Środa rano
– obudził mnie jednostajny szum deszczu za oknem. Ciemno było. Pomyślałam –
noc, do rana przestanie padać. I obróciłam się na drugi bok. A tu za chwilę
odezwał się budzik. Czyli pora wstawać na wycieczkę. No, nie chciało mi się. Poleżałam
jeszcze trochę i postanowiłam się poddać. Nie idę. I zamiar zrealizowałam.
Ale koledzy
nie. Oni są bardziej zdeterminowani. Pojechali busem do Piły i przeszli ok. 15
kilometrów przez lasy koneckie do Stąporkowa.
kamienny krzyż w poblizu leśniczówki


