Stach
prowadził niedzielną wycieczkę trasą z Parszowa do Skarżyska. Uczestnikami byli
sami mężczyźni – panie wojażowały w innych okolicach.
Panowie
czuli się swobodnie we własnym towarzystwie, zmieniali plany trasy w zależności
od nastroju, nikt im nie marudził (Tu zapewne z radością przyjęli moją nieobecność.),
mam nadzieję, że nie przeklinali (Jak ich znam, to nie przeklinali – nigdy tego
nie robią, choć to podobno takie męskie.).
Zaczęli
swoją wędrówkę w okolicy kościoła, a potem poszli w kierunku lasu (tak
przypuszczam).
Parszów - kościół pod wezwaniem Zesłania Ducha Św.