Pamiętacie czas wolny ze szkolnych wycieczek? Te szalone
zakupy – ciupagi, widokówki, piłeczki czy łabądki. Oj, szalał człowiek, szalał.
W Ćmielowie ciupagi nie uświadczysz. Jest za to dużo lepszy asortyment.
Dlatego
też po wyjściu z pociągu od razu udaliśmy się do Żywego Muzeum Porcelany. Tym
razem nie na zwiedzanie, a raczej, żeby kupić kilka drobiazgów. Z zachwytem
obejrzeliśmy ćmielowskie figurki i filiżanki, ale kupowane były raczej magnesy na lodówkę.
Okazało
się również, że na placu przed muzeum można obejrzeć interesującą wystawę
sztuki.
Są tu prezentowane rzeźby Pawła Orłowskiego i Lubomira Tomaszewskiego.
Wśród
nich pojawiają się i urocze porcelanowe figurki.
Poza tym nie można zapominać o
ćmielowskich małpach Adama Spały.
Po opuszczeniu wystawy udaliśmy się w
kierunku Zamku Ćmielów.
Po drodze zatrzymaliśmy się przy interesującym
kamiennym krzyżu z roku 1884.
Zwiedzanie zamku opisałam w poprzednim wpisie, zobaczmy więc, co
jeszcze udało nam się zobaczyć w Ćmielowie.
Większość grupy udała się w czasie
wolnym na rynek, gdzie nie sposób się oprzeć filiżankowym ławkom.
Szkoda tylko,
że z fontanny – dzbanka nie wypływa woda. Bardzo mnie to zawiodło.
Niezawodny
okazał się za to kościół pod wezwaniem Wniebowzięcia NMP. W poprzedniej relacji
ze spaceru po Ćmielowie (tu link) sporo o nim pisałam, teraz więc tylko wspomnienie
z kronikarskiego obowiązku.
Swój czas wolny inaczej spędził kolega Ed.
Wybrał
się on nad pobliski zalew Topiołki. Przeszedł nad Kamienną w kierunku lasu.
Tu
zatrzymał się przy pomniku wystawionym na miejscu zamordowania przez Niemców 4
żołnierzy AK. Miało to miejsce 18.8.1943 roku.
Nad zalew prowadzi ścieżka
rowerowa Ćmielów – Bodzechów. Łatwo się tam dostać, a i okolica prezentuje się
nieźle – nad wodą wytyczono ścieżki spacerowe, ustawiono ławki. Trzeba wybrać
się tam kiedyś całą grupą.
Jak się okazuje, warto wybrać się do Ćmielowa, bo
jest tu sporo interesujących miejsc do spędzania czasu. Jest
w czym wybierać. Pociąg, nazywany przez Ćmielowian "Ojciec Mateusz", czeka do waszej dyspozycji.
Zdjęcia – Edek i ja










Brak komentarzy:
Prześlij komentarz