… jest niesamowicie. Człowiek zdaje sobie sprawę z tego, że
jest na miejscu pochówku wielu pokoleń Żydów, a jednocześnie czuje się jak w
zapomnianym tajemniczym ogrodzie.
Ten cmentarz jest rzeczywiście bardzo stary, jego początek
datuje się na XVII wiek, kiedy to w Cieszynie osiedlił się pierwszy Żyd, Jakub
Singer. Znalazłam w sieci informację o tym, że uzyskał on od księżnej
cieszyńskiej Elżbiety Lukrecji prawo grzebania członków swojej rodziny na
założonym przez siebie cmentarzu. Dokupił potem jeszcze ziemi i przez 150 lat
był to prywatny cmentarz rodziny Singerów.
Wraz z przybywaniem coraz liczniejszej grupy Żydów na teren
całego Śląska Cieszyńskiego trzeba było powiększyć obszar nekropolii i zezwolić
na pochówki osób spoza rodziny. Singerowie sprzedali cmentarz gminie żydowskiej i
od tej pory funkcjonował jako jedyny w okolicy.
Teren cmentarza został ogrodzony. W drugiej połowie XIX wieku
zbudowano dom przedpogrzebowy wraz ze stajnią dla karawanu i mieszkaniem strażnika
cmentarnego.
Na ścianie tego budynku umieszczono w 2014 roku tablicę
upamiętniającą 81 zakładników, rozstrzelanych przez Niemców na terenie
cmentarza 24 kwietnia 1945 roku. Wśród ofiar było 18 czeskich skautów, których
nazwiska są wymienione na oddzielnej tablicy. Zamordowanych po wojnie
ekshumowano i pochowano w zbiorowej mogile na cmentarzu komunalnym.
Po terenie cmentarza poruszamy się wąskimi ścieżynkami
wydeptanymi wśród grobów.
Jak widzicie na zdjęciach, teren nekropolii jest opuszczony. Macewy chylą się ku ziemi, przegrywają nierówną walkę z wszechobecnym
bluszczem.
Niektóre sprawiają wrażenie, że wrosły w pnie potężnych
drzew.
Ktoś, kto lubi botaniczne ciekawostki, odkryje na tym
obszarze prawdziwe skarby. Są nimi obrazki plamiste, które właśnie kwitną (w
Cieszynie byliśmy w pierwszych dniach maja). Dla mnie możliwość zobaczenia tej
rzadkiej rośliny w stanie dzikim jest wielkim wydarzeniem.
Opuszczamy stary cmentarz. Powinniśmy teraz
chronologicznie odwiedzić nowy cmentarz żydowski w Cieszynie, który powstał na
początku XX wieku. Znajduje się on w pobliżu starego, po drugiej stronie ulicy Haźlaskiej.
Niestety, brama cmentarna zamknięta na głucho, ogrodzenie tak solidne, że nie
ma mowy o próbie obejścia go czy sforsowania. Tabliczka na bramie informuje o
tym, że obiekt w remoncie. Możemy rzucić okiem przez szpary w bramie i zobaczyć
z daleka pozostałości domu przedpogrzebowego i kilka nagrobków.
I to na razie tyle spaceru po Cieszynie. Zamierzam jeszcze
tu wrócić w kolejnych wpisach.
Zdjęcia – Edek i ja
Jednak można utrzymać cmentarz w należytym porządku bez dużych nakładów a nie tak jak w Chęcinach :(
OdpowiedzUsuńW Cieszynie i Chęcinach cmentarze są inaczej położone. Chęciński jest właściwie w lesie, cieszyński w mieście. On też jak na razie nie wygląda na systematycznie sprzątany. Przyroda ma tu "wolną rękę", ale i ludzie częściej zaglądają. Czytałam, że są tu prowadzone badania historyczne. Nie mnie oceniać, bo w obu miastach jestem tylko na prawach turysty.
Usuń