poniedziałek, 2 marca 2026

Dąb Czwartak – zamknięte na stałe

Kiedy planowałam wycieczkę w okolice wsi Krogulcza Mokra, znalazłam na mapie taką właśnie informację. Musiałam sprawdzić, jak wygląda dąb zamknięty na stałe. Pamiętam go sprzed dwunastu lat, kiedy prezentował się okazale ze swoimi czterema pniami dumnie wyrastającymi z jednej podstawy. Został uznany za pomnik przyrody, a nasza grupa poznała go dzięki Staszkowi, który poprowadził w jego kierunku trzy wycieczki. 
 
Oto on - Czwartak w całej okazałości we wrześniu 2014 r.
 
każdy pień żywy, liście zielone
 
Zanim jeszcze dotarliśmy do dębu, zatrzymaliśmy się w pobliżu niewielkiego cmentarza na skraju wsi. Są tam pochowani powstańcy styczniowi z oddziałów Władysława Eminowicza i Kajetana „Ćwieka” Cieszkowskiego, którzy polegli w bitwie pod Kowalą 21 sierpnia 1863 roku. Powstańców upamiętnia krzyż, który już się pochyla, płyty ułożone dla uczczenia Romualda Traugutta oraz mieszkańców Krogulczy poległych w czasie 2 wojny światowe ewidentnie domagaj się renowacji. 
 

Ogrodzenie cmentarzyka też się w dużej części rozsypało. Na szczęście pobliska kapliczka z drewnianą figurą św. Jana Nepomucena została niedawno odnowiona.
 

tak wyglądała dawniej

święty musi dźwigać nieco za duży krzyż 

Obok kapliczki prowadzi droga, którą zamierzamy dojść do Czwartaka. 
 

Droga jest, gorzej, że Czwartaka brak. Na miejscu, gdzie rósł, pozostało kilka spróchniałych resztek pni. Jak się okazuje, Czwartak nie był tak zdrowy, jak to wyglądało z wierzchu. Jeden z pni zmurszał i przewrócił się latem 2020 roku. Upadając uszkodził pozostałe pnie. Drzewa nie udało się uratować. Mogliśmy tylko zobaczyć to, co jeszcze z niego zostało. Minie parę lat i te resztki spróchnieją i znikną. Tak wygląda dąb zamknięty na stałe… 
 
był to Czwartak, był...
 
Pożegnaliśmy szczątki Czwartaka i poszli dalej w kierunku lasu. Tam czekało na nas spotkanie z innymi, młodszymi, ale całkiem przystojnymi dębami. Jeden z nich podobno nazywa się Leśniczy Piotr (tak napisano na mapie). 
 

Leśniczy Piotr
 
Czy są pomnikami przyrody? Trudno stwierdzić. Może nie, bo na żadnym nie znaleźliśmy stosownych tabliczek. 
 


Tak czy inaczej, las, przez który wędrowaliśmy, ma świetne ścieżki i jest bogaty w dęby. Po wyjściu z niego znaleźliśmy się na polach. 
 

No cóż, nie są to nasze, świętokrzyskie pasiaki, a płaskie mazowieckie pola, ale i one pozwalają spokojnie delektować się świeżym powietrzem. 
 

Niedziela była pierwszym dniem meteorologicznej wiosny, a jednak ani w lesie, ani wśród pól nie czuło się jeszcze jej obecności. Może za kilka dni… 
 

Dalsza droga prowadziła skrajem pól graniczących z niewielkimi zagajnikami. 
 
 
Słońce świeciło mocnej, a jedna z porządnych dróg zachęciła nas do pójścia na północ w stronę lasu, który kiedyś był parkiem. Przypuszczam, że owa droga prowadziła jakieś sto lat temu do dworu w Walinach otoczonego jedenastohektarowym parkiem. Dwór uległ ruinie i został rozebrany w latach 80. ubiegłego wieku. Prawdopodobnie na jego miejscu znajduje się teraz polana z kilkoma prywatnymi domami, ale biegające wokół psy nie pozwoliły nam podejść bliżej. Co dało nam pewność, że trafiliśmy do parku dworskiego? To mocno podniszczona kapliczka, która, jak przeczytałam w krótkiej internetowej notce, znajdowała się przy wejściu do parku. 
 

Na mapie nie były zaznaczone parkowe alejki, ale można było nimi spokojnie przejść spacerowym krokiem. Szczerze mówiąc, te niegdysiejsze alejki sprawiały wrażenie zwyczajnych leśnych dróg. Ale od czego ma się wyobraźnię?
 


Jedna z alejek doprowadziła nas do drogi na południowy zachód. Może była nieco błotnista, jak to na przedwiośniu, ale można było nią dotrzeć do Krogulczy.
 
kolorowy akcent przedwiośnia
 
Tak też zrobiliśmy. A polne drogi wybraliśmy doprawdy przyjemne. 
 


I nie wiadomo kiedy, znaleźliśmy się znów w okolicy cmentarza i kapliczki, przy których startowaliśmy. 
 
miejsce startu i mety w południowym słońcu
 
Wycieczka była krótka (7,5 kilometra), trasa łatwa, spacerowa, specjalnie zaplanowana na powrót po długiej przewie w wędrowaniu.  
 
na tę trasę można też, jak widać na mapie, wybrać się ze stacji kolejowej Wolanów 
 
Zdjęcia – Edek i ja

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz