Idea placu polega na tym, że to pusta przestrzeń. Ale ja
miałam przeczucie, że ten plac, a zwłaszcza jego otoczenie, nie jest pustym
miejscem. Sprawdźmy, czy się pomyliłam.
Otóż, miejsce obecnego Placu Szczepańskiego przez wieki było
zabudowane. Nie zamierzam wdawać się w historyczne szczegóły, zacytuję tylko
podpis pod makietą przedstawiającą dawny wygląd tego miejsca: „Plac Szczepański
powstał po zburzeniu w 1801r. kościoła św. Szczepana, wzniesionego w XIII w., i
Kolegium Jezuitów z XVII w.”
Ślad po tych czasach zobaczymy na frontonie kamienicy przy
Placu Szczepańskim 2, czyli tak zwanej kamienicy Wolnych. Secesyjny witraż
umieszczony nad wejściem do bramy przypomina, że „Tu stał niegdyś dom parafii
kościoła św. Szczepana”.
rok na witrażu jest datą zakończenia budowy kamienicy, poniżej inicjał jej właściciela, Jana Wolnego, przedsiębiorcy pogrzebowego
Skoro już jesteśmy przy bramie, to może uda się wślizgnąć do
kamienicy? Miałam szczęście. Akurat wchodziły tam dwie cudzoziemki. Tak bardzo
nie potrafiłyśmy się dogadać, że wpuściły mnie na klatkę schodową. Nawet nie
marzyłam, że kiedykolwiek dane mi będzie zobaczyć autentyczną secesyjną
posadzkę, metalowe drzwi windy, schody…
Mało tego witraże też spokojnie obejrzałam. I zaraz je
zaprezentuję.
Dodam, że na klatce schodowej jest zainstalowany monitoring
i widocznie nie wyglądałam na groźnego przestępcę, bo nikt mnie nie wygonił.
Wyszłam z kamienicy uszczęśliwiona. Spróbowałam nawet ją
sfotografować. Wyszło takie coś:
Zauważacie, że na zdjęciu jest nie tylko ta kamienica, ale
jeszcze sąsiadujący z nią budynek. Również secesyjny. Każdy, kto był tam choć
raz, wie, że to budynek Narodowego Starego Teatru im. Heleny Modrzejewskiej.
Sam teatr ma historię dłuższą niż pokazywany tu budynek, ale dziś raczej o nim,
przebudowanym w latach 1903 – 06 w stylu secesji.
Na frontonie umieszczono tablice upamiętniające ważnych dla
kultury twórców związanych z tym teatrem. Zaprezentuję dwie, ważne dla mnie.
Jedna upamiętnia wybitnego reżysera, Konrada Swinarskiego. Druga wspaniałego
aktora, Wiktora Sadeckiego. Dlaczego oni? Im zawdzięczam moją pierwszą,
niezapominaną wizytę w teatrze na „Dziadach” w reżyserii Swinarskiego, w której
Wiktor Sadecki grał Senatora.
Jeśli spojrzeć na skrytą w cieniu stronę placu, to zobaczymy
tam dwie interesujące kamienice. Są to kamienica Szołayskich, obecnie siedziba
jednej z filii Muzeum Narodowego, oraz
gmach Towarzystwa Rolniczego wzniesiony w latach 1908 – 09. Przyjrzyjmy się
frontonowi tego drugiego. Tu, na pilastrach między oknami umieszczono 7 postaci
będących personifikacjami prac rolnych. Wybaczcie marną jakość zdjęć, ale
rzeźby są umieszczone za siatką. Mimo to zaprezentuję klika, ot tak, z sympatii
dla secesji.
Nie odmówię sobie spotkania z prawdziwą secesyjną perłą,
jaką jest Gmach Towarzystwa Przyjaciół Sztuk Pięknych. Ten niezwykle elegancki,
proporcjonalny i bogato zdobiony budynek przyciąga wzrok, jest najważniejszym
obiektem na placu i właściwie wypełnia swoją obecnością całą jego przestrzeń. Nie sposób go nie zauważyć.
Kiedy już ochłoniemy po pierwszym wrażeniu, jakie robi bryła
gmachu, zaczynamy przyglądać się detalom. I tu już po tobie, turysto. Nie
ogarniesz.
Elewację od strony Placu Szczepańskiego zdobi ryzalit z
umieszczonym centralnie popiersiem Jana Matejki.
Odpowiednikiem tego popiersia w zachodnim ryzalicie jest
popiersie Stanisława Wyspiańskiego.
Na tej elewacji umieszczono także popiersia
Henryka Rodakowskiego, Feliksa Księżarskiego, Juliusza Kossaka i Marcelego
Guyskiego.
Wejście główne znajduje się od strony południowej. Tu szczyt
portyku jest zwieńczony głową Apollina w słonecznej aureoli.
Cały budynek opasuje fryz zaprojektowany przez Jacka
Malczewskiego. Przedstawia on życie artysty – szczęśliwego, twórczego ulubieńca
muz i zgorzkniałego, pokonanego, niespełnionego. Jest on wykonany w stiuku, a
stosunkowo niedawno podczas remontu fryz zyskał zaplanowane przez Malczewskiego
tło z płatków złota.
Warto jeszcze dodać, że naprzeciwko Pałacu Sztuki, na
Plantach znajduje się pomnik Artura Grottgera. To jego popiersie miało zdobić
zachodnią elewację gmachu, ale musiał „ustąpić” miejsce Wyspiańskiemu. Dlatego
też spogląda na budynek, który mógł być zbudowany miedzy innymi dzięki temu, że
Towarzystwo Przyjaciół Sztuk Pięknych ofiarowało miastu cykl rysunków A.
Grottgera „Lithuania” w zamian za działkę pod budowę. Wygląda więc na to, że
artysta z oddalenia pilnuje „inwestycji”.
Żeby już skończyć to moje secesyjne nudziarstwo,
zaprezentuję jeden, zupełnie nie w tym stylu zbudowany, obiekt przy Palcu
Szczepańskim. To modernistyczny budynek Komunalnej Kasy Oszczędnościowej w
Krakowie. Podobno nazywano go „krakowskim drapaczem chmur”.
I to już zdecydowanie wszystko, co chcę opowiedzieć o Placu
Szczepańskim. Sami zadecydujcie, czy to puste miejsce. Dla mnie – nie.
Zdjęcia – mojego
wyrobu
Smaczki architektury na talerzu...
OdpowiedzUsuńA ten talerz wygląda mi na solidny granit albo coś w tym rodzaju. :)
Usuń