…czyli
prawdziwa katastrofa dla piechura. Zwłaszcza w mieście, gdzie kostka brukowa
pokryta delikatną, ale za to piekielnie śliską warstwą lodu utrudnia chodzenie.
Ślizgaliśmy się okropnie, zanim udało
nam się opuścić Bliżyn, gdzie z narażeniem zdrowia wysiedliśmy z busa prosto na
oblodzony chodnik.
Na szczęście
w lesie szybko zapomnieliśmy o niedogodnościach – mżawka chwilowo minęła,
podłoże przyjemne do chodzenia.
Przeszliśmy
przez most nad Kamienną i udali się leśnymi drogami na wschód.
takie zdjęcie stale robimy z tego mostu - tylko rzeka czasem wygląda tak, czasem inaczej