Jesień jeszcze nieśmiało barwi pierwsze liście. Na razie
króluje zieleń. Poza tym spotyka się tam mnóstwo nadzwyczaj uprzejmych ludzi z
wiadrami, koszami i siatkami pełnymi skarbów – wszyscy witają się nawzajem i
uśmiechają. Aż miło wejść do takiego lasu.
Ale ten las nie zawsze był taki bezpieczny i zachęcający do
spaceru. Na początku wojny działały tu wojska majora Hubala. Niedaleko wsi
Hucisko Borkowckie miała miejsce zwycięska bitwa wojsk majora z Niemcami. Rok
temu wędrowaliśmy w tamtej okolicy (tu link). Odwiedziliśmy też miejsce
egzekucji mieszkańców tej wsi, a teraz dotarliśmy na cmentarz w Ruskim Brodzie,
gdzie pochowano 11 rozstrzelanych. Ich nazwiska można odczytać z tablicy
nagrobnej, upamiętniono ich również na jednej z tablic na ścianie kościoła pod
wezwaniem św. Teresy.
Po krótkiej wizycie na cmentarzu wyruszamy na trasę leśną
szosą w kierunku wsi Długa Brzezina. Obawiałam się, że większość trasy będzie
wyglądać tak, jak na poniższych zdjęciach.
Skąd te obawy? Otóż z mapy wynika, że przez „nasz” las
przepływa bezimienny strumień. Kto wie, może to nawet i rzeka. Mam w pamięci
spotkanie z rzeką w Dobrzeszowie, wolę unikać kolejnej wpadki. Nie mogę sobie
jednak odmówić przyjemności spotkania z oczkiem wodnym w lesie, zwłaszcza, że
mapa pokazuje drogę odwrotu prowadzącą wzdłuż rzeki do wsi. Tak pójdziemy, a
asfalt się przyjmie jako zło konieczne.
Do lasu wkraczamy naprzeciwko krzyża na skraju wsi Długa
Brzezina.
Idziemy tym lasem, idziemy, idziemy, a oczka wodnego brak. Jest tylko
obeschnięte obniżenie terenu. Nic spektakularnego. Skoro brak oczka na
strumieniu, to i strumienia brak. Wniosek – możemy iść przed siebie nadzwyczaj
wygodną, suchą i przyjemną dla stóp drogą równoległą do asfaltowej szosy. Taką
to mi las sprawił niespodziankę.
Szliśmy wesoło pilnując drogi, a kiedy się skończyła,
elegancko przeszliśmy na inną kierującą nas nieco na południowy wschód. Bądźmy
szczerzy – ta nie była aż tak rewelacyjna, ale za to oferowała ciekawe stare
drzewa, jedną kałużę i coś, co wyglądało na doły rudne (czasem nam się
wydawało, że to leje po bombach z czasów walk, które w tym lesie toczono w
styczniu 1945 roku).
Dotarliśmy do zaplanowanej drogi luksusowo prowadzącej w stronę
szlaku, odpoczęli na ściętych pniach drzew i pomaszerowali ku szlakowi
czerwonemu.
Droga szlakiem nieprzyzwoicie porządna. Gdyby nie dokuczliwy
chłodny wiatr, to moglibyśmy się na niej nudzić.
I tak dotarliśmy na skraj Ruskiego Brodu. Tu zaplanowałam
przynajmniej dwa spotkania z nieznaną mi z nazwy rzeczką, dopływem Radomki.
Pierwsze miało miejsce tuż za mostem. Tu rzeczka tworzy naturalne rozlewiska.
Drugie spotkanie było nieco trudniejsze, bo dotarliśmy nad
prywatne stawy z zakazem wstępu. Ale od czego się ma obiektyw ze zmienną
ogniskową? Zdjęcia stawu zrobione.
Do kolejnego takiego stawu już nie podchodziliśmy. Wybrałam spokojną
wiejską uliczkę równoległą do głównej szosy. Wyszliśmy z niej w pewnej
odległości od historycznej kapliczki z krzyżem i obrazkiem maryjnym. Stała ona
pierwotnie na miejscu, gdzie teraz znajduje się kościół. Teraz jest
przeniesiona i przypomina historię wsi.
Pora podejść do kościoła pod wezwaniem św. Teresy od Dzieciątka Jezus. Za parę
lat będzie on obchodzić stulecie budowy. Jak na kościół jest raczej młody, ale wygląda statecznie i
klasycznie. Ładnie góruje nad wsią, chociaż nie jest mocno widoczny, zapewne z
powodu zasłaniających go drzew.
Na ścianach świątyni umieszczono 4 tablice upamiętniające
mieszkańców, którzy zginęli w czasie wojny, partyzantów, żołnierzy z oddziału
„Hubala”.
Na zakręcie drogi w kierunku Długiej Brzeziny ustawiono
pomnik „w hołdzie żołnierzom Wojska Polskiego konspiracji niepodległościowej
walczącym z najeźdźcą niemieckim na terenie gminy Przysucha o wolność Polski w
latach II wojny światowej”. Kiedy byliśmy w Ruskim Brodzie 9 lat temu (tu link), pomnik miał inną tablicę, a dwa miecze były zwieńczone innymi symbolami.
Sami porównajcie.
Od pomnika już niedaleko do parkingu, gdzie czekają na nas
auta. Zamykamy pętelkę wycieczkową.
PS mały suplement wycieczkowy. Od pan Pawła Wełpy dostałam zdjęcie przedstawiające widok na Ruski Bród. Zobaczcie, jak wieś jest położona wśród pól i lasów. Tu się żyje oddychając czystym powietrzem.
Zdjęcia – Edek i ja
Pomnik jak na Baranowskiej Górze... niestety wyburzony. :(
OdpowiedzUsuńCóż, też mi się przypomniał. Tyle starań o jego zachowanie i wszystko na nic, a w Ruskim Brodzie ktoś wpadł na pomysł, jak zachować pomnik.
Usuń