poniedziałek, 21 września 2026

Zajrzyjmy jeszcze raz do Łowicza

Trzecią porcję zwiedzania Łowicza zacznijmy od Nowego Rynku. 
 

I on jest otoczony ładnymi, choć nowszymi kamieniczkami, ale nie to stanowi o jego cenności. Łowiczanie z dumą prezentują jego oryginalny trójkątny kształt. Nie do końca go jednak podkreślają, bo fontanna na tym rynku jest okrągła. A szkoda… 
 
trójkątny kształt rynku jest niemożliwy do pokazania z poziomu bruku
 
Warto też zauważyć ważny monument w jednym rogów rynku. Znajduje się on na miejscu, gdzie 7 lutego 1863 roku stracono powstańca styczniowego Adolfa Szoppego, tablica upamiętnia też drugiego powstańca – Wincentego Bunszusa.
 

Udało mi się w Łowiczu dotrzeć do jeszcze jednego ciekawego pomnika. Znajduje się on w niewielkim parku przy ulicy Sienkiewicza. Przypomina uczestnika powstania listopadowego, Artura Zawiszę Czarnego, który walczył w bitwie o Olszynkę Grochowską, straconego przez Rosjan w roku 1833. Na pomniku wyryto jego ostatnie słowa. 
 
 
Niedaleko pomnika, na rogu ulicy w zarośniętym, zaniedbanym ogrodzie z trudem można wypatrzyć drewniany dworek, zbudowany w połowie XIX wieku dla rodziny Kalinowskich. Za dworkiem rozciągały się budynki folwarku i podobno piękny ogród. Dworek, a konkretnie jego strych zwany Olimpem, był miejscem tajnych spotkań patriotycznej młodzieży Łowicza w roku 1905. W czasie okupacji hitlerowskiej prowadzono tu tajne komplety. A teraz dworek przegrywa z osiedlem, które powstało na terenie jego niegdysiejszych ogrodów. 
 
 
Był w Łowiczu jeszcze jeden park. W latach 1822 – 24 na terenie nieużytków przy trakcie warszawskim powstał park w stylu romantycznym, założony przez generała Stanisława Klickiego. 
 

Podobno sprowadzono do niego rzadkie drzewa. Jak to w parku romantycznym, powstały tu również specjalne budowle – pałacyk, baszta, domek dozorcy i kaplica. Były one zbudowane z cegły i rudy żelaza (tak o tym czytałam na tablicy informacyjnej), miały też wbudowane elementy z zamku łowickiego.
 

Nie bardzo mogę znaleźć na to dowody, bo pałacyk Klickiego, przekształcony po remoncie w siedzibę łowickich artystów, Artymowskich, stoi obecnie opuszczony i niedostępny. 
 

Zdecydowanie lepiej się prezentuje baszta, przy której urządzono plac zabaw. Podobno nawet można ją zwiedzać. Mnie się to nie udało. 
 

Tak czy inaczej, więcej śladów parku i zabudowań nie znalazłam. 
 

Udało mi się natomiast odbyć spacer w parku nad Bzurą, czyli w parku miejskim Błonie. To przyjemny teren spacerowy z dostępem do plaży nad rzeką. 
 
 
Rzeka, jak rzeka, ale plaża mnie zadziwiła – z czymś w rodzaju drewnianego pomostu na piasku i palmami (żywymi, podobno w zeszłym roku zakwitły). 
 

Jest tu też porządna spacerowa alejka na wałach przeciwpowodziowych, a bliżej miasta typowe parkowe ławki, alejki. W centrum parku znajduje się pomnik więźniów pomordowanych w latach 1940 – 45 w obozach pracy w Małszycach i Kapitule. 
 

A na skraju parku zaskoczyła mnie dziwna rotunda (jak się okazało przepompownia ścieków) z pięknym i radosnym muralem. Udało mi się obejrzeć go jedynie z dwóch stron, bo jest częściowo skryty za krzakami. Mural jest dziełem łowickiego artysty Marcina Tybusia. 
 


Drugi jego mural można obejrzeć całkiem niedaleko na tyłach ratusza – to Księżak z książką. Dodam, że mianem Księżaków określa się ludność mieszkającą wokół Łowicza i Skierniewic. to ich kulturę poznajemy zwiedzając Muzeum w Łowiczu.
 
 
Zwróćcie uwagę na to, że Księżak nie tylko umie czytać, ale zna też łacinę. 
 
Wiedza was wyzwoli
 
Jest i trzeci mural Tybusia – podobno wielkich rozmiarów – na budynku fabryki Syntex. Do niego jednak nie dotarłam. Widziałam jedynie jego fragment z wieży bazyliki. 
 

Zanim rozstaniemy się z Łowiczem, zatrzymajmy się jeszcze przy ulicy 3 Maja. Zobaczymy tam uroczy klasycystyczny jakby dworek. To powstały w latach 1828 – 29 budynek poczty konnej 1. klasy. Tu zatrzymywali się podróżujący karetami, żeby odpocząć, wymienić konie. Jednym z takich podróżnych był młody kompozytor – Fryderyk Chopin. Krążą opowieści, że tu właśnie zatrzymał się wyjeżdżając z Polski w roku 1830, ale podobno to jedynie plotki. 
 
 
Sporo czasu spędziliśmy w Łowiczu i w końcu na nas już pora. Opuszczamy miasto, nawet jeśli czegoś tam jeszcze nie obejrzeliśmy. Może innym razem…
 

Zdjęcia mojego wyrobu

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz