No nie zakochałam się,
a taka była piękna randka w ciemno…
Zerwałam się o
czwartej rano, żeby się nie spóźnić. Jechałam dwoma busami, ale się nie
wystroiłam. Wybrałam wygodny strój i bardzo się dobrze sprawdził, bo Nieznajomy
miał parę niespodzianek w zanadrzu.
Prowadził głównie
lasem, ale miał też okropnie nudne kawałki asfaltowe. A las normalny taki, chociaż
ni z tego, ni z owego jak się nie zrobi mokro, to aż przejść trudno – kijki do połowy
zanurzają się w kałuży (i to nie moje kijki, a Janka, a on jest wyższy, więc i
kijki dłuższe ma).