Na spotkanie z nią wyruszyliśmy z miejscowości Krasna szlakiem piekielnym na północny
zachód.
Szlak prowadzi solidnymi drogami, ale nie umożliwia podejścia do rzeki.
Opuściliśmy go więc, gdy tylko zbliżyliśmy się do koryta Krasnej. Płynie ona
wśród drzew i trzcin, czasem meandruje.
Są też miejsca, gdzie można ją podziwiać
jedynie z wysokiego, stromego brzegu.
Najczęściej jednak trudno podejść blisko
do rzecznego nurtu. Uniemożliwiają to gęste, kłujące zarośla. W takich
miejscach wycofywaliśmy się na ścieżki szlaku, aby za jakiś czas podjąć kolejne
próby spotkania z Krasną.
Jest ona dziką rzeką, rządzi się swoimi prawami. Jej
nurt często przegradzają powalone drzewa.
Nierzadko to zasługa bobrów
zamieszkujących nadwodne mokradła.
I tak zbliżając się i oddalając od rzeki
dotarliśmy do drogi prowadzącej w kierunku Błotnicy. Tu zwykle, a więc i tym
razem, urządzamy postój śniadaniowy. Jest to nasze ulubione miejsce spotkania z
Krasną, której brzegi i nurt zwykle oglądamy porównując z tym, jak się zmieniał
przez lata. Tym razem rzeka wyglądała zdecydowanie mniej korzystnie – zalega tu za dużo gałęzi i próchniejących pni.
inne zdjęcia tego odcinka Krasnej możecie zobaczyć we wpisie sprzed 12 lat - tu link
Dalsza trasa prowadziła szlakiem żółtym na
południowy wschód.
Tu już nie opuszczaliśmy leśnej drogi. Zresztą ona sama nie
zawsze była łatwa, czasem musieliśmy pokonywać przeszkody terenowe w postaci
kałuż czy powalonych pni.
I tak dotarliśmy do wsi Krasna, gdzie nastąpiło
ostatnie tego dnia spotkanie z naszą rzeką.
Zauważycie zapewne na zdjęciach
nieco monotonną kolorystykę rzeki i jej okolic. Tak to bywa na przedwiośniu.
Może innym razem odwiedzimy ją jesienią, wtedy będzie bardziej kolorowo, jak
przed kilku laty (tu link).
Opisana tu wycieczka liczyła około 15 kilometrów.
Jeśli ktoś zechce wybrać się na nią rowerem, to na pewno nie spotka tak często
rzeki, bo trudno się do niej przedrzeć.
Tak więc jest to wyprawa dla zaprawionych w pokonywaniu przeszkód terenowych
piechurów.
Tekst i zdjęcia - Edek















Brak komentarzy:
Prześlij komentarz