czwartek, 8 października 2026

Fajna Ryba z dodatkami

Na początek danie główne. Wysiadamy w malutkiej wiosce u podnóża Fajnej Ryby, nazywa się ona Góry Suche. 
 
poranek w Górach Suchych z Fajną Rybą w tle
 
Drobna uwaga – nawigacja kieruje na rzekomy parking na podwórzu sołtysa. Nie próbowaliśmy sprawdzać, czy by się sołtys ucieszył z naszej wizyty. Zaparkowaliśmy na poboczu drogi. 
Rozpoczynamy wspinaczkę na ten niewysoki (347 m n.p.m.), ale w tym miejscu stromy, szczyt. 
 

Ja używam podczas podchodzenia podpórek z drzew. Bardzo są żywiczne – łapy mam całe lepkie. Zużywam ostatni listek spirytusu dezynfekcyjnego, żeby zmyć żywicę. 
 
 

Na końcu stromizny do zielonego szlaku dołącza żółty i już razem wędrują grzbietem góry. Trzeba przyznać, że jest on dosyć długi, ale drogi ma świetne.
 

Kolega Ed ma wrażenie, że już schodzimy, a tu nagle tabliczka z oznakowaniem szczytu, który, choć w województwie łódzkim, należy do Korony Gór Świętokrzyskich jako najwyższy w Paśmie Przedborsko-Małogoskim. 
 

Dziwnie to z nim jest. Otóż wspomniane pasmo ma wyższy szczyt – to Góra Sabianów (353 m n.p.m.), ale leży poza szlakami i nie została zaliczona do KGŚ. Fajna Ryba jest najwyższym naturalnym wzniesieniem woj. łódzkiego, ale i tu przegrywa w konkurencji ze sztucznie usypaną hałdą Kopalni Węgla Brunatnego „Bełchatów”, Kamiańską Górą, która podobno osiąga nawet ok. 400 m n.p.m. Taka to nieco pechowa ta nasza „rybka”. 
O jej nazwie też krążą różne plotki rozpowiadane przez sztuczną inteligencję. A to, że nazwana od nazwiska właściciela gruntu Fajne Ryba (Weinryb), a to że kształtem przypomina rybę, a to, że w pobliżu ktoś kiedyś fajną rybkę złowił. 
Ale wróćmy na szczyt. Otóż tabliczka oznaczająca szczyt jest w odległości ok. 140 m od niego. Mała strzałka drogowskazu i porządna ścieżka prowadzą do rzeczywistego szczytu. Oczywiście idziemy ku niemu. Tam już zauważa się wzniesienie, brak jakiejkolwiek tablicy. Ot, kilka drzew i kamyk zielony na trawie. Fajna Ryba zdobyta. 
 
prawdziwy szczyt nie zachwyca wyglądem 
 
Schodzimy ku szlakom i nimi idziemy grzbietem góry. Jest słonecznie, ciepło i las bardzo ładny. Czego chcieć więcej? No, może by się coś wymyśliło… 
 

W miejscu rozejścia się szlaków opuszczamy oba i wędrujemy świetną drogą bez oznakowania. Początkowo na południowy zachód, potem na południe. Las nadal ładny. 
 
 

leśne trojaczki-nierozłączki 

Droga doprowadza nas do szosy, gdzie przy niebieskim krzyżu spotykamy zielony szlak. 
 

To on prowadzi ku najważniejszemu dodatkowi do Ryby. Zmierzamy ku Górze Krzemyczej położonej w pobliżu osady Boża Wola. 
 

okolice Bożej Woli
 
Tu zapowiedziałam spotkanie z wieżą widokową, reklamowaną jako imponująca, ze spektakularnymi widokami. Aż się boję, że wieża nie sprosta naszym oczekiwaniom. Tyle już było wież z widokiem na wierzchołki drzew… 
 
 
Ta jest inna. Widać ją z drogi. Wznosi się ponad lasem. 
 

U podnóża góry urządzono punkt piknikowy ze stołami i ławkami. No i z przyjemnym widokiem na pola Bożej Woli. 
 

Za stołami zaczyna się nietrudne podejście na szczyt. Dlaczego nietrudne, choć strome? Zamontowano tu wygodne drewniane schody z poręczami ze sznurów. Mam wrażenie, że to nowy dodatek, bo schody jeszcze jasne, a sznury czyściutkie i niedoprowadzone do najniższych słupków. Wchodzi się wygodnie i niedługo. 
 

Na polance pod szczytem ustawiono też kilka stołów z zadaszeniem. Nad nimi pyszni się czterokondygnacyjna wieża z bardzo wygodnymi, choć ażurowymi, schodami. 
 
 
Wchodzimy. Podejście łatwe, może nieco przerażające dla osoby z lękiem przestrzeni, ale można sobie poradzić. 
Ze szczytu rozpościerają się rzeczywiście przyjemne widoki na okolicę świętokrzyską (Dobromierz, rezerwat Bukowa Góra) i łódzką (Fajna Ryba). Internet zapowiadał widoki na kopalnię w Bełchatowie, zamek w Chęcinach, ba, nawet Częstochowę, Łódź i Tatry. No, może innym razem… 
 
widok na Fajną Rybę 
 
widok na Bukową Górę i Murawy Dobromierskie 
 
widok na okolice wieży telekomunikacyjnej w pobliżu Dobrzeszowa
 
Tak czy inaczej podoba nam się na wieży. 
 
i wcale nie wieje
 
Po zejściu z niej rozpoczynamy przygotowanie do powrotu do Gór Suchych. Najpierw schodzimy z Krzemyczej. Droga zapewne pozostała z czasu niedawnej budowy wieży bardzo wygodna, szeroka. 
 

Docieramy do zielonego szlaku, którym teraz zmierzamy do miejsca, gdzie rano się rozstaliśmy. 
Droga na północ prowadzi brzegiem pól Józefowa i przechodzi przez niewielki przysiółek tej wsi z ładnymi, skrytymi w zieleni domami. 
 
widok w kierunku Bukowej Góry
 

w części Józefowa
 
Potem docieramy do szosy. Nawet tu las ładny, trzeba tylko uważać na intensywny ruch samochodowy. 
 

Kiedy szlak chce skręcić w kierunku grzbietu Ryby, rozstajemy się z nim. Nie można przecież jednego dnia dwa razy jeść tego samego dania. Razem ze szlakiem rowerowym przecinamy grzbiet pasma i wychodzimy na północną jego stronę. 
 

Pojawiają się kolejne dodatki do Ryby. Tu czasem widok na Bukową Górę, czasem na las. A w tle obawa, czy znajdziemy drogę równoległą do pasma, prowadzącą do Gór Suchych.
 
i znów Bukowa Góra
 
Kolega Ed mocno wierzy, że taka droga jest (ja to pamiętam sprzed 10 lat) i namawia nas na poszukanie jej wzdłuż granicy Przedborskiego Parku Krajobrazowego. Jest! To ta sama, którą wędrowaliśmy w  2016 (tu link). A zaczyna się w pobliżu nieco dziwnej kapliczki z niewielkim krzyżem. 
 

Droga wychodzi z lasu i wiedzie przez pola Gór Mokrych i Suchych. Daje widoki na Fajną Rybę. Tu nieco przeszkadza słońce, bo góra jest po stronie południa i słońce też tam. 
 

Tak sobie idziemy, upał nas męczy, widoki cieszą. Jest przyjemnie. 
 

Nagroda czeka – auto gotowe do drogi powrotnej. 
 
to samo miejsce, co rano, tylko jakby troszkę inne 
 
Trasa liczyła ok. 13 kilometrów. Jest świetna. I na pieszą wędrówkę i na rower. 
 
punkt startu i mety to największa kropka
 
Jej głównym mankamentem jest długi dojazd ze Skarżyska. Ale raz na 10 lat można sobie na to pozwolić. Nieprawdaż? 
 
Zdjęcia – Edek i ja

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz