czwartek, 4 czerwca 2026

Kilka miejsc związanych z historią Bodzechowa i okolic

Naszą wędrówkę w czasie i przestrzeni rozpoczęliśmy na stacji w Brzóstowej. Pogoda niezbyt sprzyjała fotografowaniu – było wilgotno i szaro, na szczęście bez deszczu. Szliśmy porządną asfaltową szosą. 
 

Z mostu na niej mieliśmy widok na Kamienną i wały przeciwpowodziowe (już się kształtuje zarys kolejnej wycieczki). 
 

Przeszliśmy przez Piaski Brzóstowskie (wieś z licznymi prostopadłymi do szosy uliczkami). I wreszcie dotarliśmy do lasu, gdzie skończył się asfalt, a zaczęła przyjemna droga. 
 

Naszym celem była śródleśna osada Czarna Glina i historyczne obiekty w jej okolicy. 
Ta wieś była miejscem zbiórki powstańców w styczniu 1863 roku. Podobno w położonej w lesie kapliczce odprawiano msze dla powstańców. 
 
leśna kapliczka
 
tablica umieszczona na ścianie frontowej
 
wnętrze kaplicy

Kiedy byliśmy tu 8 lat temu (tu link), nie udało nam się odszukać mogił powstańców styczniowych. Tym razem droga do mogił jest świetnie oznakowana (drogowskaz), a i mapy satelitarne doskonale do nich kierują.  
 

16 grudnia 1863 roku w Bodzechowie miała miejsce bitwa, w której polskie oddziały poniosły wielkie straty. Powstańcy, którzy uszli wtedy z życiem, ukrywali się w lasach i zapewne padli ofiarą akcji odwetowych wojsk carskich (tu link). W lesie znajdują się dwie mogiły – jedna bezimienna, druga z nazwiskami Juliana Olczyka i Henryka Wójcickiego. 
 
bezimienna mogiła
 
mogiła J. Olczyka i H. Wójcickiego

 
Kamienne płyty na grobach położono w roku 100. rocznicy wybuchu powstania styczniowego. 
Po odwiedzeniu obu miejsc pamięci wycofaliśmy się do dobrej leśnej drogi na północny zachód. 
 
 
Doprowadziła nas ona do kolejnej drogi w kierunku wsi Przyborów. 
 

Tu spotkaliśmy liczne paprocie oraz intensywnie kwitnące krzewy żarnowca miotlastego. 
 


Nasza wyprawa zyskała wreszcie odrobinę koloru. 
 


Czekaliśmy jeszcze na słońce. I ono w końcu zdecydowało się wyjrzeć. 
 

Zaświeciło tuż przed Przyborowem oświetlając przydrożne łąki i rzędy dorodnych dębów. 
 


Za wsią mieliśmy kolejne spotkanie z Kamienną. 
 
Kamienna w Przyborowie
 
nadrzeczne pola
 
Tym razem z mostu drogowego mogliśmy zobaczyć i kolejowy, po którym przejeżdżają pociągi linii przemysłowej. 
 

Do Bodzechowa dotarliśmy zalaną słońcem drogą. 
 


Przy głównej ulicy Bodzechowa zatrzymaliśmy się przed  głazem upamiętniającym bitwę 16 grudnia 1863 roku. 
 
 
Tablica pamiątkowa z tego głazu znajdowała się niegdyś na ścianie budynku stacji kolejowej Bodzechów. Po jej przeniesieniu oddano hołd pamięci człowieka, który zadbał o miejsca związane z powstaniem. Był to nauczyciel z Ostrowca, Stanisław Jeżewski, wnuk powstańców, uczestnik wojny polsko-bolszewickiej. Jeśli gdziekolwiek w okolicy spotkacie tablice podobne do pokazywanych w tym wpisie, pamiętajcie, że są one zasługą działań tego człowieka. 
 

Na zakończenie wędrówki przypomnieliśmy sobie również miejsca związane z rodziną Kotkowskich (przodków Witolda Gombrowicza ze strony matki). Zatrzymaliśmy się przy drewnianym kościółku pod wezwaniem św. Zofii i św. Stanisława Kostki. 
 

Zbudowano go na działce podarowanej przez babkę pisarza, Anielę Kotkowską, z drewna pochodzącego z rozbiórki kościoła we Wsoli (tam miał majątek brat pisarza), a zakupionego za pieniądze ojca pisarza.
 

W niewielkim oddaleniu od kościoła, po drugiej stronie drogi i torów kolejowych zauważamy pozostałości dawnej fabryki żelaza, własności rodziny Kotkowskich.
 
 
Działała ona prężnie w drugiej połowie XIX wieku. Niestety kolejny wiek przyniósł stopniowy upadek działalności fabryki, która już w latach międzywojennych funkcjonowała jako młyn i papiernia. Jej zamknięte zabudowania mogliśmy obejrzeć jedynie z daleka. Podobno kiedyś planowano otwarcie w nich muzeum Witolda Gombrowicza, ale jak na razie nic z tych planów nie zrealizowano. 
 

Na tym skromnym zwiedzaniu zakończyliśmy naszą wycieczkę. Trasa liczyła 13,25 kilometra. Jest odpowiednia zarówno na spacer pieszy jak i wycieczkę rowerową. Jej ramy czasowe wyznacza rozkład jazdy pociągów, który mocno ogranicza czas na wędrówkę. 
 
na mapie nie "zmieściły" się stacyjki z początku i końca wycieczki
 
Zdjęcia – Edek i ja

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz