poniedziałek, 19 października 2026

Nie tylko zamek w Oporowie

Kiedy szukałam ciekawych obiektów w pobliżu Kutna, znalazłam na mapie Oporów. Internetowe informacje o nim zachwalają późnogotycki zamek w tej miejscowości otoczony dużym parkiem. Historia budowy zamku jest związana z rodziną Oporowskich herbu Sulima, którzy rozpoczęli budowę fortalicji w XV wieku. 
 

Pomyślałam, że zapowiada się interesująco i zaplanowałam wycieczkę do Oporowa. Podczas planowania wyszły na jaw i inne smaczki okolicy, ale o nich później. Z Kutna łatwo się tu dostać busikiem, który odjeżdża sprzed dworca kolejowego i w pół godzinki dowozi na miejsce. W zamku znajduje się muzeum czynne od 10:00.
 

Rano miałam więc sporo czasu na spacer po parku założonym w latach 30. XIX wieku przez pierwszego z ostatnich właścicieli Oporowa, Tomasza Orsettiego. Ten park jest swego rodzaju kontynuacją poprzednich ogrodów otaczających zamek. Weszłam do niego od strony północnej przez bramę z inicjałami Wilhelma Orsettiego. 
 

Od razu zauroczył mnie spory staw otoczony drzewami. 



Po prawej stronie wyłaniał się drugi staw, a właściwie fosa otaczająca wyspę z zamkiem.
 


Zatrzymałam się na chwilę przy ładnych schodach prowadzących tuż nad wodę, a pilnowanych przez dwa kamienne lwy. 
 

Miałam jeszcze sporo czasu do otwarcia muzeum, pospacerowałam więc i po dalszych rejonach parku. Może gdybym wcześniej nie była w Nieborowie, to by mi się tu bardziej spodobało. A tak, to jednak ten park nie wytrzymał konkurencji. 
 

Zaś trzeci staw, skryty gdzieś w krzakach wydał mi się z lekka zapyziały. Zwróciłam uwagę na tak zwany Domek Neogotycki, gdzie podobno można zarezerwować noclegi.
 

Z wybiciem godziny dziesiątej weszłam na teren zamku. Udało mi się uniknąć wchłonięcia przez dużą grupę zwiedzającą zamek z przewodnikiem. 
 

Zwiedzałam samotnie sale na parterze, w tym jedną z zachowanym gotyckim sklepieniem. 
 

Na piętrze urządzono sale prezentujące salonik, sypialnię czy salę rycerską. Każde w innym stylu, wyposażone w meble z epoki, porcelanę, bibeloty, zegary. 
 



I tu musiałam zadzierać głowę, by w pełni docenić odrestaurowane siedemnastowieczne polichromowane stropy. 
 


Kiedy usłyszałam nadciągającą grupę, opuściłam zamkowe wnętrza i zajrzałam na dziedziniec wewnętrzny. Kilkoro drzwi prowadzących do różnych pomieszczeń było zamknięte, czyli nie dostałam się do wieży, gdzie była urządzona zamkowa kaplica. 
 

Po zwiedzaniu zamku i parku miałam jeszcze sporo czasu. 
 
 
Przeszłam w stronę  zbudowanego w XV wieku gotyckiego kościoła pod wezwaniem św. Marcina. 
 


Przylegają do niego zabudowania klasztoru paulinów ufundowanego przez braci Oporowskich – Władysława (arcybiskupa) i Piotra (wojewodę). Po okresie kasaty zakonu paulini powrócili do Oporowa w latach 50. XX wieku. 
 

Od kościoła całkiem niedaleko do oporowskiego cmentarza założonego w roku 1815. Jest nieduży, ogrodzony kamiennym murkiem. Mieszkańcom świętokrzyskiego, przywykłym do kamiennych nagrobków z Pińczowa czy Kunowa, ten cmentarz może wydawać się skromny. Nic bardziej mylnego. Znajduje się tu kilka ciekawych nagrobków świadczących o bogatej historii Oporowa i jego mieszkańców. 
Tuż przy wejściu zauważyłam mogiłę żołnierzy, którzy zginęli w walach z Niemcami we wrześniu 1939 roku. 
 

W innym miejscu warto się zatrzymać przy grobie młodego porucznika artylerii, który zmarł w roku 1928. 
 
 
Są tu dwa groby właścicieli oporowskich dóbr – Orsettich. 
Najbardziej oryginalny jest grobowiec Tomasza Orsettiego, jego żony i dzieci usytuowany na wzgórku z napisem na kolumnie informującym o tym, że ten grób ufundowały rodzicom pozostałe przy życiu dzieci, co miało miejsce w roku 1862. 
 

Wilhelm Orsetti z rodziną spoczywają w skromniejszym grobowcu w innej części cmentarza. U podstawy krzyża można tu zauważyć dwa herby – Pomian i Złotokłos z klejnotami. 
 


Jest tu i ciekawa kapliczka słupowa, która podobno oznacza miejsce, gdzie stał pierwotny drewniany dwór Stanisława z Oporowa, prowincjała zakonu paulinów.
 

Może już dosyć historii. Na zakończenie zajrzyjmy do miejsca bardzo współczesnego. 
To zadbane stawy rybne z pomostami dla wędkarzy, dróżkami do spacerów i drewnianą wieżą widokową dającą możliwość obejrzenia panoramy okolicy. 
 



Nie ukrywam, że obeszłam stawy naokoło, skorzystałam z ładnego drewnianego mostka i wdrapałam się na trzynastometrową wieżę. 
 
widok z wieży z widocznym w oddali kościołem w Oporowie, po prawej rzeka Słudwia
 
widok w stronę parku, gdzie znajduje się zamek
 
w dali pola Oporowa
 
Ten spacer odbyłam przed zwiedzaniem zamkowego parku. 
I to już koniec moich wspomnień z Oporowa. Warto było się tu wybrać. 
 
Zdjęcia mojego wyrobu

1 komentarz:

  1. Piękna fotorelacja z ciekawego miejsca... (z takich dalekich rozjazdów Cię nie znam... )

    OdpowiedzUsuń