę. 
 
geolog z Brabancji, to on odkrył pokłady węgla na terenie dzisiejszego Zabrza
 
królowa pruska, Luiza, żona króla Fryderyka Wilhelma III
 
książę Fryderyk Wilhelm von Reden, zainicjował rozwój przemysłowy okolicy, budował kopalnie, hutę, sieć wodociągową
 
jeden z projektantów zabrzańskiej wieży ciśnień
 
Tak wyglądała nasz wycieczka. Wasza może być całkiem inna, ale też pewnie interesująca. Przekonajcie się o tym sami. 
 
Zdjęcia – Irena i ja


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz