Kiedy szukałam ciekawych obiektów w pobliżu Kutna, znalazłam
na mapie Oporów. Internetowe informacje o nim zachwalają późnogotycki zamek w
tej miejscowości otoczony dużym parkiem. Historia budowy zamku jest związana z
rodziną Oporowskich herbu Sulima, którzy rozpoczęli budowę fortalicji w XV
wieku.
Pomyślałam, że zapowiada się interesująco i zaplanowałam wycieczkę do
Oporowa. Podczas planowania wyszły na jaw i inne smaczki okolicy, ale o nich
później. Z Kutna łatwo się tu dostać busikiem, który odjeżdża sprzed dworca
kolejowego i w pół godzinki dowozi na miejsce. W zamku znajduje się muzeum
czynne od 10:00.
Rano miałam więc sporo czasu na spacer po parku założonym w latach
30. XIX wieku przez pierwszego z ostatnich właścicieli Oporowa, Tomasza
Orsettiego. Ten park jest swego rodzaju kontynuacją poprzednich ogrodów
otaczających zamek. Weszłam do niego od strony północnej przez bramę z
inicjałami Wilhelma Orsettiego.
Od razu zauroczył mnie spory staw otoczony
drzewami.
Po prawej stronie wyłaniał się drugi staw, a właściwie fosa
otaczająca wyspę z zamkiem.
Zatrzymałam się na chwilę przy ładnych schodach
prowadzących tuż nad wodę, a pilnowanych przez dwa kamienne lwy.
Miałam jeszcze
sporo czasu do otwarcia muzeum, pospacerowałam więc i po dalszych rejonach
parku. Może gdybym wcześniej nie była w Nieborowie, to by mi się tu bardziej spodobało.
A tak, to jednak ten park nie wytrzymał konkurencji.
Zaś trzeci staw, skryty gdzieś
w krzakach wydał mi się z lekka zapyziały. Zwróciłam uwagę na tak zwany Domek
Neogotycki, gdzie podobno można zarezerwować noclegi.
Z wybiciem godziny
dziesiątej weszłam na teren zamku. Udało mi się uniknąć wchłonięcia przez dużą
grupę zwiedzającą zamek z przewodnikiem.
Zwiedzałam samotnie sale na parterze,
w tym jedną z zachowanym gotyckim sklepieniem.
Na piętrze urządzono sale
prezentujące salonik, sypialnię czy salę rycerską. Każde w innym stylu,
wyposażone w meble z epoki, porcelanę, bibeloty, zegary.
I tu musiałam
zadzierać głowę, by w pełni docenić odrestaurowane siedemnastowieczne
polichromowane stropy.
Kiedy usłyszałam nadciągającą grupę, opuściłam zamkowe
wnętrza i zajrzałam na dziedziniec wewnętrzny. Kilkoro drzwi prowadzących do
różnych pomieszczeń było zamknięte, czyli nie dostałam się do wieży, gdzie była
urządzona zamkowa kaplica.
Po zwiedzaniu zamku i parku miałam jeszcze sporo czasu.
Przeszłam w stronę zbudowanego
w XV wieku gotyckiego kościoła pod wezwaniem św. Marcina.
Przylegają do niego
zabudowania klasztoru paulinów ufundowanego przez braci Oporowskich –
Władysława (arcybiskupa) i Piotra (wojewodę). Po okresie kasaty zakonu paulini
powrócili do Oporowa w latach 50. XX wieku.
Od kościoła całkiem niedaleko do
oporowskiego cmentarza założonego w roku 1815. Jest nieduży, ogrodzony
kamiennym murkiem. Mieszkańcom świętokrzyskiego, przywykłym do kamiennych
nagrobków z Pińczowa czy Kunowa, ten cmentarz może wydawać się skromny. Nic
bardziej mylnego. Znajduje się tu kilka ciekawych nagrobków świadczących o
bogatej historii Oporowa i jego mieszkańców.
Tuż przy wejściu zauważyłam mogiłę
żołnierzy, którzy zginęli w walach z Niemcami we wrześniu 1939 roku.
W innym miejscu warto się zatrzymać przy grobie młodego porucznika artylerii, który zmarł w roku 1928.
Są tu dwa
groby właścicieli oporowskich dóbr – Orsettich.
Najbardziej oryginalny jest
grobowiec Tomasza Orsettiego, jego żony i dzieci usytuowany na wzgórku z napisem
na kolumnie informującym o tym, że ten grób ufundowały rodzicom pozostałe przy
życiu dzieci, co miało miejsce w roku 1862.
Wilhelm Orsetti z rodziną spoczywają w skromniejszym grobowcu w innej
części cmentarza. U podstawy krzyża można tu zauważyć dwa herby – Pomian i
Złotokłos z klejnotami.
Jest tu i ciekawa kapliczka słupowa, która podobno oznacza miejsce,
gdzie stał pierwotny drewniany dwór Stanisława z Oporowa, prowincjała zakonu paulinów.
Może już dosyć historii. Na zakończenie zajrzyjmy do
miejsca bardzo współczesnego.
To zadbane stawy rybne z pomostami dla wędkarzy,
dróżkami do spacerów i drewnianą wieżą widokową dającą możliwość obejrzenia
panoramy okolicy.
Nie ukrywam, że obeszłam stawy naokoło, skorzystałam z ładnego
drewnianego mostka i wdrapałam się na trzynastometrową wieżę.
Ten spacer
odbyłam przed zwiedzaniem zamkowego parku.
I to już koniec moich wspomnień z
Oporowa. Warto było się tu wybrać.
Zdjęcia
mojego wyrobu

Piękna fotorelacja z ciekawego miejsca... (z takich dalekich rozjazdów Cię nie znam... )
OdpowiedzUsuń