niedziela, 5 sierpnia 2018

Festiwal w sam raz dla Włóczęgów

Już sama nazwa brzmi obiecująco – Festiwal Wędrowania. W dodatku dziesiąty, a my dopiero pierwszy raz na nim. Nic to, lepiej późno niż wcale.
Festiwal trwa dwa dni. Decydujemy się na udział w imprezach pierwszego dnia w Ciekotach. Drugi dzień w Kapkazach zamierzamy opuścić. 

Ciekoty oczekują gości 

czwartek, 2 sierpnia 2018

Nie poddajemy się

W mocno ciepły czwartkowy poranek wyruszamy na wycieczkę bez planu. W gruncie rzeczy jakiś tam plan był, ale warunki pogodowe spowodowały, że spora jego część poszła do lamusa, a pojawiły się inne atrakcje.
Zupełnie nie spodziewałam się, że koleżanki zaproponują wyprawę do rezerwatu w Barczy. W tej sytuacji i ja coś zaproponowałam – przejście po lesie bez mapy (nie miałam przy sobie tego fragmentu) jedynie na pamięć z pomocą kompasu. Zgodziły się.
Początek łatwy – szlak plus znana ścieżka i mamy pierwszy fragment rezerwatu – jeziorko Baryła po wyrobisku kopalni piaskowca kwarcytowego.

 woda w Baryle zielona - zasługa leśnej zieleni

poniedziałek, 30 lipca 2018

Ot, taki niedzielny drobiazg

W gruncie rzeczy nawet nie bardzo jest o czym pisać. Ale skoro się podjęłam roli turystycznego Koszałka Opałka, wypada i tę wycieczkę odnotować.
Ze stacji w Tumlinie wyruszyły dwie nieustraszone białogłowy w krótkich majtkach, bo upał się zapowiadał niezły. Na szczęście jedna z nich (zgadnijcie, która) przewidziała taki obrót sprawy i poprowadziła koleżankę drogami leśnymi spowitymi w porannym cieniu. 

 na szlaku

niedziela, 29 lipca 2018

Dwie ulice i promenada


Były to najważniejsze ulice w początkach istnienia uzdrowiska. 
Józef Szalay zachęcał właścicieli domów przy tych ulicach, aby  jakoś je wyróżniali, jeśli chcieli przyjmować kuracjuszy. Może nie były to wille tak wystawne, jak jego własny pałac czy nowe wille budowane w tym czasie. Ale zapewniały dobre warunki pobytu.
Teraz też nie wyglądają spektakularnie. Zwłaszcza po wszelakich remontach i przebudowach.
Szalay wpadł na świetny pomysł – domy otrzymały nazwy i stosowne tabliczki. Możemy je podziwiać spacerując ulicami Szalaya i Główną.   
Pierwszy dom z taką tabliczką zobaczyłam podczas mojego pierwszego pobytu w Szczawnicy. Dziwnym trafem nie zwróciłam wtedy uwagi na inne. Myślałam, że jest taki tylko jeden. Oto on: 

Zachowała się ładna stara snycerka, a tabliczkę widać?

sobota, 28 lipca 2018

Chwila zadumy na szczawnickich cmentarzach

Na początek zajrzyjmy na stary cmentarzyk w centrum miasta. To tak zwany Cmentarz Szalayowski (oj, dziwne słowo). 

 krzyż w centrum cmentarza

piątek, 27 lipca 2018

Co mnie zainteresowało w Szczawnicy

Trzeba przyznać, że sporo. I to tak dużo, że nie wiem, jak to opisać, żeby uniknąć chaosu. Ostatecznie, jeśli mnie ten temat zmęczy, przerwę relację.
Przede wszystkim zauważyłam, że przez lata, które minęły od mojego pierwszego pobytu miasto bardzo się zmieniło. Nabrało elegancji. 

środa, 25 lipca 2018

Spacer na najważniejszą górę w okolicy

Chodzi o okolicę Szczawnicy. Czyli…?
Zanim wymienicie jakąkolwiek odpowiem sama – to niepozorna Bryjarka. Wcale nie w Pieninach, a w Beskidzie Sądeckim. Dlaczego taka ważna? Bo to właśnie na jej zboczach znajdują się źródła wody mineralnej, którą można się kurować do woli w tym uzdrowisku.  
Jak każdy szanujący się kuracjusz, którym notabene nie byłam, wybrałam się na spacer na tę górę.
Podejście odbywa się ścieżką żółtego szlaku turystycznego, a wychodzimy z miasta w pobliżu Muzeum Uzdrowiska. 

budynek Muzeum Uzdrowiska w Szczawnicy