sobota, 21 marca 2026

Na spotkanie z wiosną

… wybrałyśmy się z koleżanką w pierwszym dniu astronomicznej wiosny. Poranek był jeszcze chłodny, ale słoneczny. Liczyłyśmy na to, że Wiosna też do nas dołączy. Wysiadłyśmy na stacyjce w Marcinkowie, skąd udało nam się podejść nad Kamienną. 
 

Trawy jeszcze nie wyrosły i brzeg był dostępny, chociaż z licznymi śladami działalności bobrów. 
 


Wróciłyśmy na zaplanowaną trasę, czyli przeszłyśmy przez most nad rzeką, a dalej do wsi. 
 
taki widok z mostu zwykle otwiera każdy post o wycieczce z Marcinkowa, tym razem spadł z podium
 
Szlak prowadzi opłotkami i tak też szłyśmy aż do lasu. A las? Jak to las o tej porze roku – jeszcze szary. Jedynym wiosennym elementem była świeża zieleń krzaczków borówek. 
 

ten potwór nas nie wystraszył
 
Dłuższy przystanek zrobiłyśmy przy grupie skałek na wzgórzu Pleśniówka. Pomnikowe skałki o tej porze roku były widoczne z daleka. Ścieżki do nich, rzecz jasna, nadal brak, ale udało nam się przedrzeć po mchu i wśród borowinek. 
 


Wdrapałyśmy się i na szczyt z pozostałościami dawnej wieży obserwacyjnej. 
 
 


Z ciekawostek roślinnych zainteresowały nas oryginalne mchy. 
 
zwiślik długolistny
 
próchniczek błotny
 
Dobrą leśną drogą dotarłyśmy na skraj lasu, gdzie zaskoczył nas widok budowanej szosy łączącej Marcinków z Michałowem. 
 

Prowadzi nią szlak czerwony, ale widok świeżego asfaltu tak mnie zniechęcił, że zdecydowałam porzucić znakowanie i powędrowałyśmy świetną leśna przecinką,  która łatwo doprowadza nad rzekę i dołącza do szlaku. 
 

pustułka pęcherzykowata
 
chrobotek reniferowy
 
Kolejne miejsce na trasie nie było niespodzianką – zatrzymałyśmy się przy pozostałościach czwartego młyna. 
 

Dało to okazję zrobienia kolejnej setki takich samych zdjęć tego miejsca, jakie już pokazywałam na blogu. 
 


wrośniak różnobarwny

Potem jeszcze spotkanie z dobrze znanym i wciąż odwiedzanym zakolem Kamiennej (ostatnio zatrzymaliśmy się tu zimą). 
 

Ze szlaku zeszłyśmy w pobliżu młyna Łyżwy. A tu niespodzianka – nie dość, że wiosna się opóźnia, to jeszcze leżą tu resztki śniegu, a na wodzi utrzymuje się miejscami lód.
 

Taka to okolica. Na szczęście można przejść przez zaporę na drugi brzeg rzeki, sfotografować jej bieg w okolicy młyna. 
 


złotorost ścienny

Zostało nam sporo czasu do odjazdu autobusu, mogłyśmy więc zajrzeć jeszcze nad rzekę przy ulicy Łyżwy. 
 

I tu nareszcie spotkałyśmy pierwsze zwiastuny wiosny. Jednak przyszła! 
 

 
Trasa liczyła około 12 kilometrów. Była bardzo łatwa, spacerowa. Jedyna niedogodność – nadzwyczaj zakurzone obuwie. Taka to sucha wiosna tego roku.
 

Zdjęcia mojego wyrobu

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz