poniedziałek, 31 sierpnia 2026

Katedra w Pelplinie i jej otoczenie

Katedra należy do największych ceglanych kościołów w Polsce (jest w pierwszej trójce). Sfotografować ją w całości nie jest łatwo. Można. Ale co to za zdjęcia? 
 

To, że katedra jest olbrzymia, to jeszcze nie powód, by się nią zachwycać.  Poszukajmy innych. Budowę katedry zawdzięczamy cystersom. Ta gotycka świątynia powstawała w czternastym wieku. Jej budowę zakończono około roku 1400. 
 

Jeśli myślicie, że po ochłonięciu z wrażenia spowodowanego wielkością katedry już potem będziecie mieli łatwiej, to się mylicie. 
 
 
Wnętrze katedry jest powalające ogromem i pięknem. W nawie głównej pięciopiętrowy, liczący 25 metrów wysokości drewniany ołtarz. Cały lśni od złoceń, trudno skupić wzrok na poszczególnych elementach. Można patrzeć na niego godzinami, a i tak nie da się wyłapać wszystkich szczegółów. 
 

Może więc wystarczy ograniczyć się do obrazu w jego centrum – to siedemnastowieczny obraz pędzla Hermana Hana „Koronacja NMP”. 
 

W prezbiterium są i wspaniałe stalle – nie do sfotografowania, musiałam się poddać. 
Są i ołtarze boczne – w nawach bocznych oraz przy filarach. Jest ich ponad dwadzieścia, dacie wiarę? Z tego bogactwa wybrałam dwa. 
Jeden znajduje się w nawie bocznej i jest ołtarzem mariackim z obrazem Hana „Wniebowzięcie NMP”. 
 

Nie byłabym sobą, gdybym nie wypatrzyła tu figury św. Anny, rodzicielki Maryi.
 

Drugi, niezwykle ciekawy jest ołtarz św. Jakuba Starszego z obrazem Bartłomieja Strobla „Ścięcie Świętego Jakuba”. W tym obrazie uważny obserwator patrzący na niego pod odpowiednim kątem zauważy cień postaci Anioła Stróża z palmą męczeństwa w dłoni, który towarzyszy świętemu w momencie kaźni. My go wypatrzyłyśmy. 
 

Udało nam się również w ostatniej chwili podejść do siedemnastowiecznej barokowej ambony, która już była otaczana rusztowaniami przed jakąś konieczną naprawą. Dzięki temu mogę pokazać oryginalny filar podtrzymujący kosz ambony. Przedstawia on Samsona rozdzierającego paszczę lwa. Ta wstrząsająca scena symbolizuje walkę dobra ze złem w duszach ludzkich. 
 

A teraz podnieśmy głowę i tu już się nie obronimy przed pięknem sklepień katedry. Widzimy tu sklepienia sieciowe i gwiaździste.
 
 

Moim zdaniem najpiękniejsze są sklepienia kryształowe w transepcie. 
 

Zaś pod stopami zauważymy płyty nagrobne. Są stare, przez wieki deptali po nich wierni, zatarły się imiona zmarłych i pamięć o nich.
 

Jedna postać jest jednak dobrze widoczna. To książę gdański Mestwin II, który z wysokiego filara spogląda na wejście do zakrystii. Jest on szczególnie wyróżniony w uznaniu zasług dla katedry, bo to on właśnie w roku 1274 przekazał cystersom wieś Pelplin. Umożliwiło to osiedlenie się zakonników w tym miejscu oraz powstanie zabudowań klasztornych oraz późniejszej katedry.
 

Na zakończenie wizyty w katedrze muszę napisać o jej organach. Są potężne, należą do największych w Polsce. Zbudował je w latach 1844 – 45 berliński organmistrz Carl August Buchholz. Ich głos towarzyszył nam podczas całego zwiedzania – organista miał najwidoczniej próbę. Zdjęcia tych organów nie będzie – nie zrobiłam. 
 
zamiast organów rokokowy konfesjonał z namalowanym na drzwiczkach kamieniem młyńskim - symbolem kruszenia zatwardziałych serc grzeszników 
 
Zanim opuścimy katedrę, zajrzyjmy jeszcze na klasztorne krużganki z ich gotyckimi sklepieniami i doskonale zachowanymi malowidłami z XVII wieku. 
 
 


Udało nam się również zajrzeć do klasztornego skryptorium oraz wyjść na wirydarz. 
 


W tym miejscu zdecydowanie kończę opowieści o katedrze, choć zasługuje ona na dużo więcej uwagi i podziwu. 
My zaś udajemy się na odpoczynek w ogrodach biskupich za katedrą. 
 

Jeszcze niedawno były one rzadko udostępniane dla zwiedzających. Teraz można po nich spacerować do woli, odpoczywać na ławeczkach, wejść po malowniczym mostku na wyspę w centrum parkowego stawu. 
 


Oczywiście wszystko to bez nadmiernego hałasowania, by nie naruszać spokoju siedziby biskupa, którą te ogrody otaczają. 
 


Wśród roślin zauważamy nie tylko kwiaty. 
 

 
Rośnie tu dostojny pomnikowy dąb Leonard. Nazwano go na cześć jednego z najwybitniejszych opatów klasztoru w Pelplinie, Leonarda Rembowskiego II, który władał klasztorem w latach 1618 – 49. Tabliczka przy dębie wskazuje jego wiek na 340 lat, teraz już może z pięć więcej. 
 


Wśród drzew ogrodu zauważamy również pomnik. Uwieczniono na nim Johannesa Gutenberga, który lewą dłoń wspiera na wielkiej księdze ustawionej na postumencie. 
 

Tą księgą jest pierwsza drukowana na prasie drukarskiej przy pomocy ruchomych czcionek książka, czyli Biblia Gutenberga. W latach 1452 – 55 oficyna wydawnicza Gutenberga w Moguncji wydała w 180 egzemplarzach dwutomowy łaciński przekład Pisma Świętego. Do naszych czasów zachowało się ledwie kilkanaście kompletnych egzemplarzy tego wydania. Jeden z nich znajduje się w Muzeum Diecezjalnym w Pelplinie. Podziwiamy tu jeden otwarty tom i drugi prezentujący oryginalną oprawę.
 

nie jest eksponowana strona z błędnie odbitą czcionką, co jest największą osobliwością pelplińskiej Biblii 
 
Obok księgi możemy zobaczyć rekonstrukcję prasy drukarskiej oraz skrzyni, w której w czasie wojny była ewakuowana przez Paryż, Londyn do Kanady aż w końcu wróciła do Pelplina. 
 

Po obejrzeniu największego skarbu spokojnie podziwiamy rzeźby sakralne oraz okazy z zakonnego skarbca. 
 
piętnastowieczna lipowa figura Madonny z Dzieciątkiem 
 
Zanim wyjedziemy z Pelplina, zajrzyjmy jeszcze na ulicę Kanonicką, gdzie znajdują się budynki kanonii z mieszkaniami dla księży kanoników katedralnych. 
 


A już na sam koniec krótka wizyta w skromnie przycupniętym w pobliżu katedry gotyckim kościele Bożego Ciała z XV wieku. 
 

Ma on niewielki cmentarz z polskimi i niemieckimi grobami. Są tu groby księży, zakonników i wielu zasłużonych mieszkańców Pelplina, a wśród nich wypatrzymy groby powstańców styczniowych. 
 



Zaś wnętrze kościoła zaskakuje rokokowym wyposażeniem i subtelnymi malowidłami na  stropie pochodzącymi z roku 1958.  Taki to skromny, cichy kościółek z własnymi tajemnicami. 
 


W tym miejscu stawiam kropkę – koniec relacji. O Pelplinie i jego ciekawych miejscach nie będę pisać. Może tylko wspomnę, że Pelplin leży nad Wierzycą, która to rzeka przepływa w pobliżu katedry i miała zapewne spory udział w rozwoju miejscowości. 
 

A zdjęcia znów sama robiłam

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz