Byliśmy tam ostatnio 6 lat temu (tu link). Dostaliśmy mocno
w kość – podrapani, umęczeni i wkurzeni zeszliśmy z ulgą z tej góry w kierunku
Bolmina. Ale Czubatka została na miejscu i co jakiś czas wyłaniała się na
horyzoncie jakby zapraszająco.
I to w bliskiej odległości. Bez zmęczenia. Spokojnie. A
wszystko zapakowane w lasy pachnące świeżą zielenią i czeremchami, z
akompaniamentem śpiewu leśnego ptactwa. Czego chcieć więcej? Po cichu miałam nadzieję
na godowe kumkanie żab, ale chyba się spóźniliśmy.
O tej porze roku najbardziej intensywnie pachną rośliny
porastające wapienne podłoże. Dlatego mam słabość do wiosennych spacerów po
Grząbach Bolmińskich, Zelejowej czy Miedziance. Intensywny zapach ziół w
słoneczny poranek – cud natury. *
wilczomlecz sosnka - to on rozsiewa najpiękniejszy miodowy aromat
Czekaliśmy na tę zieleń i czekali. A ona wciąż się
spóźniała. Aż wreszcie w tym tygodniu zalała lasy. Zwłaszcza bukowe. No to
wybraliśmy się na spotkanie z zielenią w Pasmo Zgórskie i okolice.