czwartek, 12 marca 2026

Malownicza rzeka Krasna

Na spotkanie z nią wyruszyliśmy z miejscowości  Krasna szlakiem piekielnym na północny zachód. 
 

Szlak prowadzi solidnymi drogami, ale nie umożliwia podejścia do rzeki. 
 

Opuściliśmy go więc, gdy tylko zbliżyliśmy się do koryta Krasnej. Płynie ona wśród drzew i trzcin, czasem meandruje. 
 


Są też miejsca, gdzie można ją podziwiać jedynie z wysokiego, stromego brzegu.
 

Najczęściej jednak trudno podejść blisko do rzecznego nurtu. Uniemożliwiają to gęste, kłujące zarośla. W takich miejscach wycofywaliśmy się na ścieżki szlaku, aby za jakiś czas podjąć kolejne próby spotkania z Krasną. 
 

Jest ona dziką rzeką, rządzi się swoimi prawami. Jej nurt często przegradzają powalone drzewa. 
 


Nierzadko to zasługa bobrów zamieszkujących nadwodne mokradła. 
 


I tak zbliżając się i oddalając od rzeki dotarliśmy do drogi prowadzącej w kierunku Błotnicy. Tu zwykle, a więc i tym razem, urządzamy postój śniadaniowy. Jest to nasze ulubione miejsce spotkania z Krasną, której brzegi i nurt zwykle oglądamy porównując z tym, jak się zmieniał przez lata. Tym razem rzeka wyglądała zdecydowanie mniej korzystnie – zalega tu za dużo gałęzi i próchniejących pni. 
 
 inne zdjęcia tego odcinka Krasnej możecie zobaczyć we wpisie sprzed 12 lat - tu link
 
Dalsza trasa prowadziła szlakiem żółtym na południowy wschód. 
 

Tu już nie opuszczaliśmy leśnej drogi. Zresztą ona sama nie zawsze była łatwa, czasem musieliśmy pokonywać przeszkody terenowe w postaci kałuż czy powalonych pni. 
 

I tak dotarliśmy do wsi Krasna, gdzie nastąpiło ostatnie tego dnia spotkanie z naszą rzeką. 
 
 
Zauważycie zapewne na zdjęciach nieco monotonną kolorystykę rzeki i jej okolic. Tak to bywa na przedwiośniu. Może innym razem odwiedzimy ją jesienią, wtedy będzie bardziej kolorowo, jak przed kilku laty (tu link). 
Opisana tu wycieczka liczyła około 15 kilometrów. Jeśli ktoś zechce wybrać się na nią rowerem, to na pewno nie spotka tak często rzeki, bo trudno się  do niej przedrzeć. Tak więc jest to wyprawa dla zaprawionych w pokonywaniu przeszkód terenowych piechurów. 
 
 
Tekst i zdjęcia - Edek

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz