Śniegu
sypnęło tyle, co kot napłakał. Mróz niewielki. Zachmurzenie całkowite.
Taki dzień
trafił nam się na ostatnią niedzielną wycieczkę tego roku. W tym okresie zwykle
wędrujemy tak, by zajrzeć na cmentarzyk w Mostkach. Nie jest tu łatwo o nową
trasę, ale zawsze coś się wymyśli.
Startujemy
w Marcinkowie. Taki tam nowy peron wybudowano, że ja od razu tracę orientację i
zamiast prowadzić w stronę rzeki, chcę maszerować do Wąchocka. Na szczęście po odjeździe
pociągu wracam na właściwą drogę.
tradycyjne pierwsze foto z wycieczek zaczynających się w Marcinkowie - widok Kamiennej z mostu
